bakeo.pl - skomponuj pyszne i zdrowe przekąski

Jeśli lubicie bakalie, to polecam zajrzeć na bakeo.pl, bo tam znajdziecie aż 50 różnych mieszanek, w których skład wchodzą różnego rodzaju orzechy, suszone owoce, pestki. Gotowe mieszanki dostępne w marketach niestety nie są tak dobre, a w większości z nich dominują tanie rodzynki. Warto, więc choć od czasu do czasu pozwolić sobie na coś wyjątkowo smacznego.

W każdej paczce znajdują się cztery wybrane przez nas mieszkanki bakalii. Przy każdej mieszance podany jest jej skład, więc jest to duża zaleta. Oceniając przekąski, które się lubi, przychodzą do nas te, które oceniliśmy najlepiej. W ten sposób zamawiając cyklicznie paczki bakeo mamy pewność, że otrzymamy to, czego oczekujemy. Jeśli jednak w momencie składania zamówienia nie zaznaczymy, które przekąski nas interesują, otrzymamy te wybrane losowo.


Podoba mi się szata graficzna całego zestawu, dlatego uważam, że tego typu paczka mogłaby być znakomitym pomysłem na prezent. Dodatkowo, co ważne dla osób na diecie, w paczce znajdziemy kartkę, na której zamieszczona jest tabela, z której wyczytamy, ile kcal, białka, węglowodanów i tłuszczu ma dana mieszanka.

Przekąski smakują wyśmienicie, są wyjątkowo świeże i chrupiące.  Nadają się w podróż, do pracy, szkoły lub na uczelnię. Jak dla mnie bomba :)


Koszt paczki bakeo to 19zł, za dostawę nic nie płacimy.

Jeśli zdecydujecie się na paczkę bakeo, możecie skorzystać z mojego unikalnego kodu:
F3UR2DF , wtedy po złożeniu zamówienia zarówno osoba je składająca, jak i ja otrzymamy 10 punktów. Po zebraniu 100 punktów można zamówić darmową paczkę. Co o tym sądzicie?

Pumeksy PumiceSPA

Pumeksów lub tarek do stóp pewnie używa każdy z nas, a przynajmniej powinien. Usuwać martwy, zrogowaciały naskórek powinniśmy nie tylko latem, ale również jesienią i zimą. Czynność ta nie zajmuje dużo czasu, gdy wykonywana jest regularnie, więc warto wybrać pumeks idealny.

Ja dziś zaprezentuję Wam różnego typu pumeksy firmy PumiceSPA.


Każdy z nich ma różny kształt, ale wszystkie bez wyjątku dobrze leżą w dłoni. Doskonale radzą sobie z usuwaniem zrogowaciałego naskórka. Nawet moja mama znalazła odpowiedni dla siebie. Idealny okazał ten dwuwarstwowy (ostry/delikatny). Wszystko zależy od naszych preferencji, ale firma ma ogromny wybór pumeksów i tarek do stóp, więc sądzę, że każdy znalazłby ten odpowiedni.

Pumeks jest naszym sprzymierzeńcem. Sprawi on, że stopy staną się gładkie, przyjemne w dotyku i będą wyglądały na zadbane, a o to chyba nam chodzi. Potem warto nałożyć na stopy odżywczy krem. Taki zabieg polecam zwłaszcza na noc. O stopy warto dbać cały rok, pamiętajmy o tym :)

Ceny pumeksów PumiceSPA zaczynają się już od 2,49zł i niektóre z nich są dostępne, np. w Rossmannie.
W katalogu znajdziemy wszystkie dostępne pumeksy, jest ich naprawdę sporo! :)

WAX Daily szampon do włosów ciemnych

Firma Pilomax kojarzy mi się ze świetnymi maskami do włosów, ale tym razem nie będzie o masce, a o szamponie przeznaczonym do włosów ciemnych, który w swoim składzie zawiera wyciąg z kasztanowca, pokrzywę i pantenol.

WAX Daily szampon do włosów ciemnych

Od producenta:

WAX Daily szampon codzienny do włosów ciemnych
Szampon do codziennego mycia skóry głowy i włosów – myje delikatnie i skutecznie. Nadaje gładkość i połysk włosom, podkreśla ciemny kolor. Odżywia włosy i skórę głowy. Zawiera pantenol (Panthenol), ekstrakt z pokrzywy (Urtica Dioica Extract) i ekstrakt z kasztanowca (Chestnut Extract)
Nie zawiera parabenów, silikonów i SLS.

WAX Daily szampon do włosów ciemnych
Skład:
WAX Daily skład

Cena: ok. 22,50/250ml

WAX Daily szampon do włosów ciemnych
Moja opinia:

Szampon znajduje się w poręcznej i przezroczystej butelce z zamknięciem typu ''klik'', dzięki któremu możemy kontrolować ilość wydobywanego produktu. Podoba mi się również jego prosta szata graficzna. Jeśli chodzi o zapach, według mnie jest przyjemny i zdecydowanie dominuje w nim pokrzywa. Jest to jeden z nielicznych szamponów, jaki znam, który faktycznie jest delikatny dla skóry głowy. Nie powoduje podrażnień ani uczucia ściągnięcia, czego nie znoszę po myciu. I choć nie pieni się tak intensywnie, jak inne szampony, to jest równie skuteczny, a przy tym wyjątkowo łagodny. Zwykle pozostawiam go na głowie jeszcze przez ok. minutę w celu jeszcze lepszego działania. Przed myciem producent sugeruje rozczesać włosy i choć wiem, że zawsze tak się powinno robić, to często o tym zapominałam. Szampon nie plącze włosów, dlatego z ich rozczesaniem po myciu nie mam problemu. Odkąd go stosuję moje włosy są gładkie, miękkie i przyjemne w dotyku. Jeśli macie wrażliwą skórę głowy i szukacie łagodnego szamponu, to warto wziąć ten pod uwagę :)

Dziękuję czerwona filiżanko ;)

Jakiś czas temu udało mi się wygrać u jednej z moich ulubionych blogerek (KLIK) blender ręczny. Dziś kurier dostarczył mi przesyłkę. Zaskoczyła mnie jej zawartość, bo oprócz urządzenia znalazłam czekoladowego mikołaja, kartę oraz pilniczek i polerkę do paznokci. Czerwona filiżanko, chyba czytałaś mi w myślach, bo kilka dni temu stłukłam pilnik :D

W momencie, gdy odpakowywałam blender zobaczyłam coś jeszcze, a mianowicie przepiękne cienie firmy Rimmel! Naprawdę potrafisz zaskakiwać :))

 Dziękuję za nagrodę :)

Lekka Odżywka w Piance Pantene

W ostatnim czasie, jako jedna z 1000 kobiet miałam możliwość wypróbowania nowości Pantene, którą są lekkie odżywki w piance.

W przesyłce od Everydayme znajdowały się:

Lekka odżywka w piance Pantene - Intensywna Regeneracja (180 ml) 
Lekka odżywka w piance Pantene - Większa Objętość (180 ml) 
Lekka odżywka w piance Pantene - Aqua Light (180 ml) 
Lekka odżywka w piance Pantene - Lśniący kolor (180 ml) 
Szampon Pantene Intensywna regeneracja (400 ml)

dodatkowo przewodnik projektu oraz książeczka ''Badanie opinii'' 

W paczce znalazło się także 10 odżywek w piance (50ml) oraz kupony rabatowe do rozdania znajomym. Część z nich już rozdałam i muszę przyznać, że moje znajome i przyjaciółki mają podobne zdanie do mojego.

Przyznam szczerzę, że ta nowość mnie zaskoczyła. Odżywka w piance? No w sumie, czemu nie! Przecież mnóstwo kobiet ma cienkie i pozbawione objętości włosy, a tradycyjne odżywki często je obciążają. Odżywka w piance ma jednak tę zaletę, że nawilża i odżywia włosy, ale bez ich obciążania. Jestem po pierwszych testach i przyznam, że na moich długich włosach sprawdzają się naprawdę dobrze, zwłaszcza teraz, gdy zaczynam chodzić w czapce. Dzięki temu nie tracą przez to zbyt szybko objętości. Użycie odżywki jest banalnie proste, wystarczy wstrząsnąć opakowaniem, nałożyć równomiernie na skórę głowy i włosy, a po kilku minutach spłukać. Efekt jest taki, że włosy po jej zastosowaniu dobrze się rozczesują, są nawilżone i mają więcej objętości niż po użyciu standardowej odżywki. Duży plus także za ładny zapach. Czego chcieć więcej? ;) 

Cena: ok. 14zł/180ml

Znacie odżywki w piance Pantene? :)

Antybakteryjne spray'e do rąk PureQueen

Ponad 80% infekcji przenoszonych jest przez brudne ręce. Jedna osoba może przekazać bakterie aż 14 kolejnym! Lista chorób jest długa, z pewnością zaliczyć do niej można m.in. grypę; biegunki wywołane przez wirusy; a także poważniejsze, jak wirusowe zapalenie wątroby typu A, czyli żółtaczka pokarmowa; zakażenie tasiemcem oraz salmonella. Oczywiście chorób brudnych rąk jest więcej, więc zachowanie właściwej higieny to podstawa, by zmniejszyć ryzyko zachorowania. Co jednak w sytuacji, gdy nie mamy w danej chwili możliwości umycia rąk?

Nie zawsze mamy możliwość umyć nasze dłonie. W takiej sytuacji zawsze warto mieć pod ręką odświeżający i oczyszczający spray do rąk. Ja w ostatnim czasie testowałam dwa spraye dobrze znanej mi już marki PureQueen. Wersja kokosowa ma bardzo przyjemny, słodki zapach, natomiast wariant z aloesem ma zapach przypominający perfumy i gdybym nie widziała, że jest to spray antybakteryjny, to po zapachu z pewnością bym tego nie rozpoznała. Przyjemny aromat utrzymuje się na dłoniach przez długi czas. Działanie obu z nich jest równie skuteczne. Po ich zastosowaniu dłonie są odświeżone, a co najważniejsze nie ma na nich drobnoustrojów, które mogą powodować różne, bardziej lub mniej groźne choroby. Oczywiście nie można popadać w paranoję, ale uwierzcie mi... widuję na uczelni masę dziewczyn, które po wyjściu z toalety nie myją rąk. Potem, gdy dotykamy, np. klamki, na której ta osoba zostawiła całą masę bakterii możemy być pewni, że i na naszych dłoniach znajdzie się to samo. Dbajmy więc o higienę rąk, nie tylko poprzez ich regularne mycie, ale także stosowanie antybakteryjnych środków. Ja ze swojej strony PureQueen mogę gorąco polecić. Ich plusem jest też duża pojemność (30ml), więc są one bardzo wydajne. Producent twierdzi, że jedno opakowanie wystarczy aż na 400 pojedynczych aplikacji. Środek ten nie wysusza dłoni, wręcz przeciwnie - daje on wrażenie nawilżenia, jak po zastosowaniu lekkiego kremu do rąk. Aplikacja jest prosta, a sam płyn wchłania się w skórę błyskawicznie, dlatego wystarczy tylko przez kilkanaście sekund delikatnie pocierać dłonie.


Spraye dostępne są w sklepie PureQueen w wersji kokos, olej arganowy, aloes w cenie 12,99zł/30ml


White Flower - naturalne mydło solankowe w płynie

Kosmetyki firmy White Flower's Experience są mi już dobrze znane. Tym razem wypróbowałam naturalne mydło solankowe z Morza Martwego, które przeznaczone jest do mycia całego ciała, do każdego rodzaju cery, również wrażliwej i problematycznej.

  
Od producenta:

Naturalne, prawdziwe mydło bez dodatku sztucznych detergentów. Przede wszystkim nie zawiera najczęściej spotykanego w kosmetykach do mycia SLS - Sodium Laureth Sulfate . Nie wysusza i nie podrażnia skóry. Dzięki zawartości  wody z Morza Martwego o dużym stężeniu soli, jest bogate w makro i mikroelementy. Sól zawarta w mydle ma działanie  antybakteryjne i przeciwgrzybiczne. Przy regularnym stosowaniu skóra będzie gładsza, bardziej miękka, a drobne niedoskonałości zredukowane. Mydło solankowe doskonale sprawdzi się również w codziennej pielęgnacji dłoni, szczególnie narażonych  na niekorzystne czynniki zewnętrzne.


Cena:14zł/300ml

Skład: Aqua, Potassium Cocoate, Glycerin, Maris Aqua, Hydroxypropyl Methylcellulose, Parfum, Eugenol, Limonene, Linalool, Lilial, Hexylcinnamaldehyde, Coumarin, Mica, CI 77891, Tin Oxide.


Moja opinia:

Mydło znajduje się w butelce z pompką, co bardzo ułatwia jego dozowanie. Ma ciekawy kolor, który określiłabym jako perłowy beż. Mydło ma świetny skład, dlatego wydaje mi się, że bez obaw mogą go stosować osoby z wrażliwą skórą. Znakomicie sprawdza się do mycia całego ciała, jak również twarzy. Dzięki temu, że nie zawiera silnych detergentów, nie pieni się tak intensywnie, jak inne mydła, co sprawia, że jest wyjątkowo łagodne dla ciała. W kontakcie ze skórą robi się śliskie, przez co mam wrażenie jest bardzo wydajne. Mydło oczyszcza bardzo delikatnie, a jednocześnie skutecznie. Nie powoduje ściągnięcia ani wysuszenia, nawet przy częstym stosowaniu. Na tę chwilę w odstawkę poszły moje żele do oczyszczania twarzy, bo to mydełko sprawdza się znacznie lepiej. Lubię jego dość nietypowy, jednak świeży i bardzo przyjemny zapach. Z uwagi na skład i działanie, mydło zdecydowanie warte jest swojej ceny.

POSE Organics Texturizing Face Cream

Czy istnieje krem o idealnym składzie? Patrząc na skład kończącego mi się już (niestety) kremu marki POSE muszę przyznać, że tak. Ponad 99% składników w nim zawartych jest pochodzenia naturalnego, w tym aż 88% procent to składniki pochodzące z upraw ekologicznych. Jednym słowem, w jego składzie znajdziemy wszystko to, co najlepsze i wcale nie przesadzam :)

Od producenta:

Ten wyjątkowy, bazujący ma wyciągu z aloesu krem został stworzony aby dostarczać skórze wysokie dawki Vit C, Vit E oraz organiczne ekstrakty stanowią synergiczny zestaw, który chroni skórę przed wolnymi rodnikami a stałe ich stosowanie w połączeniu z proantycjanidynami z ekstraktów żurawiny, czarnych jagód oraz wyciągiem z borówki amerykańskiej chroni skórę przed niekorzystnymi zmianami oraz prowadzi do poprawy jej struktury. Inteligentne składniki zapewniają odpowiedni poziom nawilżenia zgodnie z zapotrzebowaniem Twojej skóry. Zielona glinka zwana „minerałami młodości” usuwa toksyny ze skóry, delikatnie ją stymuluje oraz poprzez usprawnienie obiegu limfy poprawia dostarczanie tlenu i eliminację szkodliwych substancji. Wyciąg z cytryny delikatnie rozjaśnia poszarzałą skórę oraz łagodzi zaczerwienienia oraz podrażnienia. Wyciąg z dzikiej róży wzmaga regenerację skóry czyniąc ją przy tym bardziej elastyczną a GLA redukuje oznaki starzenia zwłaszcza zmarszczki wokół ust oraz chroni przed wysuszaniem. Przeznaczony dla wszystkich typów skóry.

Cena: 107,87zł w sklepie POSE.

Skład: 

Aloe barbadensis (Aloe) Juice*, Cocos nucifera (Coconut) Oil*, Emulsifying Wax NF, Kosher Vegetable Glycerin, Palm Stearic Acid, Sodium hyaluronate, Ascorbyl Palmitate (Vitamin C Ester), Montmorillonite (Green Clay) Extract, Vanccinium corybosum (Wild Blueberry) Extract, Vaccinium myrtillus (Bilberry) Extract*, Vaccinium macrocarpon (Cranberry) Extract*, Citrus medica limonum (Lemon) Extract*, Citrus aurantium dulcis (Orange) Extract*, Saccharum officinarum (Sugar Cane) Extract*, Acer saccharinum (Sugar Maple) Extract*, Salix nigra (Black Willowbark) Extract*, Tocopherol (Vitamin E), Phenoxyethanol, Rosa mosqueta (Rosehip) Seed Oil, Xanthan Gum (Polysaccharide Gum), Mannan, Azadirachta indica (Neem) Oil, Rosmarinus officinalis (Rosemary) Oleoresin, Tetrasodium EDTA, Citric Acid, Geraniol, d-limonene, Citral.
* Składniki organiczne certyfikowane przez USDA
88 % składników pochodzi z upraw ekologicznych
>99 % składników pochodzenia naturalnego



Moja opinia:

Krem od pierwszych chwil mnie zachwycił. Początkowo opakowaniem, które sami przyznacie, że jest niezwykle ekskluzywne, z kolei z czasem - działaniem. Oczywiście cudów nie ma i takich nie oczekiwałam, ale dzięki niemu moja cera nawet jesienią wygląda na świeżą i wypoczętą. Przypuszczam, że to głównie za sprawą sporej zawartości witaminy C, którą moja cera uwielbia. Krem znakomicie nawilża skórę i mam wrażenie, że wygląda ona na nieco bardziej rozświetloną niż zwykle. Stosuję go także w okolice oczu zamiast kremu do tego celu przeznaczonego i sprawdza się równie dobrze głównie dzięki temu, że ma lekką konsystencję i szybko wchłania się w skórę. Choć teoretycznie jest to kosmetyk przeznaczony dla skóry z oznakami starzenia, to uważam że śmiało mogą po niego sięgnąć nawet młodsze kobiety w celu profilaktyki przeciwzmarszczkowej. Dużym plusem kosmetyku jest pompka, przez co dozowanie produktu jest bardzo higieniczne. Nie dopatrzyłam się w nim wad, choć dla niektórych może być nią cena.

Jeśli zdecydujecie się na ten, bądź inny krem marki POSE, to wpisując przy zamówieniu hasło: ''BLOG'' w polu komentarz otrzymacie 20% rabatu na zakupy! :)

Wcierka Aloevit KOSMED

W okresie jesiennym często zmagam się ze wzmożonym wypadaniem włosów. W ostatnim czasie wolałam jednak temu zapobiec, niż czekać aż pojawi się problem, dlatego już latem sięgnęłam po wcierkę do włosów Aloevit, która została mi przesłana do testów przez firmę KOSMED.

Od producenta:

Aby zapewnić prawidłową pielęgnację Twoich włosów połączyliśmy naturalne składniki aktywne.
Wybraliśmy naturalny ekstrakt z łopianu, który  intensywnie pielęgnuje skórę głowy,  reguluje wydzielanie sebum, jest silnym przeciwutleniaczem. 
Połączyliśmy go z naturalnym ekstraktem z aloesu, który nawilża i rewitalizuje skórę głowy, wpływa pozytywnie na stan Twoich cebulek włosowych. Ogranicza wypadanie włosów i pobudza ich wzrost. Formułę preparatu uzupełniliśmy o: olej z nasion róży bogate źródło kwasów omega 3  i omega 6; olejek cedrowy o działaniu przeciwłojotokowym; olejek z szałwii muszkatołowej,  który usprawnia krążenie, dzięki czemu zapobiega wypadaniu włosów; kompleks niezbędnych włosom i skórze witamin  A, E, F, H, B5.


Skład:

Cena: ok. 8zł/100ml


Moja opinia:

Płyn zamknięty jest w szklanej buteleczce z zakraplaczem, dzięki któremu bez trudu wydobyć można odpowiednią ilość preparatu. Płyn stosowałam tak, jak w zaleceniu, czyli 2-3 razy w tygodniu i zawsze po umyciu głowy. Producent sugeruje, że preparat można pozostawić tylko na 5-10 minut, po czym umyć włosy szamponem. Ja jednak nie odczuwałam takiej potrzeby i nie zauważyłam, by przez to skóra głowy i włosy szybciej się przetłuszczały. Kosmetyk zawiera w składzie alkohol, ale ma on za zadanie transportować zawarte we wcierce składniki, działa także konserwująco i zapobiega jego psuciu. Jednak w przypadku wrażliwej skóry głowy należy uważać. Przechodząc do działania, muszę przyznać, że tej jesieni problem nadmiernie wypadających włosów się nie pojawił. Nie jestem w 100% pewna, czy to za sprawą wcierki, jednak żadnego innego kosmetyku wzmacniającego nie stosowałam, więc sądzę że to jej zasługa. Jeśli borykacie się z problemem wypadających włosów lub po prostu chcecie je wzmocnić to polecam wypróbować ten płyn pielęgnacyjny, zwłaszcza że jego skład jest naprawdę niezły, a cena niewygórowana.

Perfumy Livioon nr 16

Dziś przedstawię Wam perfumy Livioon nr 16 zbliżone zapachem do Chanel Coco Noir.


Nie każdy ma ochotę wydać blisko 500zł na perfumy lub nie każdego na to stać. Dlaczego więc nie cieszyć się zapachem o bardzo zbliżonym zapachu kupionym znacznie taniej? Jest to doskonałe rozwiązanie dla osób, które nie lubią przepłacać.


W zapachu Livioon 16 zaperfumowanie wynosi 20%, więc nie jest to woda perfumowana, a perfumy. Jak się możecie domyśleć, zapach jest bardzo trwały. Na skórze i ubraniach utrzymuje się nawet cały dzień. Wiadomo, zapach z czasem staje się coraz mniej wyczuwalny, ale nie znika całkowicie.
Jest to zapach klasyczny, niezwykle zmysłowy, dla kobiet pełnych wdzięku i klasy. Do tego mała czarna, szpilki, perły...

Flakonik, w którym znajdują się perfumy jest niezwykle elegancki i dopracowany w każdym szczególe. Sam korek już je wyróżnia :)
Perfumy kojarzą mi się z kobieta pewną siebie, która wie, czego chce. Według mnie pasują na okres jesienno-zimowy. Są idealne na wieczór! Wyczuwam w nich drzewne nuty, paczulę, różę, jaśmin, a także delikatną nutę wanilii. Całość idealnie się komponuje tworząc coś niezwykłego.

Cena: 77,90zł/100ml

Elegancja, luksus, szyk... tak w trzech słowach opisałabym te perfumy.

Wyniki rozdania bransoletki Memento!

Trzeciego listopada zakończyło się rozdanie, w którym nagrodą była personalizowana bransoletka firmy Memento. Szkoda, że tak niewiele z Was się zgłosiło. Sama mam bransoletkę z tej firmy i jestem nią zachwycona, oprócz tego wszystkim moim znajomym się podoba, więc nie wiem skąd takie małe zainteresowanie...
Żeby nie przedłużać, zwyciężczynią bransoletki zostaje czerwona filiżanka! :) Już piszę do Ciebie maila :)
Gratuluję, a wszystkim pozostałym dziękuję za udział. Zapraszam na kolejne rozdania już wkrótce ;)


Zabieg wygładzający, liftingujący i nawilżający Luxury Paris

Dziś zapraszam Was na recenzje trzech ostatnich produktów, które znajdowały się w przesyłce z nowościami marki Luxury Paris.


Każda z trzech saszetek zawiera dwa różne preparaty. Najpierw wykonujemy krok pierwszy, następnie drugi. Ich wspólną cechą jest przyjemny zapach, który kojarzy mi się z luksusowymi kosmetykami oraz to, że wystarczają na 2-3 użycia.

Mezo-kolagenowy zabieg wygładzający zmarszczki zawiera antystresową oraz kolagenową maseczkę. Przed ich zastosowaniem wykonałam peeling twarzy dla jeszcze lepszego efektu. Antystresowa maseczka z białą glinką i kwasem hialuronowym wchłonęła się szybko pozostawiając na skórze matową powłoczkę. Po jej zmyciu cera była wyraźnie zmiękczona i wygładzona. Kolejnym krokiem było nałożenie maseczki kolagenowej. Nałożyłam ją na noc i rano moja cera była bardzo dobrze nawilżona, lekko natłuszczona i gładka. Polecam zwłaszcza osobom z suchą skórą.



Głęboko nawilżający zabieg mezo-enzymatyczny zawiera emulsję złuszczającą i ultranawilżającą maseczkę. Złuszczania raczej nie zauważyłam, ma ona raczej działanie zmiękczające, więc osoby z bardzo wrażliwą skórą, które nie przepadają za peelingami mogą ją wypróbować. Nawilżająca maseczka z kolei równie dobrze nawilża skórę, jak i wcześniej opisana maseczka kolagenowa. W działaniu są bardzo podobne. Zauważyłam, że po jej zastosowaniu zmniejszyła się ilość suchych skórek, które bywają widoczne po nałożeniu niektórych podkładów. Uważam, że duo powinno sprawdzić się przy każdym typie cery, głównie, (jak już wspomniałam) wrażliwej, bo nie ma w saszetce peelingu tylko delikatna emulsja złuszczająca.



Zabieg liftingujący arganowa mikrodermabrazja składa się z peelingu oraz  kriomaseczki odmładzającej. Peeling jest drobnoziarnisty i delikatny dla skóry, jednak mimo wszystko skutecznie usuwa martwy naskórek. Jeśli chodzi o maseczkę, nie mam pojęcia, czy działa przeciwzmarszczkwo i odmładzająco, bo zmarszczek jeszcze nie mam. Poza tym trzeba byłoby jej używać regularnie, by móc to stwierdzić. W każdym razie już po aplikacji czuć, że skóra staje się jędrna i napięta, ale to chwilowy efekt i żeby go potrzymać maseczkę zapewne trzeba byłoby stosować regularnie. Dodatkowo, co dla mnie najważniejsze - nawilża.


 

Kriotermalny peeling drenujący Luxury Paris

Dzisiaj zapraszam Was na recenzję peelingu drenującego Luxury Paris, po którym, jak sugeruje producent, otrzymamy efekt zbliżony do tego, który możemy uzyskać po zabiegu kriolipolizy skóry. Kriolipoliza polega na schładzaniu komórek tłuszczowych w celu ich rozbicia. Czy używając peelingu osiągniemy podobny efekt?


Od producenta:
 
Luksusowa formuła peelingu została wzbogacona innowacyjnym składnikiem kriotermalnym, który gwarantuje efekt redukcji tkanki tłuszczowej zbliżony do zabiegu KRIOLIPOLIZY skóry.
Natychmiast po użyciu zapewnia uczucie świeżości oraz dzięki zawartości kofeiny wspomaga naturalny drenaż i detoksykację skóry. Drogocenne olejki arganowy i ryżowy oraz masło SHEA głęboko nawilżają, a także przywracają prawidłową elastyczność i spoistość skóry.
Naturalne ekstrakty z czarnej jagody, miłorzębu japońskiego  i wąkrotki azjatyckiej usprawniają mikrokrążenie, dotleniają, zwiększają elastyczność włókien tkanki łącznej oraz przeciwdziałają powstawaniu rozstępów.


Cena: ok. 24zł/200ml

Skład: 

Moja opinia: 

Peeling znajduje się w wygodnym opakowaniu, dodatkowo zabezpieczonym srebrną folijką. Znajdziemy w nim  niewielkie drobinki, które skutecznie usuwają martwy naskórek. Te większe granatowe, widoczne na zdjęciu rozpuszczają się podczas kontaktu ze skórą. Peeling ma idealną konsystencję, czyli nie za rzadką, ani nie za gęstą, dzięki czemu bez problemu rozsmarowuje się po ciele. Pozytywnie zaskoczył mnie jego zapach. Jest bardzo świeży, miętowy. Czy radzi sobie z komórkami tłuszczowymi, tego nie jestem w stanie stwierdzić. Zauważyłam wygładzenie, uelastycznienie i wzrost nawilżenia skóry. Po jego zastosowaniu odczuwalny jest chłód na całym ciele, więc jest to wprost idealny kosmetyk na lato i chyba resztę kosmetyku zostawię sobie na ten cieplejszy okres. Uważam jednak że nic nie stoi na przeszkodzie, by używać go nawet jesienią i zimą, bo nie wiem jak Wy ale ja wolę chłodzące i odświeżające niż rozgrzewające produkty do ciała :)

Znacie ten peeling? :)

Przypomnienie o rozdaniu - Memento

Moi drodzy, przypominam że już tylko do jutra możecie zgłaszać się do rozdania, w którym nagrodą jest personalizowana bransoletka z zawieszką z wybranym przez Was zdjęciem! Zgłoszeń jest póki co niewiele, a nagroda według mnie warta poświęcenia chwili i zgłoszenia się. Obowiązkowym warunkiem jest tylko obserwacja bloga i polubienie fan page'a Memento. Zgłoszenia przyjmuję do jutra, do północy TUTAJ.


Zachęcam do wzięcia udziału i życzę powodzenia! :)

Hooy - podsumowanie testów

Po miesiącu testów butów marki Hooy przyszła pora na krótkie podsumowanie. Informowałam Was na bieżąco, jak obuwie sprawdza się na co dzień i zdania o nich nie zmieniłam. Gdy po raz pierwszy je założyłam czułam się w nich bardzo komfortowo. Nic mnie nie uwierało ani nie uciskało. Muszę przyznać, że to jedne z wygodniejszych butów, jakie posiadam.

Buty Hooy wykonane są z naturalnej zamszowej skóry oraz materiału syntetycznego. Podeszwa jest sprężysta, nie tworzą się nigdzie żadne wgniecenia. But stabilizuje stopę, dając wrażenie lekkości i ''sprężystego chodu''. Dodatkowo, nie obcierają i co ważne - są przewiewne (noga się w nich nie poci nadmiernie), a jednocześnie ciepłe. W kwestii ceny się raczej nie wypowiem, bo to musiałby ocienić każdy indywidualnie. Bardzo je polubiłam, dlatego mogę je polecić zarówno kobietom, jak i mężczyznom.


Buty dostępne w sklepie Hooy.


Znacie buty marki Hooy? :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...