Żel do mycia twarzy Green Pharmacy Aloe

Z dużą starannością dobieram do swojej cery żele oczyszczające. Nie używam takich, które podrażniają, ściągają i przesuszają skórę. Zawsze mniej więcej analizuję składy i staram się wybierać produkty, które zawierają dużą ilość wyciągów roślinnych, żeby oczyszczanie mogło być także wstępną pielęgnacją.

Żel do mycia twarzy Face Care Aloe firmy Green Pharmacy nie narusza naturalnego pH skóry, działa łagodnie, ale jednocześnie bardzo skutecznie. Na wysokiej pozycji w składzie znajdziemy aloes, alantoinę, panthenol oraz hydrolizowane proteiny pszenne. Ma on rzadką konsystencję, ale dzięki temu można błyskawicznie rozprowadzić go na skórze. Nałożony dłońmi prawie w ogóle się nie pieni, ale użyty z gąbeczką, np. konjac tworzy delikatną piankę. Po jego zastosowaniu możemy wyraźnie odczuć przyjemne odświeżenie. Skóra jest dobrze oczyszczona ze wszelkich zanieczyszczeń, w tym z resztek makijażu. Nie przesusza, ani nie podrażnia skóry, co stanowi jego największą zaletę. Zapach ma bardzo subtelny i charakterystyczny dla kosmetyków z aloesem.
Żelu używałam podczas moich niedawnych wakacji w Grecji, gdzie było dość ostre słońce i muszę przyznać, że okazał się bardzo pomocy. Koił i nawilżał skórę dzięki zawartości aloesu. Na pewno kupię kolejne opakowanie, bo stosuję go non stop rano i wieczorem. Teoretycznie jest to produkt przeznaczony do skóry suchej i wrażliwej, ale ja bym się tym w ogóle nie sugerowała.

Sprawnie działająca pompka oraz ładne i minimalistyczne opakowanie sprawia, że przyjemnie jest używać żelu każdego dnia. W dodatku można go kupić za kilka złotych na www.iperfumy.pl. Z pewnością warto wrzucić go do koszyka, jeśli będziecie robić zakupy kosmetyczne. Wiem, że wielu z Was zaopatruje się tam w kosmetyki, bo można sporo zaoszczędzić, o czym większość z Was się już przekonała.


Koniecznie dajcie znać, czy używaliście deliktnego żelu aloesowego firmy Green Pharmacy i jak się on u Was sprawdził. Jakie inne kosmetyki z tej firmy polecacie? :)

Luvyle - przegląd sukienek i botków

Dzisiaj przygotowałam dla Was krótki przegląd sukienek oraz obuwia na sezon jesienno-zimowy ze sklepu Luvyle. Pokażę Wam, co najbardziej mi się spodobało, chociaż ciężko było mi wybrać tylko kilka spośród wielu naprawdę ładnych rzeczy. Moim zdaniem oferta jest dość bogata, a ceny przystępne, dlatego warto przejrzeć cały asortyment, jakim dysponuje sklep.

Zacznijmy od sukienek...


https://www.luvyle.com/v-neck-slit-belt-plain-long-sleeve-bodycon-dresses-p-40084.html 
 
https://www.luvyle.com/lace-round-neck-sleeveless-bodycon-dresses-p-16966.html

https://www.luvyle.com/off-shoulder-backless-inverted-pleat-slit-plain-long-sleeve-bodycon-dresses-p-48165.html

Muszę przyznać, że botki, jakie sklep posiada w swojej ofercie są dużo ładniejsze od tych, które mamy do wyboru w wielu naszych sklepach. Wzory i fasony są znacznie ciekawsze.


https://www.luvyle.com/rivet-plain-boots-low-heel-boots-p-47794.html

https://www.luvyle.com/high-heeled-plain-boots-p-48049.html 

 https://www.luvyle.com/plain-chunky-high-heeled-velvet-round-toe-outdoor-high-heels-boots-p-42878.html

Dajcie znać, czy coś z tych rzeczy Wam się spodobało :)

Halloween z Rosegal

Halloween tuż, tuż. Nawet jeśli nie obchodzimy jakoś szczególnie tego amerykańskiego święta, to moim zdaniem warto włączyć chociaż parę "strasznych" elementów do wystroju wnętrza albo naszego ubioru. Poniżej trzy najciekawsze propozycje, jakie udało mi się znaleźć przeglądając ofertę na Halloween w sklepie internetowym Rosegal.

 
Najbardziej przypadły mi do gustu bluzy typu oversize na jedno ramię. Myślę, że z powodzeniem można je nosić nie tylko podczas Halloween, ale nawet na co dzień albo chociaż po domu. Wyglądają na bardzo wygodne :) 
Poszewka na poduszkę w dynie wygląda moim zdaniem super i pomoże w prosty i szybki sposób zmienić charakter wnętrza na nieco bardziej... mroczny ;)





Zachęcam do przejrzenia całej halloweenowej oferty Rosegal, bo wybór ubrań, ozdób do mieszkania, czy przeróżnych gadżetów jest ogromny. Wiele rzeczy przecenione zostały nawet o 70%. Podczas składania zamówienia możecie skorzystać z dodatkowego kodu rabatowego -12%: RGNancy

https://www.rosegal.com/promotion-Halloween-deal-special-148.html?lkid=16235277

Odżywka Isana Silky Gloss Magnolia i Lotos

Gdyby ktoś kilka tygodni temu powiedział, że na moich włosach super sprawdzi się odżywka za kilka złotych nieposiadająca silikonów, to bym nie uwierzyła. Z zupełnie czystej ciekawości postanowiłam kupić i wypróbować odżywkę marki Isana, która jak wiecie dostępna jest tylko w drogeriach Rossmann. Widziałam ją już u kilku z Was na Instagramie, więc dajcie znać w komentarzach, czy ją znacie i jak się na Waszych włosach sprawdza.

Kupując odżywkę Isana Magnolia i Lotos nie spodziewałam się świetnych efektów. Ku mojemu zaskoczeniu, już po pierwszym zastosowaniu pozytywnie mnie ona zaskoczyła. Podczas spłukiwania odżywki z włosów czuć, że są mega wygładzone i już wiedziałam, że łatwo będzie mi je rozczesać, a przypomnę, że rozczesywanie jest moją zmorą. Włosy po zastosowaniu tej odżywki są lśniące, gładkie, ale nie obciążone. Poza tym bardzo dobrze nawilża i odżywia.

Odżywka ma lekką konsystencję i bez obaw można nałożyć ją nawet w dużej ilości. Włosy po niej świetnie i superszybko się rozczesują, co dla mnie jest najważniejsze. Dodatkową zaletą kosmetyku jest przepiękny zapach, który wyczuwalny jest przez kilka godzin po zastosowaniu. Skład ma naprawdę całkiem OK, a cena wynosi niespełna 5zł. Odżywka Silky Gloss może śmiało konkurować z tymi droższymi, a nawet profesjonalnymi odżywkami fryzjerskimi.

Znacie tę odżywkę? A może polecicie mi jakiś inny produkt do włosów Isana, który Waszym zdaniem jest warty wypróbowania? :)

Zapraszam Was na mój Instagram pointofview_bymarta

Iperfumy.pl - Nowości kosmetyczne

Ostatnio zauważyłam, że na www.iperfumy.pl pojawiło się naprawdę sporo ciekawych nowości. Są to nie tylko perfumy, ale i kosmetyki oraz gadżety. Pokażę Wam, co przykuło moją uwagę, i tym samym wpadło na moją wishlistę :)

Zacznę od nowej wody perfumowanej Calvin Klein Women, którego próbkę można było za darmo zamówić jakiś czas temu na stronie. Tak też zrobiłam i muszę przyznać, że zapach bardzo przypadł mi do gustu. Jest trwały, kobiecy i idealnie nadaje się do stosowania na dzień. Po pierwszych testach muszę przyznać, ze to jeden z najbardziej udanych zapachów tej marki.


O szczotce Tangle Teezer słyszał już chyba każdy. Sama używam jej od paru lat i moim zdaniem jest niezastąpiona. Nie posiadam jeszcze jednak kompaktowej jej wersji, ale gdy tylko zobaczyłam nową  szczotkę Compact Styler Minnie Mouse od razu zapragnęłam ją mieć! Moim zdaniem byłby to idealny prezent dla dzieci, ale także dla wszystkich miłośników kreskówki Myszki Miki :)


Nad elektrycznym pilnikiem zastanawiam się już od dłuższego czasu. Tarki i pumeksy nie do końca zapewniają efekt perfekcyjnie gładkich stóp. Znalazłam na Iperfumy.pl nowość, jaką jest elektryczny pilnik Scholl Velvet Smooth Pro. Dobra cena oraz fakt, że jest on wodoodporny tym bardziej przemawiają na jego korzyść i zachęcają do zakupu.


Jeśli któraś z Was planuje ślub, dobrym pomysłem były zakup ślubnego zestawu kosmetyków  KORIKA Wedding. Marka ta ma w ofercie najwyższej jakości koreańskie kosmetyki bogate w wysokiej jakości substancje aktywne. W skład zestawu wchodzi: 3x maseczka do twarzy, 1x maska na dłonie i paznokcie, 1x maska na stopy i paznokcie oraz 1x hydrożelowa maska na usta. 


Rzadko kiedy w paletkach z cieniami podobają mi się wszystkie ich kolory. U mnie najczęściej wygląda to tak, że zużywam do końca tylko te w odcieniu nude, a także brązy i szarości. Reszta pozostaje praktycznie nietknięta. Wyjątkiem od tej reguły byłaby paletka Maybelline Lemonade Craze. Już na podstawie samego zdjęcia, widzę że wszystkie odcienie cieni do powiek były przeze mnie używane. Dzięki nim mogłabym stworzyć naturalny i delikatny makijaż oczu. Takiej paletki potrzebuje większość kobiet i super, że firmy mają na uwadze nasze potrzeby.


Zachęcam Was do przejrzenia całej oferty perfumerii, ponieważ tych nowości jest naprawdę bardzo dużo. Każdy znajdzie coś dla siebie :)

Wielozadaniowy krem Nivea Baby Pure S.O.S.

Nie wiem, jak Wy, ale ja uwielbiam używać kosmetyków przeznaczonych dla dzieci. Mają one dobre i bezpieczne składy, nie podrażniają i nie uczulają. Jednym z nich jest krem Nivea Baby Pure & Sensitive S.O.S., który tak naprawdę ma bardzo szerokie zastosowanie i wyśmienicie sprawdza się nie tylko u najmłodszych.

Krem zamknięty jest puszce, charakterystycznej dla kultowego kremu Nivea. Jego konsystencja (jak na emolient przystało) jest gęsta, tłusta, ale mimo to bardzo dobrze rozprowadza się na skórze. Cechuje go wysoka zawartość składników, jak masło shea, lipidy Omega 6, cynk, lanolina i panthenol. Krem przeznaczony jest do "zadań specjalnych", czyli na podrażnienia, zaczerwienienia, przesuszenia na ciele. Niweluje także świąd, przynosząc skórze ulgę. Jest hipoalergiczny, nie zawiera barwników, alkoholu, parabenów oraz posiada pozytywną opinię Instytutu Matki i Dziecka. Jest bardzo delikatnie perfumowany, a zapachem przypomina ochronny krem Bambino.


Krem S.O.S. znajdziecie na www.iperfumy.pl

Krem Nivea Baby S.O.S. stosuję na wszelkie możliwe sposoby, i wbrew pozorom przydaje mi się praktycznie codziennie. Gdy miałam problem z silnie przesuszoną i podrażnioną detergentami skórę, pięknie złagodził wszelkie zaczerwienienia oraz zlikwidował przesuszone miejsca. Już po dwóch dniach skóra wyglądała znacznie lepiej. Z kolei aplikowany na skórę na dekolcie i ramionach przyspiesza gojenie drobnych krostek, które u mnie w tych miejscach czasami się pojawiają. Działa przy tym nawilżająco i regenerująco na skórę. Sięgam po niego także po depilacji, ponieważ lepiej regeneruje i natłuszcza ciało od oliwki. Zapobiega również problemowi wrastania włosków, ale też trzeba pamiętać o peelingu skóry. Mega plus za jego wydajność.

Dajcie znać, czy Wy też używacie kosmetyków teoretycznie przeznaczonych dla dzieci, i jak się one u Was sprawdzają :)

Jesienne kurtki i płaszcze od Berrylook

Jesień zbliża się wielkimi krokami, najwyższa pora rozejrzeć się za ciepłymi płaszczami. Zaczęłam przeglądać oferty sklepów internetowych i dzisiaj pokażę Wam co wpadło mi w oko z oferty sklepu internetowego Berrylook

Płaszcze to podstawa jesiennej garderoby. Sama lubię mieć co najmniej kilka w swojej szafie. Zawsze zwracam uwagę na to, by były wykonane z miękkiego i ciepłego materiału. Idealnie jest, gdy są dłuższe i sięgają tuż przed kolano. 


https://www.berrylook.com/en/Products/asymmetric-neck-belt-plain-long-sleeve-coats-216113.html?color=light_gray 

https://www.berrylook.com/en/Products/lapel-plaid-patch-pocket-double-breasted-woolen-coat-201089.html?color=rose 

https://www.berrylook.com/en/Products/lapel-single-button-plain-pocket-woolen-coat-200020.html?color=white
 
Na końcówkę lata i początek jesieni preferuję lżejsze kurtki lub płaszcze, które mogę zarzucić na np. jakiś ciepły sweter. Biel, czerń i kolor khaki to klasyczne i ponadczasowe kolory, które będą królowały także tej jesieni.

 
https://www.berrylook.com/en/Products/band-collar-embossed-plain-jacket-200114.html?color=white 

https://www.berrylook.com/en/Products/small-lapel-plain-basic-jackets-215298.html?color=army_green 

https://www.berrylook.com/en/Products/band-collar-zips-plain-pu-leather-biker-jacket-199748.html?color=black
 
Dajcie znać, czy któraś z propozycji wpadła Wam w oko :)

Blend-a-med 3D White Luxe Whitening Accelerator

Higiena jamy ustnej to podstawa. Warto dbać o zęby tak, by służyły nam przez całe życie. Co sześć miesięcy należy odwiedzać stomatologa, a przynajmniej raz na rok wykonać skaling lub piaskowanie. Po takich zabiegach zęby są idealnie oczyszczone i nie ma śladu po osadzie, czy ewentualnym kamieniu. Poza wizytami u dentysty, nie mniej ważna jest codzienne dokładne oczyszczanie zębów. To, w jaki sposób to robimy i jakich produktów używamy ma najistotniejsze znaczenie.  


Z polecenia mojej dentystyki kupiłam produkt przyspieszający wybielanie Blend-a-med 3D White Luxe Whitening Accelerator. Stosuję go raz na kilka dni, ale dopiero po uprzednim umyciu zębów. Pasta za zadanie intensywnie oczyszczać oraz dbać o szkliwo. Po jej zastosowaniu mam wrażenie, jakbym przed chwilą miała wykonywany skaling albo piaskowanie. Likwiduje ona drobne przebarwienia powierzchowne, ale nie wiem, jak radzi sobie z głębszymi. Pasta doskonale oczyszcza, co jest wyczuwalne już po pierwszym umyciu. Po kilku tygodniach widzę również, że zęby stały się bielsze. Nie jest to co prawda efekt, jaki uzyskujemy po profesjonalnym wybielaniu w gabinecie stomatologicznym, ale jak na pastę za kilkanaście złotych (tyle kosztuje na www.iperfumy.pl) jest najlepszy, jaki kiedykolwiek uzyskałam. Co ważne, pasta nie podrażnia dziąseł, a moje należą do bardzo wrażliwych.

Pasta ma posmak mięty pomieszanej z wanilią, trochę nietypowy, ale przyjemny i można się do niego przyzwyczaić. Wystarczy niewielka ilość, mniej więcej wielkości ziarna grochu, a efekt "ścierania" jest wystarczający. Nie zalecałabym codziennego stosowania jej, tym bardziej osobom z wrażliwymi i słabymi zębami. Moja dentystka twierdzi, że raz w tygodniu to góra, i ja się tego trzymam :)  


Znacie pastę Whitening Accelerator przyspieszającą wybielanie? Jeśli tak, to dajcie znać, co o niej sądzicie.

Toni&Guy - Spray stylizujący z solą morską

Po produkty do stylizacji włosów nie sięgam za często. Obawiam się, że większość może niszczyć włosy i przyspieszać rozdwajanie końcówek. Potrzebowałam jednak czegoś, co podkreśli naturalny charakter włosów i pomoże w utworzeniu fryzury w nieładzie, czyli tzw. messy hair. Po przetestowaniu kilku różnych produktów do stylizacji najbardziej spodobał mi się spray stylizujący z solą morską jednej z najlepszych światowych marek fryzjerskich - Toni&Guy, który dostępny jest na www.iperfumy.pl



Spray teksturyzujący wyposażony jest w dobrze działający atomizer. Ja jednak nie rozpylam go bezpośrednio na włosy, wolę rozetrzeć płyn w dłoniach i następnie wgnieść. Bez większego wysiłku łatwo możemy otrzymać oczekiwany efekt. Moje włosy są z natury proste, ale podatne na kręcenie. Spray stosuję po umyciu włosów, i gdy są jeszcze lekko wilgotne zaplatam na noc warkocz. Rano, gdy go rozpuszczę  osiągam efekt o jaki mi chodziło, czyli beach hair. Dla wzmocnienia i utrwalenia efektu ponownie spryskuję mgiełką kosmyki i krótko ugniatam. Dzięki temu uzyskuję piękny, niewypracowany styl i naturalny efekt. Taka fryzura utrzymuje się u mnie przez cały dzień, mimo że nie utrwalam jej lakierem. Dodam, że z rozczesaniem włosów po jego zastosowaniu nie mam żadnego problemu, bo nie zlepia ich tak mocno, jak, np. żel. Spray nadaje włosom objętości i daje wrażenie, jakby włosy były kilkakrotnie pogrubione.

Kosmetyk ma bardzo przyjemny i dość intensywny zapach. Wiele osób myli go nawet z perfumami. Wyczuwalny jest on na włosach przez wiele godzin. Spray zawiera sól morską i mimo moich obaw o przesuszanie włosów, muszę przyznać, że nic takiego nie ma miejsca. Pamiętam, że w zeszłym roku używałam innego kosmetyku z solą morską, ale nie był on nawet zbliżony w działaniu do tego od Toni&Guy.
Dajcie znać, jakich Wy używacie produktów do codziennej stylizacji włosów :)

Miya Cosmetics - I Love Me

Coraz chętniej sięgam po naturalne kosmetyki, a w szczególności te przeznaczone do pielęgnacji twarzy. Ostatnio zdecydowałam się na zakup odżywczego kremu firmy Miya o chwytliwej nazwie I Love Me. Uważam to za bardzo dobry wybór. Co więcej, mam ochotę wypróbować również inne kosmetyki tej firmy, a w szczególności Hello Yellow z masłem mango.  

Od producenta:   

Odżywia i nawilża. Rozświetla i wygładza. Zmniejsza zaczerwienienia.  Olejek z róży tonizuje i rozświetla skórę, zmniejsza zaczerwienienia, poprawia kondycję skóry, wyrównując jej koloryt. Olejki makadamia, sezamowy i słonecznikowy odżywiają i wygładzają skórę, odbudowując jej warstwę ochronną. Ekstrakt z alg i witamina E nadają jej elastyczność i miękkość. Dzięki lekkiej, kremowej formule QuickAbsorb szybko się wchłania i nadaje się pod makijaż. 
Bez parabenów, silikonów, olejów mineralnych, parafiny, PEG-ów, sztucznych barwników oraz glikolu propylenowego.  myWONDERBALM przeznaczony jest do każdego typu skóry, także wrażliwej.

I Love Me – Skóra normalna, mieszana oraz mieszana ze skłonnością do przesuszania, sucha.  Pokochasz jego zmysłową formułę o delikatnym zapachu płatków róży, która sprawi że na moment zapomnisz o świecie.

Moja opinia: 

Odżywczy krem do twarzy z olejkiem z róży Miya ma większą od standardowych kremów pojemność - 75ml. Przy tym, jego cena nie jest wygórowana, bo w drogeriach zapłacimy za niego niespełna 30zł. Krem ma treściwą, ale mimo wszystko niezbyt ciężką konsystencję. Łatwo się rozprowadza na skórze i dość szybko wchłania pozostawiając delikatny film. Po jego zastosowaniu nie ma nieprzyjemnego uczucia lepkości, czy tłustości. Dobrze sprawdza się stosowany na noc, a także na dzień pod makijaż. Producent zaleca go do wszystkich typów skóry i muszę przyznać, że faktycznie jest bardzo uniwersalny. Moja mama, która ma zupełnie inny typ skóry niż ja, również jest bardzo zadowolona z jego działania. Jest też jednym z niewielu kosmetyków, który szybko i skutecznie potrafić złagodzić zaczerwienioną po opalaniu skórę. Krem Miya ma przyjemny, subtelny, delikatnie różany zapach. Do jego zalet mogę zaliczyć także świetny, naturalny skład bogaty w różnego rodzaju oleje: z dzikiej róży, makadamia, sezamowy, słonecznikowy. Kosmetyk jest wegański i nietestowany na zwierzętach.  

Dajcie znać, czy znacie kosmetyki Miya i jeśli tak, to które z nich są warte wypróbowania.

Perfumy dla kobiet do 100zł

Żeby dobrze pachnieć, wcale nie trzeba wydawać fortuny na wody toaletowe, czy perfumowane. Znam wiele cudownych, wysokiej jakości zapachów, których koszt nie przekracza 100zł. Mam na myśli ceny na www.iperfumy.pl, w stacjonarnych drogeriach ceny, jak wiecie są wyższe. Dziś będą to propozycje dla kobiet.

Zacznę od zapachu, którego recenzja już jest na moim blogu, ale ponownie muszę o nim wspomnieć! Mam na myśli wodę perfumowaną Adam Levine Women. Zapach jest dość ciężki, z lekko korzenną nutą. W podstawie jest wanilia, która nadaje słodyczy. Nie brakuje jednak subtelnych kwiatowo-cytrusowych nut. Perfumy będą idealne na chłodniejsze dni, które lada chwila nadejdą. Ja po paru miesiącach przerwy, już do niech wróciłam. Czy nie sądzicie, że flakon w kształcie mikrofonu wygląda super? ;) Cena za 100ml nie przekracza 50zł, więc tym bardziej polecam wypróbować.


Godnym uwagi zapachem jest moim zdaniem również Britney Spears Fantasy. Choć na pierwszy rzut oka flakon może prezentować się dziecinnie, to wbrew pozorom nie jest to "tani", ani infantylny zapach. Fantasy pachnie słodko, kwiatowo-owocowo, ale zapewniam, że nadaje się nie tylko dla młodych dziewczyn. Bardzo udany, niemęczący zapach.


Zapachem intrygującym i takim, obok którego trudno przejść obojętnie jest Montblanc Presence d’une Femme. To propozycja dla kobiet pewnych siebie, które chcą być zauważone. Woda toaletowa należy do grupy zapachów orientalno-kwiatowych. Mandarynka ciekawie komponuje się z ostrym pieprzem. W miarę upływu czasu coraz bardziej stają się wyczuwalne drzewne nuty, które nadają szlachetnego, nietuzinkowego charakteru. Z uwagi na swoją wyjątkowość i specyfikę, zapach jest nie dla wszystkich, ale przecież nie wszystko jest dla każdego :)


Przedostatnią propozycją jest klasyk - Pret á Porter. Uwielbiam ten zapach, znam go od lat i rozpoznam wszędzie. Bardzo uniwersalny, bezpieczny, świeży. Generalnie jest to woda toaletowa, która powinna podobać się większości osób. Idealna do stosowania na co dzień, do biura, czy na randkę. Należy do grupy zapachów kwiatowo-owocowych.


Duże wrażenie zrobił na mnie ostatnio zapach Calvin Klein CK One Gold. Ładny, ociekający złotem flakon skrywa w sobie wspaniałe wnętrze. Mieszanka moich ulubionych nut, czyli m.in. fig, neroli i bergamotki stanowi zapach praktycznie idealny. Drzewne nuty nadają mu zmysłowości i tajemniczości.


To tylko pięć z wielu zapachów do 100zł, które lubię i mogę polecić (naprawdę ciężko było mi się zdecydować...). Dajcie znać, czy któryś z tych zapachów jest Wam znany i koniecznie podzielcie się swoją opinią w komentarzu :)

Murier - Gold Research eye

Delikatna skóra wokół oczu potrzebuje właściwej, czyli delikatnej i skutecznej pielęgnacji. Na tego typu kosmetyku naprawdę nie warto oszczędzać, ale też nie namawiam Was do wydawania ogromnych pieniędzy ;) Ja tym razem postawiłam na krem ze złotem koloidalnym dobrze znanej mi, francuskiej marki Murier.

Od producenta: 
 
Krem pod oczy został opracowany z myślą o delikatnej wrażliwej skórze wokół oczu, która potrzebuje szczególnej troski, by zachować gładkość i świeży młodzieńczy blask. Olej z pestek winogron odbudowuje i wzmacnia barierę ochronną skóry. Połączenie roślinnych komórek macierzystych i kwasu hialuronowego gwarantuje wysoką efektywność działania odmładzającego. Zawarte w produkcie polisacharydy tworzą na powierzchni skóry film ochronny i zapewniają długotrwałe nawilżenie. Złoto koloidalne hamuje proces powstawania zmarszczek, wygładza i spłyca zmarszczki już istniejące. Zwiększa elastyczność naskórka i zmniejsza przebarwienia.

Rezultaty:

- Redukuje zmarszczki i powoduje wzrost elastyczności skóry
- Skutecznie chroni przed fotostarzeniem i działaniem wolnych rodników
- Zapewnia zdrowy wygląd, rozświetla skórę
- Działa regenerująco przyspieszając odnowę naskórka
- Rozjaśnia przebarwienia i poprawia koloryt skóry

Moja opinia:  

Krem pod oczy Gold Research eye wyróżnia się większą od standardowych kremów pod oczy pojemnością - 20ml. Ma on lekką, kremową konsystencję. Szybko wchłania się w skórę nie pozostawiając na niej tłustej, ani lepkiej warstwy. Znakomicie sprawdza się stosowany na noc, bo silnie regeneruje, nawilża i ujędrnia skórę (nie od dziś wiadomo, że nocą uruchamiają się procesy naprawcze). Krem ma działać przeciwzmarszczkowo, więc polecam go młodym kobietom w celach profilaktycznych oraz tym starszym, by delikatnie spłycić zmarszczki. Zauważyłam, że kosmetyk uelastycznia oraz rozjaśnia skórę wokół oczu. Jest bardzo wydajny, wystarczy ilość taka, jak na zdjęciu na jednorazową aplikację. Poza złotem koloidalnym krem zawiera olej z pestek winogron, roślinne komórki macierzyste oraz dobrze nawilżający kwas hialuronowy. Taka mieszanka stanowi prawdziwą bombę odżywczą. Plusem jest opakowanie - miękka tubka z wąskim aplikatorem, który umożliwia dozowanie odpowiedniej ilości kosmetyku. Gold Research eye to naprawdę bardzo dobry krem, w 100% warty swojej ceny.  

Krem pod oczy dostępny jest w sklepie Murier

Dajcie znać, czy znacie kosmetyki Murier. Jeśli tak, to które z nich lubicie najbardziej? :)

Kojący szampon Garnier Ultra Doux

Ostatnio przeglądając ofertę mojej ulubionej perfumerii www.iperfumy.pl wpadł mi oko szampon firmy Garnier. Nigdy nie widziałam go w żadnej stacjonarnej drogerii, więc tym bardziej przykuł on moją uwagę. Spodobała mi się nie tylko minimalistyczna szata graficzna, ale także to, że przeznaczony jest do włosów cienkich i delikatnych, czyli w sumie, takich jakie ja mam. Szampon ma wpływać kojąco na skórę głowy dzięki zawartości mleka owsianego i ryżowego.
 
Kojący szampon Ultra Doux ma kremową, gęstą konsystencję i przyjemny zapach. Bardzo dobrze się pieni oraz skutecznie, a jednocześnie łagodnie oczyszczaj włosy oraz skórę głowy ze wszelkich zanieczyszczeń. Nie powoduje u mnie łupieżu, a włosy mimo wcześniejszych obaw nie są obciążone. To jeden z nielicznych szamponów, po którym włosy są odbite od nasady, sypkie i pełne objętości. Super sprawdzi się do włosów cienkich i pozbawionych objętości. Nie plącze włosów, więc po myciu nie ma najmniejszych problemów z ich rozczesaniem. Poza tym dobrze się układają. 

Szampon nie powoduje przesuszania włosów, co dla posiadaczek długich włosów jest bardzo ważne. Mam wrażenie, że działa nawet nawilżająco, o czym świadczyć może dobry stan końcówek po kilku tygodniach regularnego mycia nim włosów. Szampon nie podrażnia skóry głowy, ani nie powoduje nieprzyjemnego uczucia "ściągnięcia". Jest również w atrakcyjnej cenie, dlatego tym bardziej mogę polecić jego zakup.
 
Mam nadzieję, że w sprzedaży pojawi się również odżywka z tej samej serii, bo jestem pewna, że stanowiłaby razem z tym szamponem zgrany duet!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...