HIT! Paletka do brwi Catrice

Natura obdarzyła mnie ciemnymi, ale jednocześnie niezbyt gęstymi brwiami. Nie czuję się komfortowo, jeśli nie podkreślę ich cieniem. Niestety, wybór właściwego kosmetyku do brwi jest trudny i sama musiałam kupić wiele, zanim odkryłam ten o idealnym odcieniu.
Główną zaletą cieni do brwi Catrice jest ich chłodna tonacja. Dzięki temu będą pasowały prawie każdemu. Jasny cień idealnie sprawdzi się u blondynek, które mają jasne brwi, a chciałyby je delikatnie podkreślić. Z kolei ciemniejszy brąz, to kolor głównie dla szatynek oraz brunetek, i to właśnie tego używam. Fajnym jednak trikiem, który sprawdza się u wielu kobiet jest zaaplikowanie jasnego cienia z przodu, na szerszej części brwi, a ciemniejszego na zewnątrz.

Cienie są trwałe, nie osypują się, i w bardzo dobrym stanie utrzymują się od rana do wieczora. Kosmetyk pozwala uzyskać ładny, naturalny efekt. Z powodzeniem sprawdzi się również, jeśli chcemy domalować ubytki w brwiach.
W szufladce, poza cieniami, znajdziemy również mini pęsetkę oraz skośny pędzelek, który jest bardzo precyzyjny, i o dziwo sprawdza się doskonale. Zwykle pędzle dołączane do tego typu kosmetyków są wątpliwej jakości i nie nadają się do użytku. Tutaj całe szczęście jest inaczej. Mini spiralka znajdująca się po drugiej stronie pędzelka, nadaje się do ekspresowego przeczesania brwi. 
Cienie Catrice Prime And Fine dostępne są na Iperfumy.pl by Notino.
Ten kompaktowy set od Catrice pozwala na błyskawiczne podkreślenie brwi. Tak naprawdę jest to produkt 4w1 (a nawet 5w1, jeśli weźmiemy pod uwagę również lusterko), dzięki któremu możemy zaoszczędzić więcej czasu, co jest szczególnie istotne, gdy wykonujemy makijaż rano, spiesząc się, np. do pracy. Generalnie ta paletka cieni jest bezkonkurencyjna w swojej kategorii cenowej. Wydajność oczywiście na plus, nawet codziennie stosowana wystarczy na mniej więcej rok.
Dajcie znać, czy posiadacie te cienie i jak się u Was sprawdzają :)

Płyn micelarny BOTANIC FORMULA Olej z Konopi + Szafran

Firma Bielenda zawsze zaskakuje mnie dobrymi jakościowo kosmetykami. Jeszcze nigdy nie trafiłam na żadnego bubla, więc zawsze chętnie testuję ich nowości. Jednym z produktów, pochodzący z serii Botanic Formula, o którym dzisiaj napiszę jest Płyn micelarny Konopie + Szafran.

Od producenta:

Botaniczny płyn micelarny do  każdego rodzaju cery, zwłaszcza mieszanej, tłustej, ale też suchej i wrażliwej, pozbawionej blasku.
Bogaty w naturalne wyciągi roślinne płyn dokładnie oczyszcza i odświeża naskórek, skutecznie usuwa makijaż  i pozostałe zabrudzenia. Zapewnia skórze wszystko, czego potrzebuje na etapie oczyszczania, koi, łagodzi podrażnienia, nawilża,  doskonale przygotuje cerę na przyjęcie kremu, maseczki, serum lub olejku z linii Botanic Formula.
Ekstrakt  z Konopi Siewnej zawiera m.in. kwasy Omega 3 i 6 oraz witaminy A,B1, B2, B3,B6, C, D i E.
Głęboko regeneruje i odżywia skórę, zapobiega jej wiotczeniu. Zmiękcza, wygładza, intensywnie nawilża, chroni skórę przed przedwczesnym powstawaniem zmarszczek. Reguluje wydzielanie sebum, zmniejsza ryzyko powstawania przebarwień i podrażnień, poprawia koloryt cery.
Szafran zawiera liczne minerały: wapń, magnez, fosfor, potas i kwas foliowy. Działa antyoksydacyjnie, opóźnia procesy starzenia skóry, skutecznie rozjaśnia przebarwienia, optymalnie nawilża.

Cena: ok. 13-20zł/500ml w drogeriach, np. Natura, Hebe.

Moja opinia:

Płyn micelarny Botanic Formula ma w swoim składzie aż 97% składników pochodzenia naturalnego. Nie znajdziemy w nim substancji, tj.: parabeny, silikony, PEG, SLES, SLS, ani sztucznych barwników, czy syntetycznych kompozycji zapachowych. Płyn nie jest jednak całkowicie bezzapachowy. Posiada przyjemny, bardzo subtelny aromat, jednak wynika on wyłącznie z zastosowania naturalnych substancji. Do wypróbowania płynu micelarnego z tej serii, zachęcił mnie skład, który jest naprawdę niezły. Już na drugim miejscu w składzie mamy wodę różaną, a dalej łagodne substancje, które są konieczne, by płyn micelarny powstał oraz sporą ilość naturalnych ekstraktów, w tym szafran i konopie. Płyn wyróżnia się na tle innych, bo poza tym, że dokładnie i szybko zmywa makijaż, to nie podrażnia skóry, a wręcz przeciwnie. Po zmyciu makijażu, mam wrażenie, że skóra jest lekko nawilżona. W przypadku innych płynów, chociażby z Bielendy nie zauważam jakiegokolwiek nawilżenia, więc wolę dopłacić kilka złotych więcej i mieć produkt jeszcze bardziej łagodny dla skóry, o realnym działaniu nawilżającym i kojącym. Kosmetyk radzi sobie z tuszami (ale nie wiem, jak w przypadku tych wodoodpornych), podkładami, pomadkami itp. Po zmyciu makijażu, zawsze i tak dodatkowo myję twarz żelem, ale odstęp między zmyciem makijażu (robię to tuż po przyjściu z pracy), a umyciem twarzy wieczorem, wynosi nawet ok. 5 godzin. Dlatego ważne jest dla mnie, by w tym czasie cera była dobrze oczyszczona, ale też, by jej bariera ochronna nie została naruszona.

Znacie ten płyn micelarny lub inne kosmetyki do twarzy z serii Botanic Formula? Będzie mi miło, jeśli polecicie coś w komentarzach :)

Chanel No. 5

Chanel No. 5... Kto z nas nie zna, albo chociażby nie słyszał o tym zapachu? Myślę, że większość kojarzy ten zapach, i choć jest prawdziwym arcydziełem sztuki perfumeryjnej, to nie każdemu się spodoba. Jeśli jesteście w grupie osób, którym niekoniecznie przypadł on do gustu i zraziliście się do dalszych testów, to ja jednak zachęcam do podejmowania prób "poznania" i być może zakochania się w No. 5. W moim przypadku tak właśnie było. Kiedyś kompletnie mi się on nie podobał (i nie wierzyłam, że to mogłoby się zmienić), a teraz nie wyobrażam sobie żeby tego zapachu miało zabraknąć w mojej kolekcji. Sądzę, że do nich, trzeba po prostu dorosnąć. Nie bez powodu jest on najbardziej pożądanym od dziesiątek lat. W czym zatem tkwi magia tych perfum?

Zacznę od krótkiej historii tego klasyka. Chanel No. 5 zostały wprowadzone na rynek przez Gabrielle "Coco" Chanel, a wynalezione przez francuskiego perfumiarza Ernesta Beaux. Piątka była ulubioną liczbą Coco, stąd pochodzi nazwa tych perfum. Skomponowane zostały one w 1921 roku. Radą Chanel było to, żeby kobieta używała ich tam, gdzie chciałaby być całowana. Flakon perfum na przestrzeni lat ulegał pewnym niewielkim modyfikacjom, a to wszystko w celu dostosowania ich do panującej epoki. Słynna amerykańska aktorka i modelka Marylin Monroe używała tego zapachu przed pójściem spać, sugerując przy tym, że No. 5, to jedyne co ma wtedy na sobie. Jako dygresję, mogę Wam powiedzieć, że krótka reklama tych perfum z 1969 roku, była jedną z najdroższych w historii telewizji, a wystąpił w niej nikt inny, jak sama Gabrielle w swoim apartamencie w Ritz.


Flakon wody perfumowanej No. 5 jest bardzo prosty, klasyczny i minimalistyczny. Moim zdaniem wygląda przepięknie i jest ponadczasowy. Od kilkudziesięciu lat wygląda praktycznie identycznie.

Chanel No. 5 to perfumy aldehydowe, kwiatowo-drzewne i pudrowe. To jedno zdanie już pozwala nam wyobrazić sobie ten zapach i uzmysłowić, że jest to kompozycja dość ciężka, ale jednak elegancka. To aldehydy grają w tym zapachu pierwsze skrzypce, i nie wiem, czy wiecie, to właśnie te perfumy były pierwszymi aldehydowymi na świecie. To dzięki temu składnikowi, wszystkie elementy kompozycji wiążą i spajają się ze sobą. Idealnie współgrają z nutami kwiatowymi, których oczywiście w No. 5 nie brakuje. Mamy tutaj różę, irysa, ylang-ylang, jaśmin, konwalię oraz neroli. Aldehydy pięknie podbijają i utrwalają całą kompozycję. A dzięki pudrowości, zapach nabiera jeszcze bardziej wyjątkowego charakteru. Cudownie rozwija się na skórze, co chwila odkrywając swoje niezwykłe oblicza. W tle zapachu można wyczuć wyrafinowany wetiwer i drzewo sandałowe. Nie wyczuwam w nim wanilii, choć jest ona jednym ze składników stanowiących podstawę zapachu. Z kolei soczyste akordy cytrusów, otwierają ten zapach, ale nie brzmią one zbyt ostro.


Słynna Chanel No. 5 jest zapachem wyjątkowym, cechującym się niewymuszonym luksusem i klasą. Będą stanowiły taką "wisienkę na torcie" do eleganckiej kreacji, na każdą uroczystość. Wiele kobiet na całym świecie nosi je także na co dzień. Ja jednak traktuje je jako ekskluzywny dodatek do eleganckiego stroju. Gdy zdarzy mi się jakieś większe wyjście, to bez wahania sięgam po moje ukochane No. 5. To zapach z charakterem, intrygujący i niezwykle kobiecy. Jego trwałość jest znakomita, na skórze utrzymuje się on przez cały dzień, a na ubraniach aż do ich uprania. Warto zainwestować w ten zapach, do czego Was szczerze zachęcam. Ja swój zamówiłam na Iperfumy.pl by Notino, która to jest sprawdzoną przeze mnie perfumerią, z oryginalnymi zapachami w konkurencyjnych cenach.

Chętnie poznam Wasze zdanie na temat perfum Chanel No. 5 :)

Bi-es dla mężczyzn + limitowana kolekcja walentynkowa dla Niej i dla Niego

Przyszła pora na recenzję zapachów męskich od Bi-es, z kolekcji Numbers. Stosuje je mój narzeczony od kilku tygodni i muszę przyznać, że sięga po nie z największą przyjemnością każdego dnia. Jest bardzo zadowolony z ich trwałości, nie musi odświeżać zapachu w ciągu dnia, ponieważ utrzymują się one na skórze bardzo długo, nawet do 9 godzin. Przejdę teraz do opisu każdego z testowanych zapachów :)
 
Zapach No4 z numerologicznej kolekcji Numbers – to niezwykle męska i intensywnie zmysłowa kompozycja dla osób ambitnych i zawsze dążących do celu. Orientalno-korzenny zapach symbolizuje niezobowiązującą elegancję, a cytrusowe i miętowe nuty dodają zapachowi świeżości. To perfumy o mocy paczuli podkreślonej przez hipnotyczny imbir

Nuty głowy : różowy pieprz, mięta, cytryna
Nuty serca: grejpfrut, jaśmin, ambra
Nuty podstawy: drzewo sandałowe, paczula, imbir.

Bi-es No4 to zapach jednoznacznie męski z wyraźną nutą drzewa sandałowego i paczuli. Nuty mięty, grapefruita i cytryny dodają mu lekkości i rześkości. Idealnie pasuje do eleganckiego mężczyzny. Jest na tyle uniwersalny i nieprzytłaczający, że z powodzeniem może być stosowany o każdej porze dnia, przez mężczyzn w każdym wieku.


Zapach No22 z numerologicznej kolekcji Numbers - perfumy pełne pikantnych śródziemnomorskich esencji i gorzkich cytrusów. Nuty aromatycznego rozmarynu, gałki muszkatołowej oraz piżma tworzą energetyzujący koktajl dla duszy, doskonały dla osób aktywnych i żywiołowych.

Nuty głowy : limonka, pomarańcza, neroli
Nuty serca: róża, jaśmin, kolendra
Nuty podstawy: mech dębowy, gałka muszkatołowa, ambra.

Bi-es No22 to nieco lżejsza kompozycja od jego poprzednika, spodoba się młodym mężczyznom, ale nie tylko. Jest bezpieczny i idealny do stosowana na dzień, np. do pracy, szkoły, na uczelnię. Dzięki świeżości cytrusów i neroli został on ulubionym zapachem mojego narzeczonego i oczywiście moim, ponieważ mamy bardzo podobny gust. Zapadła decyzja, że to właśnie No22 zostanie zabrany na wakacje na Maderę, na które lecimy już we wtorek :)


Nie wiem, czy wiecie, ale pojawiła się ostatnio limitowana edycja walentynkowa dwóch zapachów od Bi-es. Jest to woda perfumowana No44 dla kobiet oraz woda toaletowa No4 dla mężczyzn, o pojemnościach 100ml każda.


Zapach No44

Wibracja 44 przynależy do osób o wysoko rozwiniętej intuicji, którym życiowa ścieżka naznacza drogę ku wyższym celom. 44 mają lekkość w pokonywaniu życiowych trudności, a ich opanowanie i magnetyzm czynią z nich charyzmatyczne przywódczynie i oddane partnerki. Dla kobiet spod liczby 44 stworzyliśmy zapach słodki i delikatny, ale też bardzo szlachetny i elegancki.

W miłości

Pod wrodzoną charyzmą i siłą charakteru numerologicznej 44 kryje się romantyczna dusza, która jest w stanie poświęcić wszystko dla miłości. Kobiety spod tej liczby szybko się przywiązują, darząc partnera szczerym i trwałym uczuciem. Nie jest im obca zazdrość, pomimo iż same obdarzone magnetycznym urokiem, silnie przyciągają do siebie płeć przeciwną.

Nuty zapachowe: bergamotka, arbuz, owoce leśne, akord zielonych liści, jaśmin, róża, konwalia, lilia wodna, paczula, drzewo sandałowe, piżmo, wanilia, piżmo tonka.

Osobiście mogę podpisać się pod charakterystyką tej wody perfumowanej, gdyż ten opis jest, jak najbardziej trafiony. To naprawdę bardzo elegancki zapach, będący kwintesencją kobiecości.


Zapach No11

Numerologiczne 11, jak przystało na liczby mistrzowskie, to osoby uduchowione, z dojrzałą duszą, ponadprzeciętną wrażliwością i empatią. Świadome swej wyjątkowości, kreatywne i oryginalne. To oddani przyjaciele i wierni partnerzy. Dedykowany im zapach pomimo swej subtelności ma silne działanie afrodyzujące.

W miłości 

Numerologiczne 11 to czuli i kochający partnerzy, wrażliwi na potrzeby drugiej strony. Potrafią być bardzo wymagający, jednak ich lojalność i oddanie w pełni rekompensują wszystkie starania, czyniąc ich wymarzonymi towarzyszami życia.

Nuty zapachowe: cytryna, pomarańcza, róża, peonia, nuty morskie, wetiwer, piżmo, jaśmin.

To przepiękna, słodka i jednocześnie świeża kompozycja, w której cytrusy grają pierwsze skrzypce. Piżmo dodaje zapachowi zmysłowości, a wetiwer, który uważany jest za afrodyzjak wyjątkowego, nieco dymnego charakteru.

Wszystkie zapachy dostępne są w sklepie Bi-es oraz w drogeriach Natura, w bardzo przystępnych cenach. Czy to nie idealny pomysł na prezent z okazji zbliżających się Walentynek? Ze swojej strony szczerze polecam! :)

Bi-es Numbers dla kobiet

Bi-es to marka, którą kojarzę jeszcze z czasów, gdy byłam dzieckiem i nastolatką. Powstała ona w 1996 roku i do dziś słynie z dobrych jakościowo zapachów, w bardzo przystępnych dla każdego cenach. Teraz przedstawię Wam perfumy damskie z nowej kolekcji Numbers. Inspiracją tej kolekcji była numerologia. Każdy z zapachów posiada unikalny kod DNA, po to, by zapachy wpasowywały się w charaktery osób, które je noszą.

Na wstępie, muszę wspomnieć o flakonach zapachów Bi-es, które moim zdaniem są bardzo ładne, takie minimalistyczne i eleganckie.


Zapach No3 z numerologicznej kolekcji Numbers – doskonały dla osób pozytywnie nastawionych do życia, towarzyskich i kreatywnych. Zapach energetyczny dzięki nutom piżma i lotosu, z tajemniczą aurą czarnej orchidei i pikanteryjnym zakończeniem z owocem granatu i mahoniem. To zapach szczęścia, ucieleśniający ducha ciepłej i zmysłowej kobiety.

Nuty głowy : owoc granatu, nektarynka, gruszka
Nuty serca: czarna orchidea, lotos, fiołek
Nuty podstawy: wanilia, piżmo, mahoń

Bi-es No3 jest zapachem zmysłowym, dość intensywnym. Jak dla mnie, na tę porę roku są wprost idealne! Używam ich bardzo często, szczególnie wieczorową porą (np. na randkę). Dodają elegancji i szyku. Są doskonałym uzupełnieniem do każdej kreacji. Te są moim zdaniem najdłużej wyczuwalne na skórze i ubraniach. Dla odważnych kobiet, ale nie tylko :)


No6 to kompozycja zapachowa skierowana do osób spod numerologicznej 6. Zapach lekki, radosny ale też zmysłowy, w którym piżmo łączy się z ujmującym kwiecistym bukietem, doskonały dla kobiet wrażliwych, szczodrych i oddanych ideałom.

Numerologiczna szóstka to perfumy dla młodych kobiet. Moim zdaniem super sprawdzą się u młodej kobiety, w tym nastolatki. No6 to zapach bardzo dziewczęcy i nieprzytłaczający, który cechuje się lekkością i subtelnością. Ta woda perfumowana potrafi skutecznie poprawić nastrój. Już wiem, że Numer 6 będzie moim wiodącym zapachem wiosenno-letnim.


Zapach No9 z numerologicznej kolekcji Numbers – odpowiedni dla kobiet uczuciowych i pełnych pasji. Intensywny dzięki nutom wanilii i paczuli, a zarazem delikatny bo z dodatkiem jaśminu i różowego pieprzu. To wyjątkowo pociągająca kompozycja, której zwieńczeniem są nuty owocowe.

Nuty głowy : mandarynka, różowy pieprz, pieprz jamajski
Nuty serca: jabłko, kwiat pomarańczy, frezja
Nuty podstawy:  wanilia, kawa, paczula

Dziewiątka to przepiękna, nieprzesadnie słodka woda perfumowana. Znajdująca się w bazie paczula i wanilia sprawiają, że zapach jest ciepły, z subtelną nutą słodyczy. Zaś owocowe akordy od początku przywołują wspomnienie lata. Cała kompozycja "okraszona" została różowym pieprzem, co nadaje jej wyjątkowego i niepowtarzalnego charakteru.


Zapach No33 z numerologicznej kolekcji Numbers – doskonały dla kobiet zrównoważonych, wyrozumiałych i empatycznychGłównymi nutami kompozycji są róża i wanilia. Ostrości i trwałości nadają mu piżmo, a wyjątkowości - nektar z czarnej porzeczki.

Nuty głowy : czarna porzeczka, róża, frezja
Nuty serca: wanilia, drzewo sandałowe, paczula
Nuty podstawy: nuty pudrowe, białe piżmo

Gdy znalazłam informację mówiącą o tym, że w zapachu No33 znajdziemy aromat czarnej porzeczki, to już wtedy wiedziałam, że pokocham te perfumy. Gdy je po raz pierwszy powąchałam, tylko utwierdziłam się w tym przekonaniu. Czarna porzeczka gra w tym zapachu pierwsze skrzypce, ale cały czas towarzyszą jej niezwykle kobiece kwiatowe nuty w postaci róży, frezji oraz uznawanej za afrodyzjak paczuli. Jest przy tym niezwykle świeży. Numer 33 jest moim... numerem 1! ;)

Trwałość całej kolekcji oceniam na dobrą, zapachy utrzymują się średnio ok. 6-7 godzin.

Zapachy Bi-es Numbers możecie kupić w każdej drogerii Natura, w wielu osiedlowych drogeriach, ewentualnie w sklepie Bi-es. Cena za flakonik o pojemności 50ml wynosi jedynie 35zł. Walentynki i Dzień Kobiet tuż, tuż, więc Panowie macie już pomysł na miły prezent ;)

Moi Drodzy, to by było na tyle jeśli chodzi o zapachy damskie. W najbliższym czasie możecie spodziewać się również wpisu dotyczącego wód perfumowanych męskich.

Zapraszam Was na Instagrama i FB marki Bi-es.

Prreti - Pure White Milk Cream

Jeszcze w ubiegłym roku, przeglądając gazetkę z Hebe z ofertami kosmetyków azjatyckich, wpadł mi w oko krem rozjaśniający skórę z proteinami mleka Prreti. Opakowanie w kształcie kartonu mleka od razu przykuło moja uwagę, więc stwierdziłam, że muszę go wypróbować, tym bardziej, że promocyjna cena (ok. 18zł) zachęcała do zakupu.

Krem z proteinami mleka Prreti ma lekką konsystencję, dzięki czemu szybko się wchłania pozostawiając na skórze przyjemne uczucie nawilżenia i wygładzenia. Szybko się wchłania, więc spokojnie nadaje się pod makijaż i ja używam go wyłącznie rano. Mam wrażenie, że po jego aplikacji skóra nabiera blasku i po prostu wygląda dobrze. Przy codziennym i regularnym stosowaniu można zauważyć, że krem widocznie rozjaśnia skórę i sprawia, że wygląda ona na zdrową i świetlistą. W sumie, to nie pierwszy rozjaśniający krem, jakiego używałam, ale w przypadku tego, efekt rozjaśnienia, nawet powiedziałabym, że lekkiego wybielenia skóry jest najbardziej widoczny. Sam zapach kremu jest subtelny, przyjemny, taki "mleczny" ;)


Duży plus za przyjemną dla oka szatę graficzną i miękką tubkę, z której łatwo wydobyć nawet resztki kremu. Jeśli chodzi o cenę, to wynosi ona ok. 28zł/50g, ale nieraz widziałam, że bywa na promocji. Ja na pewno kupię kolejne opakowanie, bo póki co nie znam lepszego kremu na dzień, który by tak ładnie rozjaśniał i rozświetlał skórę.


Znacie ten koreański krem do twarzy? :)

Egzotyczne pomadki Fruity Jungle

Nie wyobrażam sobie swojej codziennej pielęgnacji ust bez dobrej pomadki ochronnej. Zimą smaruję usta non stop, bo w moim przypadku wystarczy chwila nieuwagi i pojawia się silne przesuszenie i tworzą się nieestetyczne skórki. Pewnie większość z nas to zna... O moje usta ostatnio dbają nowe balsamy do ust Fruity Jungle :)

Opis działania
Naturalne pomadki ochronne Fruity Jungle powstały z połączenia soczystych owoców egzotycznych (smoczy owoc/liczi/acai) i naturalnej bazy ochronnej! Bogata w dobroczynne składniki kompozycja sprawi, że Twoje usta będą długo nawilżone i odżywione. Naturalne olejki i woski ochronią usta przed pierzchnięciem i wysuszeniem. Owocowy zapach i smak pomadek pozwala cieszyć się gładkimi ustami przez cały rok, niezależnie od warunków pogodowych.

Składniki aktywne

ekstrakt ze smoczego owocu/liczi/acai, wosk pszczeli, wosk carnauba, olejek ze słodkich migdałów, masło shea, masło kakaowe, olej kokosowy, olej rycynowy, lanolina, witamina E.

Moja opinia
W ostatnim czasie nie rozstaję się z pomadkami Farmapol o egzotycznych zapachach z najnowszej serii Fruity Jungle. Wybór padł na Smoczy owoc oraz Acai (dostępna jest również trzecia wersja - Liczi). Zapachy te były mi już dobrze znane, bo wcześniej używałam kremów do rąk Fruity Jungle, których recenzję znajdziecie Tutaj
Pomadki ochronne Fruity Jungle zauroczyły mnie przyjemną dla oka, kolorową szatą graficzną. Jednak same opakowania są wykonane z czarnego, dobrego jakościowo plastiku. Pomadki mają świetne składy zawierające wiele substancji aktywnych, tj. olejki, masła, woski. W działaniu są fantastyczne, bo super nawilżają, odżywiają i regenerują nawet mocno przesuszoną skórę ust. Skutecznie chronią przed wiatrem i mrozem, a testuję je aktualnie w minusowych temperaturach i naprawdę zdają egzamin! W sumie, nie powiem, żebym się tego nie spodziewała. W końcu Farmapol produkuje również moje ukochane, kultowe już pomadki ochronne Tisane ;)
Balsamy do ust nie dają uczucia lepkości, czego nie znoszę, a na co zwracam szczególną uwagę. Cenię je również za ładne, delikatne zapachy oraz przyjemne posmaki, jakie pozostawiają. Jeśli szukacie dobrze nawilżających, a przy tym pięknie pachnących pomadek ochronnych, to te mogę Wam szczerze polecić.
Pomadki Fruity Jungle dostępne są za kilka złotych w drogeriach, m.in. Jaśmin i Hebe.

Antyperspirant Dove Invisible Touch Floral Touch

W kwestii wyboru antyperspirantu ufam tylko sprawdzonym markom. Uczucie świeżości i czystości jest dla większości z nas priorytetowe. Ja jako miłośniczka kwiatowych zapachów, z przyjemnością sięgam po antyperspiranty, w których dominujące są nuty kwiatowe. Tym razem, bez wahania wybór padł na roll-on Dove Floral Touch.

Antyperspirant Invisible Care Floral Touch występuje na www.iperfumy.pl w trzech różnych wariantach: roll-on, spray oraz sztyft. Wybór odpowiedniego zależy od naszych preferencji. Ja najbardziej lubię te w kulce, bo są poręczne, wydajne i moim zdaniem najbardziej skuteczne. W przypadku tego, producent zapewnia nas, że został przetestowany na aż stu różnych kolorach. Ja co prawda na tylu go nie testowałam, ale zapewnić mogę, że nieestetycznych śladów nie pozostawia. Należy jednak pamiętać, by nie ubierać się bezpośrednio po jego aplikacji pod pachy.


Antyperspirant Dove nie zawiera alkoholu, a co za tym idzie nie podrażnia ani nie przesusza delikatnej skóry pod pachami. Co więcej, 1/4 produktu stanowi nawilżający krem, więc poza skuteczną ochroną przed potem, możemy liczyć również na delikatną pielęgnację. Z powodzeniem można aplikować go tuż po depilacji, bez obaw o podrażnienie, czy pieczenie skóry.


Ten wariant zapachowy antyperspirantu Dove jest zdecydowanie moim ulubionym. Pachnie świeżo, a jednocześnie delikatnie kwiatowo, trochę słodko. Zapach jest piękny i podczas ruchu ręką wyczuwalny dla naszego nosa w ciągu dnia, jednak nie gryzie się z perfumami.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...