Lily Lolo - Mineralny bronzer Waikiki

Od kilku lat używam wyłącznie bronzerów Lily Lolo. Sięgam zarówno po te całkowicie matowe, jak i rozświetlające. Prasowane albo sypkie. Ostatnim moim hitem okazał się być bronzer o nazwie Waikiki, który ma przepiękny jasny odcień i cudownie mieniące się złote drobinki, przy czym nie daje on tandetnego efektu, a tworzy tzw. taflę. Brzmi kusząco?


Bronzer Waikiki, to kosmetyk idealny dla posiadaczek jasnej karnacji (czyli coś dla mnie). Uwielbiam go za efekt, jaki daje i muszę przyznać, że z tak jasnym odcieniem bronzera jeszcze nigdy wcześniej się nie spotkałam. A szkoda, bo mnóstwo kobiet ma jasną karnację i to, co znajdziemy w drogeriach, zwykle okazuje się zbyt ciemne.

Bronzer  jest bardzo drobno zmielony, a drobinki znajdujące się w nim dają piękny połysk. Kosmetyk ma lekką i jedwabistą konsystencję. W jego przypadku wystarczy dosłownie odrobina, aby uzyskać ładny, naturalny efekt. Waikiki pięknie prezentuje się również do lekko opalonej skóry, podkreślając opaleniznę. Sam w sobie jednak też daje wrażenie skóry muśniętej słońcem. Zdradzę Wam, że okazjonalnie lubię nakładać go także na obojczyki. Muszę koniecznie zabrać go na wakacje, jakie planuję na początku października :)

Do aplikacji kosmetyku używam wyłącznie pędzla do bronzera, również od Lily Lolo. Po kilku latach praktycznie codziennego używania wciąż wygląda, jak nowy. Bardzo go Wam polecam.

Tak, jak wszystkie inne kosmetyki Lily Lolo, bronzer nie zawiera substancji chemicznych, parabenów, talku, sztucznych barwników, konserwantów i innych niepożądanych substancji. Jest w 100% naturalny.

Na Costasy.pl dostępne są dwie pojemności bronzera - 8g oraz 0,75g.

Bronzer Waikiki to kolejny kosmetyk bez którego nie wyobrażam sobie mojego makijażu. Codziennie mam ogromny dylemat, po który sięgnąć... A w związku z tym, że każdy z bronzerów posiadam z firmy Lily Lolo, to każdy wybór okazuje się być trafny ;)

Dzbanek filtrujący AQUAPHOR Provance

O tym, że filtrowana woda jest lepsza w smaku chyba nie muszę nikogo przekonywać. Pozbawiona jest wszelkich szkodliwych substancji, a przy zastosowaniu wkładu filtrującego z magnezem, wzbogacona zostaje o ten bardzo cenny dla nas pierwiastek. Dzisiaj Moi Drodzy, krótko o dzbanku filtrującym wodę kranową, bez którego dzisiaj już nie wyobrażam sobie życia ;)

Dzbanek AQUAPHOR Provence skradł moje serce. Po pierwsze, design jest rewelacyjny. Dzbanek już na pierwszy rzut oka wygląda na solidnie wykonany. Dzięki temu, że został wykonany z tritanu, jest odporny na pęknięcia. Z daleka każdy, kto go widzi odnosi wrażenie, że jest on szklany. Dodam, że wszystkie materiały, z którego dzbanek został wykonany są BPA free. Różnica między tym, a dzbankami innych firm jest naprawdę duża. Dzbanek AQUAPHOR jest lekki, poręczny i niezwykle wygodny w użyciu. Podoba mi się zastosowanie uchylnej pokrywki (system ''Flip-top''). W sprzedaży dostępne są dwa kolory: biały oraz czarny. 

Dużą zaletą dzbanka jest to, że pomieści 2 litry przefiltrowanej wody. Wydajność jednego wkładu to aż 350l lub do 90 dni, w zależności od twardości wody. Przystosowany jest on jednak do polskich standardów. 

Wskaźnik zużycia wkładu jest mechaniczny. Podczas wymiany filtra wystarczy ustawić wydajność na 100%, a w miarę upływu czasu, strzałeczka będzie wskazywała coraz większe zużycie. W momencie, gdy wskaźnik znajdzie się na czerwonym polu, filtr należy wymienić na nowy. 

Dzbanek AQUAPHOR Provance rewelacyjnie radzi sobie z oczyszczaniem wody wodociągowej. Filtr zmiękcza wodę, co zapobiega osadzaniu się kamienia w czajniku i osadu na szklankach. Usuwa chlor, piasek, fenole, bakterie oraz wszelkie osady i metale ciężkie. Wkład, jaki ja posiadam, czyli AQUAPHOR A5Mg2+ dodatkowo wzbogaca wodę w magnez, pozwalając dostarczyć organizmowi nawet 30% zalecanej dziennej wartości. Filtr tej marki jest też 10x lepszy niż filtry innych firm, pod względem jakości filtracji. Umożliwia to zastosowana technologia Aqualen (włóknisty jonowymienny materiał chelatujący stosowany wraz z węglem aktywowanym), opatentowana przez AQUAPHOR. 

Podsumowując, filtrując wodę dzbankiem AQUAPHOR Provance możemy liczyć na krystalicznie czystą wodę, pozbawioną niepożądanych i szkodliwych substancji. Ze swojej strony, szczerze polecam!

Korektor Bourjois Blur The Lines

Korektor pod oczy, to kosmetyk, którego używam codziennie, by zakryć moje cienie pod oczami, które miałam, mam i będę miała dość mocno widoczne. W związku z tym, że lubię testować nowości i wciąż szukam korektora idealnego, postanowiłam tym razem postawić na francuską markę Bourjois i nabyłam kompaktowy korektor Blur The Lines.



Blue The Lines to korektor w opakowaniu typowym dla wielu pomadek. Jest to wysuwany sztyft, a samo opakowanie muszę przyznać, że jest solidne - nie otwiera się nieoczekiwanie (chyba wiecie o co chodzi... ja nieraz miałam ubrudzoną korektorem kosmetyczkę) i dobrze znosi nawet upadki na twarde powierzchnie :)


Wybrałam korektor o najjaśniejszym odcieniu 01 Ivoire, ale dostępna jest również wersja ciemniejsza 02 Beige. 01 będzie super dla osób mających nawet bardzo jasną karnację. Po zaaplikowaniu, korektor idealnie stapia się ze skórą, z upływem czasu nie wchodzi w zmarszczki ani ich nie podkreśla. Daje uczucie i wrażenie wygładzenia. Kosmetyk nie obciąża skóry i jest trwały. Utrzymuje się w dobrym stanie tyle, ile bym tego oczekiwała, czyli minimum 8 godzin. Całe szczęście, nie przesusza skóry, a niestety robi to większość korektorów.




Uwielbiam konsystencję tego korektora, która jest kremowa, a jego wykończenie określiłabym jako satynowe. Nie spotkałam się jeszcze z taką formułą, ale to jest naprawdę rewelacja. Póki co, to najlepszy korektor, jaki stosowałam, więc jeśli szukacie czegoś, co dobrze kamufluje cienie pod oczami i drobne niedoskonałości, to Blur The Lines jest na pewno godny polecenia i wypróbowania.


Korektor w dwóch różnych odcieniach kupicie na notino.pl :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...