Perfumy dla kobiet do 100zł

Żeby dobrze pachnieć, wcale nie trzeba wydawać fortuny na wody toaletowe, czy perfumowane. Znam wiele cudownych, wysokiej jakości zapachów, których koszt nie przekracza 100zł. Mam na myśli ceny na www.iperfumy.pl, w stacjonarnych drogeriach ceny, jak wiecie są wyższe. Dziś będą to propozycje dla kobiet.

Zacznę od zapachu, którego recenzja już jest na moim blogu, ale ponownie muszę o nim wspomnieć! Mam na myśli wodę perfumowaną Adam Levine Women. Zapach jest dość ciężki, z lekko korzenną nutą. W podstawie jest wanilia, która nadaje słodyczy. Nie brakuje jednak subtelnych kwiatowo-cytrusowych nut. Perfumy będą idealne na chłodniejsze dni, które lada chwila nadejdą. Ja po paru miesiącach przerwy, już do niech wróciłam. Czy nie sądzicie, że flakon w kształcie mikrofonu wygląda super? ;) Cena za 100ml nie przekracza 50zł, więc tym bardziej polecam wypróbować.


Godnym uwagi zapachem jest moim zdaniem również Britney Spears Fantasy. Choć na pierwszy rzut oka flakon może prezentować się dziecinnie, to wbrew pozorom nie jest to "tani", ani infantylny zapach. Fantasy pachnie słodko, kwiatowo-owocowo, ale zapewniam, że nadaje się nie tylko dla młodych dziewczyn. Bardzo udany, niemęczący zapach.


Zapachem intrygującym i takim, obok którego trudno przejść obojętnie jest Montblanc Presence d’une Femme. To propozycja dla kobiet pewnych siebie, które chcą być zauważone. Woda toaletowa należy do grupy zapachów orientalno-kwiatowych. Mandarynka ciekawie komponuje się z ostrym pieprzem. W miarę upływu czasu coraz bardziej stają się wyczuwalne drzewne nuty, które nadają szlachetnego, nietuzinkowego charakteru. Z uwagi na swoją wyjątkowość i specyfikę, zapach jest nie dla wszystkich, ale przecież nie wszystko jest dla każdego :)


Przedostatnią propozycją jest klasyk - Pret á Porter. Uwielbiam ten zapach, znam go od lat i rozpoznam wszędzie. Bardzo uniwersalny, bezpieczny, świeży. Generalnie jest to woda toaletowa, która powinna podobać się większości osób. Idealna do stosowania na co dzień, do biura, czy na randkę. Należy do grupy zapachów kwiatowo-owocowych.


Duże wrażenie zrobił na mnie ostatnio zapach Calvin Klein CK One Gold. Ładny, ociekający złotem flakon skrywa w sobie wspaniałe wnętrze. Mieszanka moich ulubionych nut, czyli m.in. fig, neroli i bergamotki stanowi zapach praktycznie idealny. Drzewne nuty nadają mu zmysłowości i tajemniczości.


To tylko pięć z wielu zapachów do 100zł, które lubię i mogę polecić (naprawdę ciężko było mi się zdecydować...). Dajcie znać, czy któryś z tych zapachów jest Wam znany i koniecznie podzielcie się swoją opinią w komentarzu :)

Murier - Gold Research eye

Delikatna skóra wokół oczu potrzebuje właściwej, czyli delikatnej i skutecznej pielęgnacji. Na tego typu kosmetyku naprawdę nie warto oszczędzać, ale też nie namawiam Was do wydawania ogromnych pieniędzy ;) Ja tym razem postawiłam na krem ze złotem koloidalnym dobrze znanej mi, francuskiej marki Murier.

Od producenta: 
 
Krem pod oczy został opracowany z myślą o delikatnej wrażliwej skórze wokół oczu, która potrzebuje szczególnej troski, by zachować gładkość i świeży młodzieńczy blask. Olej z pestek winogron odbudowuje i wzmacnia barierę ochronną skóry. Połączenie roślinnych komórek macierzystych i kwasu hialuronowego gwarantuje wysoką efektywność działania odmładzającego. Zawarte w produkcie polisacharydy tworzą na powierzchni skóry film ochronny i zapewniają długotrwałe nawilżenie. Złoto koloidalne hamuje proces powstawania zmarszczek, wygładza i spłyca zmarszczki już istniejące. Zwiększa elastyczność naskórka i zmniejsza przebarwienia.

Rezultaty:

- Redukuje zmarszczki i powoduje wzrost elastyczności skóry
- Skutecznie chroni przed fotostarzeniem i działaniem wolnych rodników
- Zapewnia zdrowy wygląd, rozświetla skórę
- Działa regenerująco przyspieszając odnowę naskórka
- Rozjaśnia przebarwienia i poprawia koloryt skóry

Moja opinia:  

Krem pod oczy Gold Research eye wyróżnia się większą od standardowych kremów pod oczy pojemnością - 20ml. Ma on lekką, kremową konsystencję. Szybko wchłania się w skórę nie pozostawiając na niej tłustej, ani lepkiej warstwy. Znakomicie sprawdza się stosowany na noc, bo silnie regeneruje, nawilża i ujędrnia skórę (nie od dziś wiadomo, że nocą uruchamiają się procesy naprawcze). Krem ma działać przeciwzmarszczkowo, więc polecam go młodym kobietom w celach profilaktycznych oraz tym starszym, by delikatnie spłycić zmarszczki. Zauważyłam, że kosmetyk uelastycznia oraz rozjaśnia skórę wokół oczu. Jest bardzo wydajny, wystarczy ilość taka, jak na zdjęciu na jednorazową aplikację. Poza złotem koloidalnym krem zawiera olej z pestek winogron, roślinne komórki macierzyste oraz dobrze nawilżający kwas hialuronowy. Taka mieszanka stanowi prawdziwą bombę odżywczą. Plusem jest opakowanie - miękka tubka z wąskim aplikatorem, który umożliwia dozowanie odpowiedniej ilości kosmetyku. Gold Research eye to naprawdę bardzo dobry krem, w 100% warty swojej ceny.  

Krem pod oczy dostępny jest w sklepie Murier

Dajcie znać, czy znacie kosmetyki Murier. Jeśli tak, to które z nich lubicie najbardziej? :)

Kojący szampon Garnier Ultra Doux

Ostatnio przeglądając ofertę mojej ulubionej perfumerii www.iperfumy.pl wpadł mi oko szampon firmy Garnier. Nigdy nie widziałam go w żadnej stacjonarnej drogerii, więc tym bardziej przykuł on moją uwagę. Spodobała mi się nie tylko minimalistyczna szata graficzna, ale także to, że przeznaczony jest do włosów cienkich i delikatnych, czyli w sumie, takich jakie ja mam. Szampon ma wpływać kojąco na skórę głowy dzięki zawartości mleka owsianego i ryżowego.
 
Kojący szampon Ultra Doux ma kremową, gęstą konsystencję i przyjemny zapach. Bardzo dobrze się pieni oraz skutecznie, a jednocześnie łagodnie oczyszczaj włosy oraz skórę głowy ze wszelkich zanieczyszczeń. Nie powoduje u mnie łupieżu, a włosy mimo wcześniejszych obaw nie są obciążone. To jeden z nielicznych szamponów, po którym włosy są odbite od nasady, sypkie i pełne objętości. Super sprawdzi się do włosów cienkich i pozbawionych objętości. Nie plącze włosów, więc po myciu nie ma najmniejszych problemów z ich rozczesaniem. Poza tym dobrze się układają. 

Szampon nie powoduje przesuszania włosów, co dla posiadaczek długich włosów jest bardzo ważne. Mam wrażenie, że działa nawet nawilżająco, o czym świadczyć może dobry stan końcówek po kilku tygodniach regularnego mycia nim włosów. Szampon nie podrażnia skóry głowy, ani nie powoduje nieprzyjemnego uczucia "ściągnięcia". Jest również w atrakcyjnej cenie, dlatego tym bardziej mogę polecić jego zakup.
 
Mam nadzieję, że w sprzedaży pojawi się również odżywka z tej samej serii, bo jestem pewna, że stanowiłaby razem z tym szamponem zgrany duet!

Aksamitna oliwka pielęgnacyjna MomMe

Do pielęgnacji swojego ciała najczęściej używam oliwek pielęgnacyjnych, o naturalnych składach. Najczęściej do mojego koszyka wpada kultowa już oliwka Hipp, ale jakiś czas temu postanowiłam wypróbować inną, a jest nią aksamitna oliwka pielęgnacyjna MomMe. Kilka miesięcy czekała na swoją kolej, a teraz, z tego co widzę, dostępna jest już w innym kartoniku.

Teoretycznie oliwka MomMe przeznaczona jest dla dzieci już od pierwszego dnia życia, ale z powodzeniem sprawdza się również do pielęgnacji skóry osób dorosłych. Natłuszcza i odżywia skórę, nie pozostawiając na niej lepkiej, ani zbyt tłustej powłoki. Szybko się wchłania i nie brudzi ubrań. Wygładza nawet najbardziej suche partie ciała, jakimi są kolana, łokcie, czy pięty. Nawilżenie skóry utrzymuje się do kolejnego mycia.


Oliwka pielęgnacyjna MomMe posiada formułę przybliżoną do żelowej. Jedynie w ciepłe dni, gdy temperatura przekracza 20 stopni, staje się nieco rzadsza, ale nie przecieka przez palce. Osoby, które nie lubią zbyt rzadkich oliwek, z tej powinny być zadowolone. Oliwka ma świetny, naturalny skład, poza tym jest kosmetykiem hipoalergicznym oraz posiada certyfikat Viva! Bardzo podoba mi się zapach kosmetyku, który jest subtelny i nienachalny. W działaniu oliwka ta jest moim zdaniem odrobinę lepsza od tej z firmy Hipp, jednak jest ponad dwukrotnie droższa, i ma o połowę mniejszą pojemność. Mimo to będę po nią od czasu do czasu sięgała, bo za dobrą jakość czasami trzeba więcej zapłacić:)

Skład:
Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Hydrogenated Vegetable Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Isoamyl Cocoate, Macadamia Ternifolia Oil, Orbignya Oleifera Seed Oil, Citrullus Lanatus Seed Oil, Phospholipids, Glycine Soya Sterol, Stearic Acid, Glycerin, Palmitoyl PG-Linoleamide, Squalane, Parfum, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Bisabolol, Citral, Citronellol, Coumarin, Geraniol, Limonene, Linalool.

Cena: ok. 39zł/100ml

Znacie aksamitną oliwkę MomMe? Jeśli tak, dajcie znać, jak się u Was lub u Waszych dzieciaczków sprawdziła :)

Naturalny krem oliwkowy Ziaja

Tanie kosmetyki wcale nie muszą być złe, czasami możemy natrafić na prawdziwe perełki, które kosztują tylko kilka złotych. Jednym z nich jest z całą pewnością naturalny krem oliwkowy firmy Ziaja. Zawsze sięgam po niego, gdy widzę, że moja skóra zbyt mocno się miejscami przesusza.  Pomaga skutecznie, a przede wszystkim szybko zniwelować wszelkie przesuszenia.
Wiecie, że ten krem był pierwszym produktem firmy Ziaja? Jak widać, jest on sprzedawany do dziś :)


Krem przeznaczony jest do cery suchej i normalnej, dlatego ma on dość gęstą i treściwą konsystencję. Działa ochronnie na skórę, wzmacniając jej płaszcz lipidowy. Zapobiega utracie wody z naskórka, dlatego jest przeze mnie chętnie stosowany latem. Niestety, w związku z tym, że moja skóra ma tendencję do świecenia się, nie mogę stosować go na dzień. Jednak z przyjemnością sięgam po niego wieczorem, nakładając grubszą warstwę na twarz, szyję oraz dekolt. Myślę, że osoby, które posiadają skórę suchą mogą stosować go nawet na dzień, również pod makijaż. Do tego typu cery polecam go szczególnie!

Już po kilku dniach stosowania oliwkowego kremu można zauważyć wzrost nawilżenia skóry. Staje się ona bardziej miękka i przyjemna w dotyku. Dodatkowo, kosmetyk działa kojąco i łagodząco. Nie zauważyłam, by zapychał pory, czy powodował powstawanie niedoskonałości. Z powodzeniem może on zastąpić także krem do rąk lub stóp. Przyjemny, subtelny zapach jest jego dodatkowym atutem. Poza oliwą z oliwek, w składzie kremu, na wysokich pozycjach znajdziemy też m.in. olej z nasion słonecznika oraz lanolinę.

Podsumowując, oliwkowa Ziaja to jeden z lepszych kosmetyków tej firmy, jaki kiedykolwiek stosowałam. To jest już moje kolejne opakowanie, i na pewno nie ostatnie. Jest warty uwagi i godny polecenia, tym bardziej, że na www.iperfumy.pl dostępny jest za ok. 5zł/50ml.
 
Dajcie znać, czy znacie/używacie kremu oliwkowego Ziaja :)

Tisane Sport SPF 30

Większość z nas pamięta, by latem nakładać filtr przeciwsłoneczny na skórę, a przynajmniej na twarz. Niestety bardzo często zapominamy o ustach, a to przecież one są najbardziej narażone na niekorzystne promieniowanie UVA i UVB. Tisane wyszło naprzeciw naszym potrzebom, mam tu na myśli nie tylko kobiety, ale i mężczyzn.

Herba Studio wypuściło na rynek kolejny, i jak się domyślacie, bardzo udany balsam Tisane Sport z SPF 30. Nakładając taką pomadkę mamy pewność, że usta są skutecznie chronione przed słońcem, a przy tym odpowiednio nawilżone i odżywione. Wszystko to dzięki zawartości wielu naturalnych składników oraz roślinnych ekstraktów.

Pomadka jest dość twarda, ale to moim zdaniem jest ogromną zaletą, bo dzięki temu nie topi się podczas upałów. Mimo to dobrze się rozprowadza i tworzy na ustach delikatną warstwę ochronną. Co najważniejsze, nie pozostawia uczucia lepkości (czego nie znoszę). Doskonale nawilża usta, wygładza je i regeneruje. Balsam ma słodki, waniliowy zapach, ale nie pozostawia żadnego posmaku. Lato to jednak niejedyna pora roku, kiedy możemy go stosować, ponieważ zalecany jest on również zimą, podczas mrozów. U mnie sprawdza się super i z pewnością zabiorę go na tegoroczne zagraniczne wakacje :)


Pomadka Tisane Sport dostępna jest w aptekach, niektórych drogeriach w cenie ok. 12zł. 

Zapraszam również na mój Instagram pointofview_bymarta

Detox by Volante

Coraz większą wagę przywiązujemy do tego, co jemy, i słusznie. Czasami jednak warto nieco wspomóc organizm w oczyszczaniu za pomocą naturalnych i sprawdzonych środków. W ostatnim czasie wspomagałam się kuracją Detox by Volante.
Przypomnę, że detoks jest metodą odtruwania i oczyszczania organizmu z zalegających w nim toksyn oraz zbędnych produktów przemiany materii.

Jedna kuracja Detox By Volante wystarczy na trzy tygodnie codziennego stosowania. Jedną saszetkę spożywamy na czczo, pół godziny przed śniadaniem. W składzie saszetek znajdziemy wyłącznie naturalne składniki, tj.:

- oliwa z oliwek premium extra virgin, najwyższej jakości oliwa pozyskiwania z jednego szczepu na samym początku zbiorów, wytłoczona w mniej niż 6 godzin od zebrania, co zapewnia niską kwasowość - 4,75ml;

- sok z cytryny z organicznej plantacji pod specjalne zamówienie firmy - 4,75ml;

- lecytyna sojowa - 0,5ml.

Suplement diety jest bardzo ładnie zapakowany w poręczny kartonik, w którego wnętrzu znajdziemy 21 saszetek o pojemności 10ml każda. Saszetki są tak małe, że można zabrać je ze sobą w każdą podróż. Wygoda w użyciu, to dodatkowa ich zaleta (łatwe otwarcie).


Przy zachowaniu zdrowej diety, detoks okazał się być skuteczny. Stosowałam go oczywiście zgodnie z zaleceniami producenta. Wiadomo, że spożywając "śmieciowe jedzenie" niewiele on nam pomoże, więc w czasie detoksu unikałam spożywania produktów uważanych za niezdrowe i wysokokaloryczne. Osobiście muszę przyznać, że dzięki kuracji moja cera wygląda lepiej, nie pojawiły się w ostatnim czasie żadne niedoskonałości. Czuję się lżejsza i mam więcej energii każdego dnia. Samo spożywanie Detox by Volante było niejako codziennym rytuałem, a smak suplementu okazał się być nie taki zły, lekko kwaskowy. Z pewnością mój organizm na tym skorzystał. Pamiętajmy też, że nie wszystko widać gołym okiem. Lepsze samopoczucie, to tylko jeden z efektów tego oczyszczania. Wierzę, że te naturalne składniki w nim zawarte oraz stosowana w tym czasie bardzo zdrowa dieta pomogły skutecznie oczyścić mój organizm z toksyn. Taka kuracja działa również odmładzająco, ponieważ wysokiej jakości oliwa z oliwek zawiera wiele dobroczynnych polifenoli zapobiegających, m.in. przedwczesnemu starzeniu się organizmu. Z przyjemnością sięgnęłabym za jakiś czas po ten detoks ponownie. Kuracje można ponawiać mniej więcej co dwa miesiące.


Na koniec dodam, że wyśmienicie smakuje czysta oliwa z oliwek extra virgin o bursztynowym kolorze (odmiana arbequina), która uzyskana została bezpośrednio z oliwek za pomocą środków mechanicznych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...