Balsam do ciała Eveline Argan Oil

Po kosmetyki Eveline od wielu lat sięgam regularnie. Większość z nich ma dobry skład, a poza tym cechuje je także stosunkowo niska cena i skutecznie działanie. Szukając dobrze nawilżającego balsamu, który zregeneruje moją skórę po lecie, postanowiłam ostatecznie wypróbować nawilżająco-ujędrniający balsam do ciała Eveline Argan Oil.


Balsam znajduje się w typowym dla balsamów Eveline opakowaniu z wygodną pompką, dzięki której aplikacja kosmetyku jest niezwykle szybka. Ma idealną konsystencję - nie za rzadką ani niezbyt gęstą, dzięki czemu dobrze rozprowadza się na skórze i szybko wchłania, pozostawiając na ciele delikatny film ochronny. Już po pierwszej aplikacji zauważalny jest wzrost nawilżenia skóry. Po trzech tygodniach niestosowania żadnego balsamu do ciała spowodowanego pobytem w klinice, moja skóra była naprawdę mocno przesuszona, a miejscami nawet łuszczyła się. W sumie przywrócenie równowagi skóry zawdzięczam właśnie temu balsamowi, bo był jedynym, jaki stosowałam. Bardzo dobrze regeneruje skórę, wygładza i radzi sobie z nawet mocno przesuszonymi partiami na ciele (np. łokcie i kolana).


Niewątpliwym atutem kosmetyku jest jego zapach - bardzo delikatny, świeży, lekko owocowy. Na samym początku w składzie znajdziemy składniki, jak np. olej sojowy, gliceryna, mocznik, olej makadamia, no i oczywiście olej arganowy. Taka mieszanka po prostu nie może być nieskuteczna ;)


Balsam do ciała  Eveline Cosmetics Argan Oil dostępny jest na www.iperfumy.pl

Vabun for Lady No. 5

Zapachy firmy Vabun stworzone i sygnowane przez Radosława Majdana zyskują na popularności, co wcale mnie nie dziwi. Od jakiegoś czasu poza męskimi zapachami, dostępne są również dwie wersje dla kobiet. Ja posiadam Vabun for Lady No. 5 i przyznam, że jestem nim oczarowana już od pierwszego użycia.

Woda perfumowana Vabun for Lady No. 5 to piękny, intensywny zapach, jednoznacznie i stuprocentowo kobiecy. Ma w sobie coś wyjątkowego. Jest jednocześnie świeży i słodki, ale nie mdły. Pięknie rozwija się na skórze. Kwiatowe nuty w perfumach, to jest to, co lubię najbardziej. Drzewne i różane akordy nadają zapachowi uwodzicielskiego charakteru. Moim zdaniem to bardzo uniwersalny zapach pasujący na każdą porę roku, zarówno na dzień, jak i na wieczór. Szczególnie lubię używać go na wyjątkowe okazje. Trwałość perfum jest bardzo dobra i wynosi ok. 7 godzin.
Trudno nie zwrócić uwagi również na sam flakon perfum - prosty i elegancki, wykonany z grubego szkła.


Typ: kwiatowo-drzewny.

Nuta głowy: bergamotka, liczi.
Nuta serca: drzewo różane, róża.
Nuta bazy: kamelia, nuty drzewne.
 
Vabun No. 5 polecam osobom, które lubią wyjątkowo kobiece, słodkie, ale jednocześnie uniwersalne perfumy. Zapewniam, że twórca zapachu wykonał kawał dobrej roboty!

Dajcie znać, czy używacie perfum Vabun :)

Arganowy krem pod oczy GlySkinCare

Krem pod oczy to kosmetyk, którego nie może zabraknąć w codziennej pielęgnacji Ta wyjątkowo cienka i delikatna skóra potrzebuje głębokiego nawilżenia, regeneracji i odżywienia. W ostatnich tygodniach regularnie stosowałam arganowy krem pod oczy GlySkinCare, na którego recenzję dzisiaj Was zapraszam.

Opis kosmetyku:

Wzbogacony o olej arganowy krem pod oczy głęboko nawilża i odżywia delikatną skórę wokół oczu oraz redukuje cienie. Dzięki bogatej zawartości składników aktywnych: oleju arganowego, betainy, wyciągu z drożdży, różeńca górskiego, liści zielonej herbaty oraz nasion róży piżmowej krem poprawia jędrność i elastyczność delikatnej skóry opóźniając procesy starzenia.

Moja opinia:

Arganowy krem znajduje się w poręcznej tubce z wąskim zakończeniem, dzięki któremu bez problemu można dozować odpowiednią ilość kosmetyku. Krem ma dość gęstą i treściwą konsystencję, jednak mimo to dobrze rozprowadza się na skórze i szybko wchłania. Znakomicie nawilża i sprawia, że skóra wokół oczu wygląda na bardziej wypoczętą i tym samym - świeższą. Znacznie zwiększona jest również jej elastyczność. Krem nadaje się do stosowania za równo rano, jak i wieczorem. Doskonale sprawdza się także pod makijaż. Myślę, że to bardzo dobry kosmetyk dla osób młodych, nie mających większych zmarszczek. Jest on bezzapachowy, co również mogę zaliczyć do jego zalet.


Arganowy krem pod oczy dostępny jest w sklepie diagnosis24.pl

Dajcie znać, czy znany jest Wam ten krem i jeśli tak, to co o nim sądzicie ;)

Fotobum.pl - fotoAlbum

Nasza pamięć nie jest niestety niezawodna, dlatego warto zatrzymywać wspomnienia decydując się, np. na drukowanie zdjęć w formie albumu. Umożliwia nam to Fotobum.pl i bardzo ciekawą opcją jest nowość - fotoAlbum. Do wyboru mamy dwie opcje tego fotoproduktu z 24 lub 48 zdjęciami.

Do swojego fotoAlbumu wybrałam głównie mix zdjęć z różnych wycieczek. Taki mini fotoalbum (11x10cm) mieści wiele zdjęć, a nie zajmuje dużo miejsca. Projektowanie jest bardzo proste i nie pochłania wiele czasu. Zdjęcia nie tracą na jakości, odzwierciedlenie kolorów jest idealne, a same karty albumu są dość grube. Ze swojej strony mogę go polecić i zachęcić do projektowania Waszych albumów.


Dużą zaletą jest to, że zamówienia można składać za pomocą telefonu komórkowego. Fotki można zgrywać z dysku komputera, z telefonu, Facebooka lub Instagrama.

Do albumu dołączone są też naklejki z różnymi napisami, które możemy przylepić na poszczególne fotografie, ale też bez problemu można je odkleić. Myślę, że to świetna opcja, by wyrazić uczucia.

Jeśli zdecydujecie się na zamówienie, możecie skorzystać z 10% rabatu -KLIK-.

Facebook Fotobum.pl: https://www.facebook.com/FOTOBUMpl
Instagram: fotoinspiracje_fotobum

Dajcie znać, czy taki fotoAlbum się Wam podoba :)

Dior Sauvage

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją męskiego zapachu marki Dior, a mowa o Sauvage z 2015 roku, którego twarzą został Johnny Depp. Nie wiem, jak Wam, ale mnie reklama bardzo przypadła do gustu i nawet teraz, przygotowując ten wpis postanowiłam ją jeszcze raz obejrzeć. Uwielbiam w niej ten surowy klimat!

Dior Sauvage zachwyca swoją prostotą. Mam na myśli zarówno szatę graficzną i flakon z korkiem na magnes. To klasyka dopracowana w każdym detalu.
Sauvage to typowy, jednoznacznie męski zapach. Jest prosty, ale z całą pewnością nie brakuje mu klasy. To bardzo wszechstrone perfumy, które pasują na każdą okazję i każdą porę roku. Są jednym z najlepiej utrzymujących się zapachów męskich, jakie znam. Na początku mamy cytrusowe/owocowe otwarcie, potem głównie wyczuwalny jest ambroxan (przyjemny, nieco syntetyczny). Spotkałam się z kilkoma opiniami mężczyzn, którzy twierdzili, że Sauvage jest dosyć drogi (warto kupić znacznie taniej na www.iperfumy.pl), jak na taki prosty, nieskomplikowany zapach i może sprawiać wrażenie nieco syntetycznego. Moim zdaniem jednak ma w sobie coś wyjątkowego, o czym zresztą przekonało się już wielu mężczyzn na całym świecie, dlatego zamówiłam je bratu, bo pamiętam, że bardzo chciał je mieć.


Dior słynie z nietypowych, odważnych męskich zapachów (np. Dior Homme albo Dior Fahrenheit). Ten jest klasyczny i bezpieczny. Przeznaczony dla każdego, nawet dla osób z bardzo wysokimi wymaganiami. Osoby, które znają inne perfumy tej marki z pewnością się nie rozczarują. Dior Sauvage pasuje równie dobrze do gwiazdy rocka, jak i do sztywnego faceta w garniturze.

Moim zdaniem, ze strony Diora, wypuszczenie Sauvage to próba dotarcia do przeciętnego odbiorcy, ich odpowiedź na Bleu de Chanel. Zapach, który bardzo łatwo polubić, i który ma się sprzedać na masową skalę. 

Moja zapachowa wishlista - jesień

Od kilku dni mamy jesień. Póki co, na zewnątrz jest przyjemnie  i mam nadzieję, że tak pozostanie na długo. Początek jesieni jest momentem kiedy chowamy w głąb szafy letnie rzeczy, a wyciągamy cieplejsze swetry, które leżakowały w okresie letnim. To jednak nie wszystko, bo dla większości z nas jest to moment, kiedy wymieniamy nasze letnie, lekkie i świeże zapachy na te cieplejsze, już nieco bardziej słodkie, pudrowe. Bez obaw możemy użyć czegoś cięższego i cieszyć się otulającą mgiełką w każdej sytuacji. Ja perfum na jesień mam co prawda kilka, ale ja wciąż czuję lekki niedosyt i mam ochotę testować coś nowego. Przeglądając ofertę iperfumy.pl wpadło mi w oko kilka z nich.

Pierwszym zapachem, który bardzo chciałabym mieć jest Dolce & Gabbana The One Essence. Uwielbiam klasyczne The One, dlatego jestem więcej niż pewna, że przypadłaby mi do gustu również ta bardziej skoncentrowana wersja.

Głowa
brzoskwinia, liczi, bergamotka, mandarynka
Serce
jaśmin, lilia, konwalia
Podstawa
bursztyn, wanilia, wetiweria
Od wielu miesięcy chodzi za mną zapach Marc Jacobs Decadence w przepięknym, charakterystycznym flakonie przypominającym szykowną torebkę. To zmysłowy zapach, w którym urzeka mnie połączenie śliwki z szafranem oraz irys. Niezwykle kobiecy i zmysłowy.

Głowa
szafran, śliwka
Serce
róża bułgarska, jaśmin, korzeń irysa
Podstawa
wetiweria, bursztyn, papirus
Jeśli myślę o orientalnym, wieczorowym zapachu, to od razu do głowy przychodzi mi Versace Crystal Noir. To perfumy nieco ostre, wytrawne, ale mają w sobie coś urzekającego. Niezwykle trwałe i idealne na randkę lub wypad do knajpy.

Głowa
świeża nuta, pomarańcza
Serce
gardenia, piwonia
Podstawa
drzewo sandałowe, ambra, piżmo
Zapachem, który poznałam dzięki koleżance z pracy jest Jungle L'Élephant od Kenzo. Te orientalno-przyprawowe perfumy są jednak dość ciężkie i intensywne, dlatego pewnie nie każdemu przypadną do gustu. Ja jestem w nich zakochana i mam wielką nadzieję, że na mnie będą się utrzymywać tak samo długo, jak na mojej koleżance.

Głowa
kminek, mandarynka, goździki
Serce
kardamon, kminek, Lukrecja, ylang-ylang, heliotrop, mango, gardenia
Podstawa
paczuli, wanilia, bursztyn
Dajcie znać, czy znacie te zapachy i jeśli tak, to jakie jest Wasze zdanie na ich temat :)

Batiste Sweetie

Moi Drodzy, po ponad 3-tygodniowej przerwie przychodzę do Was z nowym wpisem. Cały ten czas leżałam w klinice, stąd ta krótka przerwa, ale mam wielką nadzieję, że teraz wpisy będą pojawiać się regularnie. Tymczasem zapraszam na recenzję szamponu Batiste sweet & delicious.

Będąc w szpitalu miałam okazję dobrze przetestować suchy szampon Batiste Sweetie. Nie zawsze miałam możliwość umycia głowy, a czasami potrzebowałam lekkiego odświeżenia. W tej roli Batiste sprawdził się znakomicie. Nie jest to pierwszy szampon tej firmy, jakiego używałam, ale wersja Sweetie wyjątkowo przypadła mi do gustu, jeśli chodzi o działanie oraz zapach. Duży plus także za uroczą szatę graficzną. Gdy aplikuję szampon na włosy, zaczynam oczyma wyobraźni widzieć stół z przeróżnymi łakociami, które kuszą wyglądem, smakiem i zapachem. Nie sądziłam, że używanie suchego szamponu może być takie przyjemne :)  Zapach jednak nie jest mdły ani duszący. Polecam wszystkim łasuchom i nie tylko.
 
Batiste doskonale unosi włosy u nasady, odświeża je bez tradycyjnego mycia, ratując fryzurę na kilka godzin. Dobrze rozprowadzony na włosach i wyczesany z nich nie pozostawia białego nalotu. Nie matowi włosów, ich wygląd jest naturalny. Nie zauważyłam, by szampon miał jakikolwiek negatywny wpływ na skórę głowy. Poza tym jest bardzo wydajny.


Jeśli szukacie skutecznego suchego szamponu o pięknym zapachu słodyczy - cukierków i ciastek, to szczerze mogę Wam polecić właśnie wersję Sweetie (aktualnie moją ulubioną). Zajrzyjcie na www.iperfumy.pl , bo właśnie tam go można kupić.

Farmapol - BIOwazelina

Farmapol jest polską firmą farmaceutyczną, która produkuje moim zdaniem najlepsze balsamy do ust Tisane, o których wielokrotnie wspominałam na blogu. Gdy firma wypuściła nowość, jaką jest BIOwazelina, od razu byłam nią mocno zainteresowana i z przyjemnością przystąpiłam do testów.

Od producenta:

BIOwazelina to naturalna maść do pielęgnacji oraz ochrony ciała. Konsystencją, właściwościami i zastosowaniem przypomina wazelinę,  lecz jej wyjątkowy skład tworzą wyłącznie naturalne oleje, masła i woski.
Dzięki skutecznemu działaniu ochronnemu i pielęgnacyjnemu, produkt stanowi doskonałą alternatywę BIO dla popularnej wazeliny. W przeciwieństwie do niej, Biowazelina wchłania się w głębsze partie skóry, a skład bogaty w roślinne tłuszcze nienasycone, dodatkowo odżywia skórę, poprawiając jej kondycję.


Skład :


Moja opinia:

BIOwazelina OLEUM w odróżnieniu od większości wazelin dostępnych na rynku ma naturalny skład. Nie znajdziemy w niej parafiny ani żadnych sztucznych polepszaczy. Pachnie subtelnie mieszanką tych wszystkich olejków, jakie znajdują się w składzie (nie jest sztucznie perfumowana).
BIOwazelina znajduje się w odkręcanym słoiczku, a jej pojemność jest całkiem spora - 30g.  Ma idealną, niezbyt gęstą konsystencję. Dobrze rozprowadza się na ustach, nie pozostawiając uczucia lepkości, jedynie delikatne natłuszczenie. Maść pielęgnacyjna znakomicie regeneruje usta, nawilża je, odżywia oraz sprawia, że są gładkie i nie pojawiają się na nich suche skórki. Nadaje się do stosowania solo, a także pod pomadkę. Uwielbiam nakładać ją na noc, bo wtedy wiem, że rano moje usta będą w idealnym stanie.

BIOwazelina zachwyciła mnie swoim działaniem i szczerze mogą ją Wam polecić, tym bardziej, że jej cena nie jest wygórowana (w aptekach kosztuje ok. 7zł).

Dajcie znać, czy BIOwazelina Herba Studio jest Wam znana :)

Super Krówka - zdrowe słodkości

Kto z nas nie lubi słodkości? Mając pewien umiar można je jeść bez wyrzutów sumienia, ale jeszcze lepszym rozwiązaniem jest wybieranie słodyczy o naturalnym składzie. Z tego właśnie powodu zainteresowały mnie krówki oraz krem kakaowo-orzechowy Super Krówka, które mają tak głęboki smak, że są bezkonkurencyjne w porównaniu z innymi (zwykle z ogromną zawartością niezdrowego oleju palmowego).

Super Krówki są produktem ekologicznym, przeznaczonym także dla wegan. Nie zawierają glutenu ani mleka. Można je kupić aż w 7 różnych smakach. Ja próbowałam toffi oraz kakao, i przyznam, że tylko te dwa warianty spotkałam w Rossmannie w moim mieście. Krówki są idealne - w środku delikatnie lejąco-ciągnące, a na zewnątrz mają chrupiącą skorupkę. Cechuje je wyrazisty, bogaty smak. W tych jasnych krówkach wyczuwany jest smak toffi oraz kokosa. Są przepyszne i najbardziej zasmakowały mojej mamie. Ja z kolei nieco bardziej preferuję te ciemne, które poza nutą kokosa (wynikającą z dodatku cukru kokosowego) mają również dodatek kakao. Zdaniem moim oraz mojej rodziny są smaczniejsze od tradycyjnych krówek, czy cukierków toffi. Z pewnością jeszcze nieraz zagoszczą u mnie w domu.


Super Krówka ma w swojej ofercie także kremy występujące w czterech smakach. Ja posiadam ten najbardziej klasyczny: orzechowo-kakaowy. Ma on wyrazisty, intensywny aromat i smak. Nie zawiera jednak białego cukru, mleka ani glutenu. Przepysznie smakuje ze świeżą bułeczką lub naleśnikami. Przyznam szczerze, że po spróbowaniu tego kremu raczej nie będę kupowała innych, w których dominuje olej palmowy, bo są gorsze w smaku i niezdrowe. Osobiście wolę dopłacić kilka złotych więcej i mieć produkt najwyższej jakości, a przy tym smaczny.

Produkty Super Krówka można kupić m.in. w drogeriach Rossmann (póki co tylko tam je widziałam).
Tutaj znajdziecie składy wszystkich wyrobów.

Dajcie znać, czy produkty Super Krówka są Wam znane? Jeśli nie, gorąco polecam coś wypróbować :)

Masło do ciała Bielenda Vegan Friendly Kokos

Kto z nas nie lubi przyjemnie pachnących produktów do ciała. Nakładanie ulubionego kremu, czy masła po prysznicu lub kąpieli to czysta przyjemność. O ile, kremy do twarzy preferuję raczej bezzapachowe, tak w przypadku balsamów, czy maseł do ciała wolę te delikatnie perfumowane. Ostatnio natrafiłam na masło do ciała o naturalnym składzie Bielenda Vegan Friendly Kokos i postanowiłam go wypróbować, tym bardziej, że moja skóra potrzebuje nawilżenia.

Masło z serii Vegan Friendly występuje w kilku wersjach: Coconut, Shea, Orange, Avocado, Buriti. Jak wcześniej wspomniałam, posiadam wersję kokosową, choć z pewnością wypróbuję także pozostałe. Masełko ma bardzo dobry i naturalny skład, w którym na wysokich pozycjach znajduje się m.in. olej sojowy, masło shea, olej kokosowy i awokado. Jego ważność wynosi tylko 4 miesiące od otwarcia, ale stosowany regularnie z pewnością uda nam się zużyć znacznie szybciej.


Masło Bielenda ma bardzo przyjemną, aksamitną konsystencję - nie jest mocno zbite, ani zbyt rzadkie. Łatwo rozprowadza się na skórze i szybko wchłania. Możemy go stosować bezpośrednio przed ubraniem się bez obaw o tłustą, czy lepką warstwę. Masełko pozostawia na ciele jedwabisty film. Bardzo dobrze nawilża, wygładza i regeneruje skórę. Poza tym ma przepiękny i subtelny zapach, przypominający kokosowy budyń albo ciasteczka. Niestety, dość krótko utrzymuje się on na ciele. Mimo to jest to jedno z lepszych maseł do ciała, jakie miałam, a przy tym jego cena na pewno nie jest wygórowana, na iperfumy kosztuje kilkanaście złotych.


Znacie masła do ciała z serii Vegan Friendly? Która wersja sprawdziła się u Was najlepiej? :)

Krem Bioderma Sensibio Rich

Pod koniec lata moja skóra zawsze wymaga starannej pielęgnacji. Mimo że dbam o nią systematycznie, to słońce jednak robi swoje. Postanowiłam sięgnąć po coś bardziej treściwego i kojącego. Mój wybór padł na krem łagodząco-nawilżający Sensibio Rich marki Bioderma.

Krem przeznaczony jest do skóry nadwrażliwej i wrażliwej, normalnej oraz suchej. Już chwilę po aplikacji, łagodzi podrażnioną skórę, która przez dłuższy czas wystawiona była na działanie promieni słonecznych. Przynosi ukojenie i doskonale nawilża skórę. Krem mimo swojej bogatej konsystencji, jest lekki i szybko się wchłania, nie pozostawiając na skórze tłustego ani lepkiego filmu. Bardzo dobrze sprawdza się także pod makijaż, i mimo że mam cerę mieszaną, to nie zauważyłam, by ją obciążał, czy powodował przetłuszczanie.

Dużą zaletą kosmetyku jest brak substancji zapachowych. Stosowanie sztucznych aromatów w kremach do twarzy jest moim zdaniem zbędne i zawsze doceniam to, gdy producent nie dodaje ich do swoich produktów. Jeśli chodzi o opakowanie, to wolałabym otwierane na zatrzask, ponieważ jest wygodniejsze w użyciu od tych odkręcanych.


Ten krem idealnie nadaje się na okres przejściowy między latem, a jesienią. Zregeneruje i nawilży skórę, która jest zmęczona letnią pogodą, a zwłaszcza słońcem. Dzięki niemu cera odzyska równowagę, nie będzie nieprzyjemnie ściągnięta ani przesuszona.


 Skład:

Krem Sensibio Rich znajdziecie na iperfumy.
Aktualnie na stronie sklepu widnieje informacja, że przy zakupie kosmetyków marki Bioderma za minimum 82zł otrzymamy gratis żel do cery trądzikowej Sébium Gel Moussant 100ml.

Savon Noir miętowe i rękawica Kessa

Od dawna przekonana byłam, że do dokładnego peelingu ciała wystarczy mi zwykła drogeryjna rękawica i żel pod prysznic. Prawdę mówiąc jest to niezłe rozwiązanie, ale jednak nie doskonałe.

Aktualnie do pielęgnacji ciała i złuszczania martwego naskórka używam rękawicy Kessa oraz czarnego mydła Savon Noir o zapachu mięty. Na początek wystarczy nałożyć niewielką ilość czarnego mydła na całe ciało, a po kilku minutach wykonując koliste ruchy rękawicą, oczyszczać ciało z martwego naskórka (czasami okazuje się, że jest go całkiem sporo!) i wszelkich zanieczyszczeń. Mydło zawiera naturalny olejek miętowy, dzięki czemu jego stosowanie jest jeszcze przyjemniejsze. Żaden peeling nie zapewni tak głębokiego oczyszczenia i odblokowania porów, i co istotne, już nie ubrudzimy sobie wanny żadnym ziarnistym kosmetykiem do peelingu.


Po takim zabiegu skóra jest niesamowicie gładka i przyjemna w dotyku, a nałożony potem na ciało balsam lub oliwka wchłania się błyskawicznie, a skóra ma szansę skorzystać z ich dobroczynnych właściwości. Mimo że rękawica Kessa ma dość ostrą fakturę, to nie podrażania skóry i nie powoduje jej zaczerwienienia nawet na najbardziej delikatnych partiach ciała. Zauważyłam poprawę kolorytu skóry oraz jej ujędrnienie. Moja rękawica po kilku miesiącach dość częstego stosowania jest w praktycznie idealnym stanie, dlatego warto ją zakupić, bo posłuży długi czas. Razem z czarnym mydłem stanowią zgrany duet, z którego na pewno nie planuję zrezygnować.

Oryginalne czarne mydło marokańskie (w różnych wersjach) oraz rękawicę Kessa kupicie w sklepie marokosklep.pl. Dzięki tym produktom możemy mieć namiastkę tureckiego rytuału hammam w domowym zaciszu.

Balsam w sztyfcie - Carmex Strawberry

Carmex jest jednym z najbardziej popularnych balsamów do ust na całym świecie, czego dowodem jest sprzedaż ponad 130 sztuk tej pomadki ochronnej co minutę. Wcześniej używałam klasycznych wersji Carmexu, w słoiczku oraz sztyfcie. Tym razem postanowiłam wypróbować wersję o truskawkowym aromacie w sztyfcie, choć dostępny jest również wariant w tubce.





Carmex Strawberry posiada zasadniczą zaletę, jaką jest filtr SPF 15, dlatego idealnie sprawdza się na wyjścia i wakacje. Testuję go w różnych warunkach pogodowych i spisuje się znakomicie. Balsam działa, jak kompres na usta. Chroni przed słońcem i wiatrem, a zimą także przed mrozem. Stosowany regularnie skutecznie zapobiega pękaniu i przesuszaniu się ust. Bardzo dobrze sprawdza się stosowany na noc, dzięki czemu rano usta są gładkie i naprawdę dobrze nawilżone. Polecam stosowanie go również pod pomadki, zwłaszcza te, które mają tendencję do przesuszania ust.

Charakterystyczne dla balsamów Carmex delikatne uczucie mrowienia i przyjemnego chłodu ma miejsce za sprawą mentolu i kamfory. To również sygnał, że produkt działa. Jeśli z jakiegoś powodu nie przypadł Wam do gustu charakterystyczny zapach tych klasycznych balsamów Carmex, to dobrym rozwiązaniem jest wypróbowanie go w wersji smakowej, np. truskawkowej (ma przyjemny aromat słodkiej truskawki). Na lato ideał. Warto zabrać go ze sobą na wakacje - zajmuje mało miejsca i nie roztopi się, nawet, gdy będzie gorąco.


Zarówno Carmex Strawberry, jak i wszystkie inne warianty balsamu dostępne są na iperfumy.pl

Lubicie balsam do ust Carmex? Jeśli tak, to którą wersję najbardziej? :)

Argan My Love Oriental - Balsam do ciała

Latem raczej stawiam na bardziej minimalistyczna pielęgnację ciała. Skóra bardziej się poci i nie chcę obciążać jej nadmierną ilością kosmetyków, ani nie używam tych gęstych i trudno wchłaniających się. W te upalne dni najczęściej sięgam po balsam do ciała Argan My Love z masłem shea, który pochodzi ze sklepu marokosklep.pl

Opis produktu:

Nawilżający balsam do ciała z masłem shea odżywczy orientalny argan.
Orientalny balsam do ciała dla niej lub dla niego to kompozycja najlepszych marokańskich składników pielęgnujących skórę. Balsam jest bogaty w masło shea i oleje roślinne, ma właściwości przeciw utleniające i chroni skórę przed utratą wody. Doskonale się wchłania, nie pozostawiając tłustej warstwy. Jego wyjątkowy skład sprawia, że jest najlepszym sprzymierzeńcem skóry suchej i pozbawionej witalności. Balsam nadaje jej gładkość i witalność. 

Balsam do ciała z masłem shea to niezwykła orientalna kompozycja białych kwiatów z delikatną słodką nutą ananasa. Jego zapach jest uwodzicielski i zmysłowy. Hipnotyzuje i wprowadza w dobry nastrój od pierwszych chwil po użyciu. Nadaje skórze uczucie świeżości i witalności. Dodaje energii i siły pochodzącej z nasłonecznionego Maroko.

Dostępny Tutaj w cenie 24,74zł/200ml 

Moja opinia:

Balsam ma lekką i przyjemną konsystencję, dlatego w kontakcie ze skórą szybko rozprowadza się i wchłania. Pozostawia skórę bardzo dobrze nawilżoną i odżywioną. Znakomicie łagodzi podrażnienia, np. po goleniu, prawdopodobnie za sprawą zawartego w nim panthenolu i masła shea. Nie pozostawia na ciele lepkiej ani tłustej warstwy. Kosmetyk ma krótki i bardzo dobry skład. Nie jest perfumowany, a mimo to ma piękny, zmysłowy zapach (nieco orientalny) - bardzo subtelny i niedrażniący. Duży plus również za szatę graficzną produktu i za opakowanie z pompką. Jest to bardzo dobry w działaniu balsam, który mogę polecić każdemu bez względu na typ skóry. Jego działanie nawilżające jest na tyle dobre, że powinien sprawdzić się także u osób z mocniej przesuszoną skórą.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...