Dior Sauvage

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją męskiego zapachu marki Dior, a mowa o Sauvage z 2015 roku, którego twarzą został Johnny Depp. Nie wiem, jak Wam, ale mnie reklama bardzo przypadła do gustu i nawet teraz, przygotowując ten wpis postanowiłam ją jeszcze raz obejrzeć. Uwielbiam w niej ten surowy klimat!

Dior Sauvage zachwyca swoją prostotą. Mam na myśli zarówno szatę graficzną i flakon z korkiem na magnes. To klasyka dopracowana w każdym detalu.
Sauvage to typowy, jednoznacznie męski zapach. Jest prosty, ale z całą pewnością nie brakuje mu klasy. To bardzo wszechstrone perfumy, które pasują na każdą okazję i każdą porę roku. Są jednym z najlepiej utrzymujących się zapachów męskich, jakie znam. Na początku mamy cytrusowe/owocowe otwarcie, potem głównie wyczuwalny jest ambroxan (przyjemny, nieco syntetyczny). Spotkałam się z kilkoma opiniami mężczyzn, którzy twierdzili, że Sauvage jest dosyć drogi (warto kupić znacznie taniej na www.iperfumy.pl), jak na taki prosty, nieskomplikowany zapach i może sprawiać wrażenie nieco syntetycznego. Moim zdaniem jednak ma w sobie coś wyjątkowego, o czym zresztą przekonało się już wielu mężczyzn na całym świecie, dlatego zamówiłam je bratu, bo pamiętam, że bardzo chciał je mieć.


Dior słynie z nietypowych, odważnych męskich zapachów (np. Dior Homme albo Dior Fahrenheit). Ten jest klasyczny i bezpieczny. Przeznaczony dla każdego, nawet dla osób z bardzo wysokimi wymaganiami. Osoby, które znają inne perfumy tej marki z pewnością się nie rozczarują. Dior Sauvage pasuje równie dobrze do gwiazdy rocka, jak i do sztywnego faceta w garniturze.

Moim zdaniem, ze strony Diora, wypuszczenie Sauvage to próba dotarcia do przeciętnego odbiorcy, ich odpowiedź na Bleu de Chanel. Zapach, który bardzo łatwo polubić, i który ma się sprzedać na masową skalę. 

Moja zapachowa wishlista - jesień

Od kilku dni mamy jesień. Póki co, na zewnątrz jest przyjemnie  i mam nadzieję, że tak pozostanie na długo. Początek jesieni jest momentem kiedy chowamy w głąb szafy letnie rzeczy, a wyciągamy cieplejsze swetry, które leżakowały w okresie letnim. To jednak nie wszystko, bo dla większości z nas jest to moment, kiedy wymieniamy nasze letnie, lekkie i świeże zapachy na te cieplejsze, już nieco bardziej słodkie, pudrowe. Bez obaw możemy użyć czegoś cięższego i cieszyć się otulającą mgiełką w każdej sytuacji. Ja perfum na jesień mam co prawda kilka, ale ja wciąż czuję lekki niedosyt i mam ochotę testować coś nowego. Przeglądając ofertę iperfumy.pl wpadło mi w oko kilka z nich.

Pierwszym zapachem, który bardzo chciałabym mieć jest Dolce & Gabbana The One Essence. Uwielbiam klasyczne The One, dlatego jestem więcej niż pewna, że przypadłaby mi do gustu również ta bardziej skoncentrowana wersja.

Głowa
brzoskwinia, liczi, bergamotka, mandarynka
Serce
jaśmin, lilia, konwalia
Podstawa
bursztyn, wanilia, wetiweria
Od wielu miesięcy chodzi za mną zapach Marc Jacobs Decadence w przepięknym, charakterystycznym flakonie przypominającym szykowną torebkę. To zmysłowy zapach, w którym urzeka mnie połączenie śliwki z szafranem oraz irys. Niezwykle kobiecy i zmysłowy.

Głowa
szafran, śliwka
Serce
róża bułgarska, jaśmin, korzeń irysa
Podstawa
wetiweria, bursztyn, papirus
Jeśli myślę o orientalnym, wieczorowym zapachu, to od razu do głowy przychodzi mi Versace Crystal Noir. To perfumy nieco ostre, wytrawne, ale mają w sobie coś urzekającego. Niezwykle trwałe i idealne na randkę lub wypad do knajpy.

Głowa
świeża nuta, pomarańcza
Serce
gardenia, piwonia
Podstawa
drzewo sandałowe, ambra, piżmo
Zapachem, który poznałam dzięki koleżance z pracy jest Jungle L'Élephant od Kenzo. Te orientalno-przyprawowe perfumy są jednak dość ciężkie i intensywne, dlatego pewnie nie każdemu przypadną do gustu. Ja jestem w nich zakochana i mam wielką nadzieję, że na mnie będą się utrzymywać tak samo długo, jak na mojej koleżance.

Głowa
kminek, mandarynka, goździki
Serce
kardamon, kminek, Lukrecja, ylang-ylang, heliotrop, mango, gardenia
Podstawa
paczuli, wanilia, bursztyn
Dajcie znać, czy znacie te zapachy i jeśli tak, to jakie jest Wasze zdanie na ich temat :)

Batiste Sweetie

Moi Drodzy, po ponad 3-tygodniowej przerwie przychodzę do Was z nowym wpisem. Cały ten czas leżałam w klinice, stąd ta krótka przerwa, ale mam wielką nadzieję, że teraz wpisy będą pojawiać się regularnie. Tymczasem zapraszam na recenzję szamponu Batiste sweet & delicious.

Będąc w szpitalu miałam okazję dobrze przetestować suchy szampon Batiste Sweetie. Nie zawsze miałam możliwość umycia głowy, a czasami potrzebowałam lekkiego odświeżenia. W tej roli Batiste sprawdził się znakomicie. Nie jest to pierwszy szampon tej firmy, jakiego używałam, ale wersja Sweetie wyjątkowo przypadła mi do gustu, jeśli chodzi o działanie oraz zapach. Duży plus także za uroczą szatę graficzną. Gdy aplikuję szampon na włosy, zaczynam oczyma wyobraźni widzieć stół z przeróżnymi łakociami, które kuszą wyglądem, smakiem i zapachem. Nie sądziłam, że używanie suchego szamponu może być takie przyjemne :)  Zapach jednak nie jest mdły ani duszący. Polecam wszystkim łasuchom i nie tylko.
 
Batiste doskonale unosi włosy u nasady, odświeża je bez tradycyjnego mycia, ratując fryzurę na kilka godzin. Dobrze rozprowadzony na włosach i wyczesany z nich nie pozostawia białego nalotu. Nie matowi włosów, ich wygląd jest naturalny. Nie zauważyłam, by szampon miał jakikolwiek negatywny wpływ na skórę głowy. Poza tym jest bardzo wydajny.


Jeśli szukacie skutecznego suchego szamponu o pięknym zapachu słodyczy - cukierków i ciastek, to szczerze mogę Wam polecić właśnie wersję Sweetie (aktualnie moją ulubioną). Zajrzyjcie na www.iperfumy.pl , bo właśnie tam go można kupić.

Farmapol - BIOwazelina

Farmapol jest polską firmą farmaceutyczną, która produkuje moim zdaniem najlepsze balsamy do ust Tisane, o których wielokrotnie wspominałam na blogu. Gdy firma wypuściła nowość, jaką jest BIOwazelina, od razu byłam nią mocno zainteresowana i z przyjemnością przystąpiłam do testów.

Od producenta:

BIOwazelina to naturalna maść do pielęgnacji oraz ochrony ciała. Konsystencją, właściwościami i zastosowaniem przypomina wazelinę,  lecz jej wyjątkowy skład tworzą wyłącznie naturalne oleje, masła i woski.
Dzięki skutecznemu działaniu ochronnemu i pielęgnacyjnemu, produkt stanowi doskonałą alternatywę BIO dla popularnej wazeliny. W przeciwieństwie do niej, Biowazelina wchłania się w głębsze partie skóry, a skład bogaty w roślinne tłuszcze nienasycone, dodatkowo odżywia skórę, poprawiając jej kondycję.


Skład :


Moja opinia:

BIOwazelina OLEUM w odróżnieniu od większości wazelin dostępnych na rynku ma naturalny skład. Nie znajdziemy w niej parafiny ani żadnych sztucznych polepszaczy. Pachnie subtelnie mieszanką tych wszystkich olejków, jakie znajdują się w składzie (nie jest sztucznie perfumowana).
BIOwazelina znajduje się w odkręcanym słoiczku, a jej pojemność jest całkiem spora - 30g.  Ma idealną, niezbyt gęstą konsystencję. Dobrze rozprowadza się na ustach, nie pozostawiając uczucia lepkości, jedynie delikatne natłuszczenie. Maść pielęgnacyjna znakomicie regeneruje usta, nawilża je, odżywia oraz sprawia, że są gładkie i nie pojawiają się na nich suche skórki. Nadaje się do stosowania solo, a także pod pomadkę. Uwielbiam nakładać ją na noc, bo wtedy wiem, że rano moje usta będą w idealnym stanie.

BIOwazelina zachwyciła mnie swoim działaniem i szczerze mogą ją Wam polecić, tym bardziej, że jej cena nie jest wygórowana (w aptekach kosztuje ok. 7zł).

Dajcie znać, czy BIOwazelina Herba Studio jest Wam znana :)

Super Krówka - zdrowe słodkości

Kto z nas nie lubi słodkości? Mając pewien umiar można je jeść bez wyrzutów sumienia, ale jeszcze lepszym rozwiązaniem jest wybieranie słodyczy o naturalnym składzie. Z tego właśnie powodu zainteresowały mnie krówki oraz krem kakaowo-orzechowy Super Krówka, które mają tak głęboki smak, że są bezkonkurencyjne w porównaniu z innymi (zwykle z ogromną zawartością niezdrowego oleju palmowego).

Super Krówki są produktem ekologicznym, przeznaczonym także dla wegan. Nie zawierają glutenu ani mleka. Można je kupić aż w 7 różnych smakach. Ja próbowałam toffi oraz kakao, i przyznam, że tylko te dwa warianty spotkałam w Rossmannie w moim mieście. Krówki są idealne - w środku delikatnie lejąco-ciągnące, a na zewnątrz mają chrupiącą skorupkę. Cechuje je wyrazisty, bogaty smak. W tych jasnych krówkach wyczuwany jest smak toffi oraz kokosa. Są przepyszne i najbardziej zasmakowały mojej mamie. Ja z kolei nieco bardziej preferuję te ciemne, które poza nutą kokosa (wynikającą z dodatku cukru kokosowego) mają również dodatek kakao. Zdaniem moim oraz mojej rodziny są smaczniejsze od tradycyjnych krówek, czy cukierków toffi. Z pewnością jeszcze nieraz zagoszczą u mnie w domu.


Super Krówka ma w swojej ofercie także kremy występujące w czterech smakach. Ja posiadam ten najbardziej klasyczny: orzechowo-kakaowy. Ma on wyrazisty, intensywny aromat i smak. Nie zawiera jednak białego cukru, mleka ani glutenu. Przepysznie smakuje ze świeżą bułeczką lub naleśnikami. Przyznam szczerze, że po spróbowaniu tego kremu raczej nie będę kupowała innych, w których dominuje olej palmowy, bo są gorsze w smaku i niezdrowe. Osobiście wolę dopłacić kilka złotych więcej i mieć produkt najwyższej jakości, a przy tym smaczny.

Produkty Super Krówka można kupić m.in. w drogeriach Rossmann (póki co tylko tam je widziałam).
Tutaj znajdziecie składy wszystkich wyrobów.

Dajcie znać, czy produkty Super Krówka są Wam znane? Jeśli nie, gorąco polecam coś wypróbować :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...