Kolejna płyta Ewy :)

O tym, że ćwiczę z Ewą Chodakowską pewnie niektóre z Was wiedzą. W najnowszym magazynie SHAPE znajduje się płyta total fitness składająca się z ćwiczeń siłowych. Ułatwia odchudzanie i pomaga zwalczyć cellulit.
Mam wszystkie płyty Ewy, a ta jest kolejną do mojej kolekcji :)


Dzisiaj jestem już po tym treningu i muszę powiedzieć, że bardzo mi się spodobał.
Czułam się po nim fantastycznie :) Zobaczymy, jak będzie dalej.

A Wy ćwiczycie z Ewą? Dajcie znać w komentarzach, które ćwiczenia najbardziej lubicie :)

Małe zakupy niekosmetyczne + TAG

W dzisiejszym poście pokaże Wam, co udało mi się kupić. W sumie poszłam po buty i biustonosz sportowy. Kupiłam jedynie biustonosz Shock Absorber, a oprócz niego czarną koszulkę Tommy Hilfiger oraz bluzkę z dłuższym tyłem z Reserved. Wszystkie te rzeczy udało mi się kupić w całkiem dobrych cenach ;)

                                                                       TK Maxx 40zł

                                                                       TK Maxx 40zł

                                                                      Reserved 25zł


Odpowiem jeszcze na TAG, do którego nominowała mnie Marti, której bardzo dziękuję za nominację :)


1. Ulubiony serial?
Dr House
2. Miejsce, w którym spędziłaś najlepsze wakacje?
Zakopane
3. Obcasy czy płaskie?
W zależności od okoliczności ;)
4. Ulubiony rodzaj ubrania?
Każdy jest dobry do odpowiedniej okazji.
5. Uczysz się / pracujesz?
Studiuję, nie pracuję.
6. Marylin Monroe czy Audrey Hepburn?
Audrey Hepburn
7. Mieszkanie czy domek jednorodzinny?
Mieszkanie
8. W jaki sposób najbardziej lubisz spędzać czas wolny?
Blogując, oglądając filmy, ćwicząc. Generalnie zależy na co mam w danym momencie ochotę.
9. Loki czy proste włosy?
Loki, choć muszę sama je robić niestety...
10. Jak często piszesz posty?
Staram się kilka razy w tygodniu.
11. W jakim mieście / państwie chciałabyś mieszkać w przyszłości?
W Polsce, jednak jeszcze nie wiem, w jakim mieście. Okaże się z czasem.

Poduszka gryczana Nowe Klimaty

Jakiś czas temu od firmy Nowe Klimaty otrzymałam do przetestowania poduszkę. Nie jest to jednak zwykła poduszka... :)


Opis:

Poduszka do spania wypełniona łuskami gryki – dla tych, którzy chcą dobrze i zdrowo spać.
Popularna, duża poduszka do spania o klasycznym kształcie. Jeśli nie wiesz, którą wybrać - wybierz tą poduszkę. Łuski gryki zawarte w poduszce łatwo uformować i dopasować do kształtu głowy i szyi. Daje wystarczająco dobre podparcie dla głowy na odpowiedniej wysokości. Jest plastyczna ale nie sprężynuje. Jeśli chcesz jeszcze wyżej mieć pod głową - przekręć poduszkę o 90 stopni. Jeżeli jest za wysoka - odsuń zamek i odsyp odpowiednią ilość łuski.


Wymiary: 60 x 40 cm, waga ok. 2,9 kg.
Poszewka: bawełna 100% - zapinana na zamek, kolor beżowy - to wersja podstawowa. Możesz wybrać jako opcję inną poszewkę.
Wsyp: bawełna 100% - zapinany na zamek.
Wypełnienie: łuska gryki 100% (w opcji - wypełnienie z łusek z uprawy ekologicznej, z certyfikatem)
Konstrukcja: poduszka ma wszyty zamek. Dzięki temu możesz dosypać lub odsypać łuskę gryki - w ten sposób uregulujesz objętość poduszki. Poszewkę możesz zdjąć i wyprać. W opcjach możesz wybrać dodatkową poszewkę.
Konserwacja i utrzymanie czystości:
Poszewkę łatwo zdjąć i wyprać w temperaturze 40 st. C.
Możesz też poduszkę włożyć do worka foliowego i na kilka godzin umieścić w zamrażalniku. Dzięki temu pozbędziesz się roztoczy. Możesz też odświeżyć poduszkę w suszarce (bez prania!) przez 10-15 minut.


Cechy poduszek z łuskami gryki:
- nie nagrzewają się od temperatury naszego ciała
- dostosowują swój kształt do kształtu naszego ciała
- przepuszczają powietrze
- izolują od chłodu i przeciągu
- nie powodują uczuleń i alergii
- bezpieczne dla środowiska – nie wymagają utylizacji

Więcej informacji o poduszkach gryczanych możecie przeczytać Tutaj 

                                                       Zdjęcie ze strony www.noweklimaty.pl

Cena 39zł
Dostępna TU

Moja opinia:

Poduszka idealnie dopasowuje się do kształtu głowy i szyi. Nie jest ani za twarda, ani za miękka. Podczas ruchu głową wyczuwalny jest szelest. Na początku myślałam, że będzie mi to przeszkadzało, ale okazało się zupełnie inaczej - ten dźwięk wpływa na mnie uspokajająco. Szybko można się przyzwyczaić do spania na niej. Już drugiej nocy ten szelest przestał mieć znaczenie, bo nie zwracałam się na niego szczególnie uwagi. Poduszka jest perfekcyjnie wykonana, nie wystają z poszewki żadne nitki. Moja jest wykonana z bawełny i ma kolor cappuccino. Jak na poduszkę tych rozmiarów jest ona dosyć ciężka, bo waży ok. 3kg. Bardzo ją polubiłam i nie sądzę, że wrócę kiedykolwiek do tych ''zwykłych''. Po jakimś czasie łuski ubiją się. Jednak nie trzeba wtedy kupować nowej poduszki, jedynie samą łuskę gryki, która również dostępna jest w sklepie Nowe Klimaty. Dodatkowym atutem jest fakt, że nadaje się ona dla alergików. Ma jeszcze jedną zaletę - nie nagrzewa się od temperatury ciała, jak inne poduszki. Poduszka mimo, że dopasowuje się do głowy i szyi, nie sprężynuje dając tym samym solidne podparcie. Odkąd na niej śpię nie odczuwam bólu karku, co wcześniej mi się zdarzało. Według mnie poduszka jest rewelacyjna, a jej cena bardzo przystępna! Gorąco polecam :)

Ciekawą opcją jest możliwość wyboru łuski ekologicznej, zamiast tej standardowej. Można również wybrać dodatek zapachowy w postaci suszonych kwiatów lawendy oraz lnianą poszewkę, zamiast bawełnianej :)

Naturalna gąbka morska LifoPlus

Dzisiaj napiszę Wam o gąbce, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie i w której po prostu się zakochałam ;) Jest to naturalna gąbka morska, którą otrzymałam do przetestowania od firmy Flax.


Od producenta:

Najlepsza jakość, dla skóry wrażliwej. Przeznaczona również dla niemowląt. Delikatny masaż, relaks całego ciała.

Polecam poczytać o gąbkach naturalnych. Tutaj znajdziecie wiele ciekawych informacji na temat tych morskich zwierzątek.

Cena: ok.35zł
Dostępna na: http://flax.com.pl/natural-mare.html


Moja opinia:

Jestem zachwyconą tą gąbką! Sucha jest twarda, ale gdy zostaje zwilżona wodą staje się mięciutka i delikatna. Bardzo dobrze oczyszcza skórę, a przy tym nie podrażnia jej. Dlatego jestem przekonana, że nawet dla niemowląt będzie idealna. Używam jej od ok. miesiąca praktycznie codziennie i nic się z nią złego nie dzieje, nie kruszy się. Jest ogromna różnica między tą naturalną gąbką, a syntetyczną. Sztuczne gąbki są niezbyt delikatne dla skóry i często ją podrażniają. Podczas mycia tą gąbeczką można się naprawdę zrelaksować poprzez przyjemny masaż ciała. Gąbka ta potrafi chłonąć duże ilości wody (nawet 20 - 50 razy więcej niż sama waży!)
Naturalna gąbka wygląda naprawdę pięknie i może stanowić niezwykłą ozdobę łazienki :) Polecam!

Pachnące saszetki do kosza na śmieci

Jakiś czas temu zaskoczyła mnie przesyłka od Pachnącej Szafy, w której znajdowały się pachnące saszetki do kosza na śmieci.

Do przetestowania otrzymałam saszetki w dwóch wariantach zapachowych:
- trawa cytrynowa
- róża


 Cena: ok. 2zł

Od producenta:


Moja opinia:

Jedna saszetka wystarcza na dwa użycia. Ja jednak nie wsypywałam produktu bezpośrednio do kosza, tak jak zaleca producent. Według mnie lepszym rozwiązaniem było wsypanie zawartości saszetki do pojemniczka i umieszczenie go koło kosza na śmieci. Najbardziej przypadły mi do gustu saszetki o zapachu trawy cytrynowej. Zapach jest lekko wyczuwalny przez ok. 2-3 dni. Nie neutralizuje on całkowicie odoru śmieci znajdujących się w koszu, ale gdy np. nachylimy się przy nim można wyczuć woń granulek. Nie jest to produkt, który by mnie jakoś szczególnie zachwycił. Zdecydowanie bardziej wolę woreczki i saszetki zapachowe tej firmy do szafy. Natomiast saszetki do kosza są gadżetem, który można wypróbować zwłaszcza, że ich cena nie jest wysoka.

Czy używałyście saszetek do kosza na śmieci? Jakie jest Wasze zdanie na ich temat?

Zaawansowany regulator pocenia do stóp Nivelazione

Dzisiaj napiszę o regulatorze pocenia do stóp Nivelazione, który stosuję już od dawna. Produkt świetnie się u mnie sprawdza i zastanawiam się czemu wcześniej o nim nie wspomniałam...


Od producenta:

Zaawansowany regulator pocenia działa bezpośrednio na gruczoły potowe, zmniejszając proces nadmiernego pocenia. Zawiera aktywny, chroniony patentami, składnik antyperspiracyjny Aloxicoll, który reguluje pracę gruczołów potowych, nie blokując jej. Regulator pocenia Nivelazione efektywnie utrzymuje obniżony proces pocenia, zapobiega powstawaniu przykrego zapachu, przywraca stopom świeżość i suchość.
Przedłużona skuteczność działania.

Sposób użycia: nałożyć cienką warstwę preparatu na czystą i suchą skórę. Poczekać ok. 1min. do wchłonięcia. Dla uzyskania optymalnego efektu stosować:
- w pierwszym tygodniu - codziennie
- w drugim tygodniu - co drugi dzień
- począwszy od trzeciego tygodnia stale przez dwa kolejne dni w tygodniu.

Skład:
Aqua, Aluminum Chlorohydrate, PEG-100, Stearate, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Glycerin, Dimethicone, C30-45 Alkyl Methicone, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Butylparaben, Propylparaben, Parfum.

Pojemność: 75ml
Cena: ok. 9zł
Dostępny w Rossmannie i innych drogeriach, a także w aptekach.

Moja opinia:

Preparat stosuję już od kilku dobrych lat, ale z przerwami. W sumie zużyłam chyba ze 3-4 tubki. Produkt jest bardzo wydajny. Wystarczy niewielka jego ilość, by pokryć nim skórę stóp (oczywiście cienką warstwą). Jedna tubka starcza na kilka miesięcy stosowania. Kosmetyk ma idealną konsystencję i delikatny, prawie niewyczuwalny zapach. Jeśli chodzi o najważniejsze, czyli działanie to uważam, że regulator pocenia nie ma sobie równych. Testowałam już wiele preparatów, które zmniejszają potliwość stóp (spray'e, kremy, talki itp.) i uważam, że nie ma lepszego produktu niż ten. Działa on długotrwale i rzeczywiście reguluje pracę gruczołów potowych. Wprawdzie nie mam wielkich problemów z poceniem się stóp, ale wielogodzinne noszenie zakrytych butów powoduje, że jednak nogi się pocą. W przypadku tego preparatu już po pierwszym użyciu można zobaczyć różnice, a po kilku dniach i regularnym stosowaniu stopy praktycznie w ogóle się nie pocą! Są suche i świeże. Krem nie wysusza skóry. Poleciłam go kilku moim znajomym i wiem, że u nich równie dobrze się sprawdza. Nie zauważyłam żadnych minusów. Polecam osobom, które lubią mieć suche i świeże stopy przez cały dzień :)

Wyniki rozdania

Wczoraj zakończyło się rozdanie. Z samego rana postanowiłam wylosować zwycięzcę.



Żeby nie przedłużać zwyciężczynią zostaje:

wiolkaa93



Gratuluję! Już piszę do Ciebie maila :)

Wszystkim innym bardzo dziękuję za udział.

Moje pierwsze Conversy

Jestem podekscytowana moim nowym zakupem, że aż nie mogę się tym z Wami nie podzielić! :) Wczoraj zakupiłam sobie czerwone Conversy. Nad ich zakupem zastanawiałam się bardzo długo. Nie byłam pewna, czy będą pasowały do mojego stylu, czy nie znudzą mi się po kilku dniach itp... Nie wiedziałam też na jaki kolor się zdecydować, bo podobały mi się również miętowe. Stwierdziłam jednak, że to najlepszy moment żeby je mieć i tak oto są w moim posiadaniu. Nich tylko pogoda się trochę poprawi  i wypróbuję je na zewnątrz. Jak na razie chodzę w nich po domu, tzn. na chwilkę zakładam, by sprawdzić, czy są wygodne. I wiecie co? Są mega wygodne! :)
Zakupiłam jeszcze do nich szampon, który usuwa brud i plamy. Oby się sprawdził, bo nie mam zamiaru ich prać w pralce przynajmniej w najbliższym czasie.


 TUTAJ możecie zobaczyć wszystkie modele Conversów :)

Co sądzicie o trampkach? Lubicie je, czy może tego typu obuwie jest nie dla Was? :)

Dolina Kremowa - rozpoczęcie testowania

Kilka dni temu dotarła do mnie przesyłka ze sklepu Dolina Kremowa. Do testowania wybrałam sobie balsam z wyciągiem z kasztanowca i liści czerwonych winogron. Bardzo lubię żele do nóg, które dają ulgę zmęczonym nogom i uszczelniają naczynka krwionośne. Tego produktu nigdy wcześniej nie używałam, więc jestem bardzo ciekawa, jak się sprawdzi :)


Firma Dolina Kremowa istnieje na rynku od 2001 i posiada certyfikat rzetelnej firmy.



O maści Herbamedicus możecie przeczytać na stronie sklepu.

Uważam, że produkt zapowiada się obiecująco :) Już kilkakrotnie użyłam tego balsamu, który w zasadzie ma konsystencję żelową. Jak na razie spodobała mi się jego konsystencja i zapach. Za kilka tygodni pojawi się recenzja :)



Wyciąg ze skrzypu polnego + drożdże + witaminy - rozpoczęcie kuracji

Dzisiaj otrzymałam  przesyłkę od Vitamex-farm, w której znajdowały się tabletki z wyciągiem ze skrzypu, drożdżami i witaminami. Od jutra rozpoczynam kurację. Oczywiście za jakiś czas dam znać, jak produkt się u mnie sprawdza i czy wpłynął na poprawę stanu włosów, skóry i paznokci.


Kilka informacji o suplemencie:

Zawiera wysoką dawkę wyciągu ze skrzypu polnego oraz niezbędne dla włosów i paznokci biotynę, selen i lizynę – których niedobór powoduje wypadanie włosów oraz PABA- której niedobór powoduje siwienie. Całość dopełniają drożdże będące źródłem łatwo przyswajalnych witamin z grupy B, mikroelementów i aminokwasów. Dzięki optymalnie dobranym składnikom wzmacnia kruche i rozdwajające się paznokcie oraz sprawia, że słabe i matowe włosy stają się piękne i lśniące zachowując na długo swój naturalny kolor.

Zawartość składników odżywczych:      
                                                                          w 1 tabletce                    w 2 tabletkach
wyciąg ze skrzypu polnego 6,25:1               25 mg                                50 mg
drożdże                                                            329 mg                             658 mg
lizyna                                                                15 mg                               30 mg
PABA                                                                 5 mg                                 10 mg
biotyna                                                             100 µg - 66,5 %*             200 µg - 133 %*
selen                                                                 16,5 µg - 30 %*               33 µg - 60 %*    
kwas pantotenowy                                         4 mg - 66,5 %*                8 mg - 133 %*
niacyna                                                             5 mg - 28 %*                   10 mg - 56 %*
 wit. B6                                                              1,3 mg - 65 %*                2,6 mg - 130 %*
tiamina (wit. B1 )                                            1 mg - 71,5 %*                2 mg - 143 %*
ryboflawina (wit. B2)                                      1 mg - 62,5 %*                2 mg - 125 %*
wit. E                                                                3,75 mg - 37,5 %*           7,5 mg - 75 %*
wit. A                                                                150 µg - 18,75 %*           300 µg - 37,5 %* 


 * – % zalecanego dziennego spożycia
Zalecana porcja do spożycia w ciągu dnia:  2 tabletki dziennie przez pierwsze 30 dni.
Następnie porcja dzienna może zostać zmniejszona do 1 tabletki dziennie.

Pomadka Madame Lambre

Dzisiaj napiszę o mojej ulubionej szmince, która urzekła mnie zarówno swoim opakowaniem, jak i zawartością. Jest to pomadka Madame Lambre o nr 24, którą otrzymałam do przetestowania.


Od producenta:

Kolekcja pomadek w wielu odcieniach ułatwia dopasowanie odpowiedniego koloru do każdego stroju, okazji i nastroju. Pomadki Madame LAMBRE są nie tylko ozdobą  makijażu, ponieważ dodatkowo dbają o regenerację Twoich ust. Oligopeptydy oraz witaminy A, E i F zawarte w recepturze pomadki Madame LAMBRE, delikatnie pielęgnują, modelują i wygładzają usta wychwytując wolne rodniki. Składniki pomadki stanowią dodatkową ochronę wrażliwego naskórka, zapobiegając starzeniu się skóry, chroniąc usta przed negatywnym wpływem promieni słonecznych.
 
 
Pomadka: 4g
Cena: ok. 17zł
 
Moja opinia:
 
Pierwszą rzeczą, jaka rzuca się w oczy jest eleganckie, zdobione motywami kwiatowymi opakowanie. Wykonane jest ono solidnie i z dobrej jakości materiałów. Byłam zachwycona szminką odkąd tylko ją ujrzałam. Pomadka ma delikatny i przyjemny zapach. Sam kolor szminki bardzo przypadł mi do gustu. Określiłabym go jako lila-róż. Uważam, że jest to idealny kolor na dzień, jak i na wieczór. Bez problemu można stopniować kolor uzyskując mocniejszy lub słabszy odcień. W szmince znajdują się minimalne drobinki, jednak na ustach nigdy ich nie dostrzegam. Pomadka utrzymuje się na ustach ok. 3-4 godzin. Schodzi z ust równomiernie, nie wysusza, a nawet mam wrażenie, że ma działanie nawilżające.
Pomimo sporej kolekcji szminek jaką posiadam, ta jest moim numerem jeden. Z pewnością jeszcze nieraz skuszę się na pomadkę z tej firmy. Bardzo gorąco Wam polecam!

Efekt na ustach:


Maseczka glinkowa oczyszczająca Efektima

Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję maseczki, którą otrzymałam do przetestowania od Efektimy.


Od producenta:


Cena: ok. 3zł
Pojemność: 7ml

Moja opinia:

Maseczka dobrze rozprowadza się na skórze dzięki niezbyt gęstej konsystencji. Ma przyjemny zapach, ale ciężko go określić, czy porównać do czegoś. Zaskoczyło mnie w niej to, że po jej nałożeniu nie odczuwałam szczypania (jak podczas stosowania większości masek oczyszczających), a jedynie bardzo delikatne ściągnięcie skóry. Po kilkunastu minutach maseczka zasycha na buzi tworząc coś w rodzaju skorupki. Po zalecanych 20 minutach, maskę bez problemu można zmyć wodą. Po zmyciu jej zauważyłam, że pory lekko się zwęziły, twarz stała się gładsza, matowa.  Nie zauważyłam ściągnięcia skóry ani przesuszenia. Czułam, że moja cera nabrała świeżości. W chwilach, gdy moja skóra będzie miała gorsze dni z pewnością będę sięgać po tę maseczkę. Maska ma w składzie alkohol, więc nie dla każdego rodzaju cery będzie ona odpowiednia. U mnie się sprawdziła, bo delikatnie przesuszyła kilka drobnych wyprysków.

Promocyjne zestawy CONCERTINO BABY

Jakiś czas temu na swoim blogu recenzowałam płyny do prania oraz płyny do płukania CONCERTINO BABY. Otrzymałam dzisiaj informację, że przy zakupie żeli do prania otrzymujemy gratis w postaci olejku do kąpieli, natomiast przy zakupie proszków do prania hipoalergiczny odplamiacz można kupić za połowę ceny.

CONCERTINO BABY to linia hipoalergicznych proszków i żeli do prania, płynów do płukania oraz odplamiaczy, przeznaczonych do czyszczenia odzieży oraz bielizny dziecięcej, niemowlęcej, alergików, a także osób o wrażliwej skórze. To produkty przetestowane dermatologicznie, wolne od substancji szkodliwych dla zdrowia i środowiska, które ze względu na swoją delikatną recepturę mogą być używane do pielęgnacji ubranek nawet najmłodszych domowników.

Już od kwietnia 2013 roku środki CONCERTINO BABY proponowane są w wyjątkowych zestawach promocyjnych - hipoalergiczne żele do prania (opakowania 2-litrowe, w wersji do białego i koloru) można zakupić w pakietach z gratisem w postaci olejku do kąpieli. Z kolei proszki do prania (opakowania 1,6 kg, w wersji do białego i koloru) pojawiły się w zestawie z odplamiaczami, oferowanymi za 50% ceny. - Odplamiacze CONCERTINO BABY to nasza nowość na 2013 rok. To produkty niedostępne wcześniej na polskim rynku, a jednocześnie – niezwykle pożądane przez rodziców, szukających hipoalergicznych środków odplamiających, które można w sposób bezpieczny, a zarazem skuteczny używać przy praniu odzieży i bielizny dzieci oraz niemowlaków – podsumowuje Marta Torzyńska z CONCERTINO BABY.

Sugerowane ceny zestawów CONCERTINO BABY to 17,99 zł za komplet: hipoalergiczny żel do prania oraz olejek do kąpieli oraz 23,99 zł za pakiet: hipoalergiczny proszek do prania oraz odplamiacz.

Sokowirówka - jaką wybrać?

Mam w planach zakup sokowirówki. Nie chciałabym żeby to była nieprzemyślana decyzja. Wolę zainwestować w coś lepszego. Przeglądając oferty różnych firm, nie wiem na jaką się zdecydować, tym bardziej, że opinie są bardzo różne. Dlatego przychodzę do Was z pytaniem, którą Wy mogłybyście mi polecić. Mnie zależy na tym, by sok był dobrze wyciśnięty, a resztki prawie suche.
Może macie sokowirówkę, która u Was się sprawdza i którą możecie polecić? Dajcie znać w komentarzach :)

Balsam do ust Tisane

Dziś napiszę o moim ulubionym balsamie do ust, którym jest Tisane. Bardzo wiele pozytywnych opinii czytałam na jego temat i oczywiście produkt musiał znaleźć się w mojej kosmetyczce :)


Od producenta:

Kosmetyk naturalny przeznaczony do pielęgnacji i ochrony ust.     

Działanie:
- Wygładza szorstkie, spierzchnięte usta przywracając aksamitną gładkość
- Chroni usta przed  wpływem czynników środowiskowych jak słońce, wiatr, deszcz, mróz
- Odżywia delikatną skórę warg
- Nawilża i chroni usta przed wysychaniem
- Regeneruje naskórek uszkodzony wskutek działania czynników atmosferycznych, otarć oraz opryszczki.
 
Składniki aktywne: Wosk pszczeli, miód, olej rycynowy, oliwa, ekstrakt z melisy, jeżówki purpurowej i ostropestu plamistego, witamina E

Skład: Cera alba, Olea Europea oil, Petrolatum, Ricinus communis oil, Isopropyl Mirystate, Honey, Echinacea purpurea & Melissa officinalis & Silybum Marianum Extract, Aqua, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Propylene glycol, Cholesterol, Tocopheryl acetate, Ethyl Vanillin.


Pojemność: 4,7g
Cena: ok. 8zł
 
Moja opinia: 
 
Balsam znajduje się w niewielkim słoiczku, który bez problemu zmieści się w torebce, czy kieszeni. Ma delikatny, waniliowy zapach. Balsam rewelacyjnie wygładza i nawilża spierzchnięte oraz suche usta praktycznie zaraz po jego nałożeniu. Sprawia, że usta stają się niezwykle miękkie i delikatne. Długo utrzymuje się na ustach, nie roluje się. Ma zbitą konsystencję, co początkowo utrudniało wydobywanie kosmetyku, jednak później już było lepiej. Bez problemu rozprowadza się go na ustach. Zwykle używam go w domu, bo nie lubię grzebać palcami w słoiczku, jak jestem np. na mieście. Uważam, że Tisane jest jednym z lepszych balsamów do ust, jaki używałam. 
Ciekawa jestem, czy wersja w sztyfcie jest równie dobra jak w słoiczku. Dajcie znać jeśli macie porównanie.
 
Używałyście balsamu Tisane? Czy macie innych ulubieńców do pielęgnacji ust? :)
 

Płyn do ust DentoFresh

Pamiętacie, jak pisałam o płynie do ust który w ogóle się u mnie nie sprawdził? Ostatnio miałam jednak okazję wypróbować coś innego. W ramach współpracy otrzymałam płyn do płukania ust DentoFresh, który stał się moim ulubieńcem.


Od producenta:

DentoFresh to płukanka do ust dla dorosłych i dzieci powyżej 6. roku życia. Zawiera naturalne olejki eteryczne: miętowy, tymiankowy, eukaliptusowy, szałwiowy i ich składniki: eukaliptol, tymol, mentol.
Odpowiednia kompozycja olejków eterycznych zapewnia przywrócenie prawidłowej flory bakteryjnej i niweluje stany zapalne w jamie ustnej. Eukaliptol, tymol oraz fluorek sodu hamują odkładanie się płytki nazębnej. Olejek szałwiowy hamuje krwawienie z dziąseł. Fluorek sodu i ksylitol chronią zęby przed próchnicą.

Skład: woda, ksylitol, gliceryna, Cremophor EL, Poloxamer 407, olejek miętowy, olejek tymiankowy, olejek eukaliptusowy, olejek szałwiowy, eukaliptol, mentol, tymol, fluorek sodu, aromat, kwas cytrynowy, Aseptina M, Aseptina P, CI 42051, CI 47005. Zawiera fluorek sodu.

Dostępne pojemności: 250ml lub 500ml

Więcej informacji na:  www.dentofresh.pl.

Cena: 250ml ok. 11zł
           500ml ok. 14zł



Moja opinia:

Płynu do płukania ust używam od dawna. Nigdy nie miałam swojego ulubieńca, a przez wiele lat używałam Baikadentu, ponieważ miałam problem z krwawiącymi dziąsłami. Już go nie mam, więc i Baikadentu nie potrzebuję i czas na zmianę.
DentoFresh znajduje się w poręcznej butelce. Dołączona jest do niego miarka, pozwalająca odmierzyć odpowiednią ilość produktu. Gdy pierwszy raz użyłam płynu DentoFresh, od razu zaskoczył mnie jego smak - łagodnie miętowy i świeży. W przeciwieństwie do niektórych płynów nie ''wypala'' jamy ustnej. Przez wiele godzin po zastosowaniu czuć świeży oddech. Jeszcze nigdy żaden płyn nie dawał takiego efektu przez tak długi czas. Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona jego działaniem! Zauważyłam, że płyn wpływa na poprawę moich dziąseł, które są wrażliwe i często krwawią. Nie podrażnia, ani nie wysusza błony śluzowej jamy ustnej. Jego zaletą jest to, że nie zawiera alkoholu. Natomiast posiada fluorek sodu (227 ppm F), który zabezpiecza zęby przed próchnicą.
Bardzo polubiłam ten płyn i mam zamiar nadal go stosować. Polecam!

Kieszonkowy odplamiacz Pure Queen

Jakiś czas temu do przetestowania otrzymałam odplamiacz kieszonkowy firmy Pure Queen. Ostatnio dwukrotnie miałam okazje sprawdzić jego działanie.
Jesteście ciekawi, czy odplamiacz poradził sobie z zabrudzeniami?


Od producenta:

Kieszonkowy odplamiacz, który pomaga w usunięciu świeżych plam po jedzeniu i piciu - gdziekolwiek jesteś. Niezastąpiony w przypadku niespodziewanego poplamienia się podczas spożywania posiłków.
Lekki, mały i podręczny zawsze powinien znajdować się w Twojej torebce.

Jak użyć odplamiacza?

1. Usuń nadmiar plamy poprzez wytarcie jej papierowym ręcznikiem lub wilgotną ściereczką
2. Nanieś płyn bezpośrednio na plamę poprzez kilkakrotne naciśnięcie końcówki odplamiacza
3. Lekko pocieraj tkaninę końcówką w obrębie plamy. Jeżeli to konieczne uwolnij więcej cieczy i kontynuuj delikatne pocieranie tkaniny.

Ważne jest, aby po zaaplikowaniu płynu na plamę trochę dłużej pocierać końcówką o materiał, tak aby powstała delikatna pianka. Następnie znów wytrzeć plamę chusteczką, tak aby nadmiar płynu w nią wsiąkł.

W przypadku, gdy rezultat nie będzie zadowalający powtórzyć czynność 1 lub 2 razy - w zależności od uciążliwości plamy. Efekty należy oceniać po wyschnięciu plamy.

Odplamiacz radzi sobie nie tylko ze świeżymi plamami, lecz również ze starymi.

Skutecznie radzi sobie z plamami, np. po czekoladzie, kawie, herbacie, ketchupie... itp, które nie zawierają tłuszczu. W przypadku plam z tłuszczem również sobie radzi, lecz po wyschnięciu może zostać ok. 5-10 % widoczności plamy (czasami z takimi plamami nie radzą sobie również tradycyjne proszki do prania) - jednakże nadal jest to nieoceniona pomoc jak nie mamy możliwości zmiany ubrania.

Odplamiacz nie usuwa plam z krwi, atramentu i tłuszczu.

Produkt dotępny w Super-Pharm lub na Allegro
Cena: ok. 18zł

Moja opinia:

Uważam, że odplamiacz jest świetnym gadżetem, który powinien się znaleźć w torebce każdej kobiety. Zajmuje niewiele więcej miejsca niż szminka, jest lekki i poręczny. Co najważniejsze, świetnie radzi sobie z usuwaniem plam w szybki sposób i bez użycia wody.
A oto efekty:

Jakaś stara plama na bluzce (w rzeczywistości bardziej widoczna):


Po kilku minutach...



Plama po winie:
                    
                                                                               Przed:


                                                                                Po:



Jak widać odplamiacz świetnie radzi sobie z usuwaniem plam. Nawet nie widziałam, że z taką łatwością można usunąć zabrudzenia zwłaszcza po winie.
Polecam! :)

Odplamiacz pojawił się na wybranych stacjach Orlen i trwa test sprzedażowy. Będzie on trwał 2 miesiące. W przypadku powodzenia odplamiacz zostanie wprowadzony na kolejną część stacji.

Lista stacji, na których można kupić odplamiacz:

                                                              Kliknij, aby powiększyć

Krem pielęgnacyjny z Zea Mays BingoSpa

Dzisiaj przedstawię Wam ostatni z kosmetyków, który otrzymałam w ramach współpracy od BingoSpa.



Od producenta:

Zawiera olej z kukurydzy. Polecany dla cery mieszanej, tłustej oraz problematycznej (np. zmiany trądzikowe)

olej z kukurydzy BingoSpa zawiera 55-65% kwasu linolowego, 12-14% kwasu palmitynowego, 4% kwasu stearynowego, 29% kwasu olejowego oraz dużą ilość witaminy E ( do 1g/kg). Polecany zarówno dla skóry tłustej, mieszanej, dojrzałej, jak i suchej, wrażliwej czy zmęczonej. Posiada właściwości odżywcze, uelastyczniające, łagodzące, poprawia mikrokrążenie w skórze. 
Pheohydrane® - kompleks wyciągów z Laminaria Digitata (listownica palczasta) i Chlorella vulgaris; głęboko nawilża, odbudowuje obecny w skórze NMF i restrukturyzuje płaszcz hydrolipidowy; wspomaga utrzymanie odpowiedniego poziomu nawilżenia na długi czas. Jest jednym z najefektywniejszych kompleksów algowych; ma działanie nawilżające jeszcze przez 7 dni po zakończeniu stosowania.

Krem BingoSpa to krem o lekkiej i delikatnej konsystencji. Szybko się wchłania. Dzięki niemu cera staje się jedwabiście gładka oraz wyraźnie poprawia się jej sprężystość i jędrność.


Pojemność: 100ml
Cena: 14zł
Produkt dostępny na: www.bingosklep.com

Skład: 
 
Aqua,Glyceryl Stearate (and) Ceteareth 20 (and) Cetearyl Alcohol (and) Cetyl Palmitate, Isopropyl Mirystate, Paraffinum Liquidum Cetyl Alcohol, Cyclopentasiloxane (and) Cyclohexasiloxane, Zea Mays (Corn Oil), Hydrolized Algin, Tocopheryl Acetate, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Isobutyparaben, Phenoxyetanol, DMDM-Hydantion, Parfum.

Moja opinia: 

Główną zaletą kremu jest jego pojemność - dwukrotnie większa od innych standardowych kremów do twarzy. Krem znajduje się w wygodnym plastikowym słoiczku, z którego łatwo wydobyć kosmetyk. Konsystencja jest lekka, a zapach bardzo przyjemny i delikatny. Jeśli chodzi o nawilżenie, to uważam, że jest średnie. Czuję lekki niedosyt, zwłaszcza jeśli chodzi o bardziej przesuszone miejsca na twarzy. Problemów z trądzikiem ostatnio nie mam praktycznie w ogóle, jednak moja cera jest mieszana, więc teoretycznie jest to krem dla mnie. Produkt raczej nie sprawdzi się u osób z bardzo suchą skórą, gdyż nawilżenie może okazać się za słabe. Posiadaczki cer mieszanych i tłustych mogą być z niego zadowolone. Używałam go zwykle na noc, ale też pod makijaż. Szybko się wchłaniał, pozostawiając delikatny film na skórze. Krem nie podrażnił mnie, nie uczulił, nie zatkał porów (mimo parafiny w składzie).

Dajcie znać czy używałyście tego kremu :)

Spray do pielęgnacji mebli Brait

Przygotowania do Świąt Wielkanocnych nie obeszły się bez czyszczenia mebli w całym domu. Z uwagi na to, że w moim mieszkaniu znajduje się wiele drewnianych mebli miałam okazję dokładnie przetestować spray'e firmy Brait, które otrzymałam do testowania.



Od producenta:

Spray do pielęgnacji mebli Brait Classic czyści, pielęgnuje i zabezpiecza meble przed osadzaniem się kurzu. Dzięki nowoczesnej recepturze ''Protect System +'' Brait usuwa wszystkie zabrudzenia, chroni meble przed zarysowaniami, pozostawia piękny połysk i przyjemny zapach.

Do wyboru są dwa warianty zapachowe: migdałowy (Classic Almond) oraz miodowy (Classic Beeswax).

Pojemność: 350ml
Cena: ok. 8zł

Te oraz inne produkty marki Brait najdziecie na www.brait.com.pl


Moja opinia:

Sprayów do pielęgnacji mebli używam już od dawna, ale po raz pierwszy miałam okazję wypróbować preparaty firmy Brait. Oba warianty zapachowe bardzo przypadły mi do gustu, chociaż moim ulubieńcem stał się migdałowy. Spray'e równomiernie rozpylają się tworząc mgiełkę, którą przecieramy ściereczką. Produkty dobrze radzą sobie z kurzem oraz większymi zabrudzeniami. Pozostawiają na meblach delikatna powłoczkę ochronną oraz połysk. Ścieraniu kurzu towarzyszy przyjemny zapach, ale nie nachalny. Dodatkowym plusem, jaki zauważyłam jest to, że po wytarciu mebli kurz dobrze się ''przyczepia'' do szmatki. Tym samym nie unosi się on w powietrzu, jak podczas stosowania niektórych tego typu preparatów, które niezbyt dobrze potrafią go ujarzmić. Kolejnym dowodem na to może być fakt, że wycierając kurz innymi spray'ami, czy mleczkami mój nos reagował kichaniem. W tym przypadku nic takiego się nie dzieje. Uważam, że te preparaty są świetne i z pewnością teraz tylko ich będę używać. Dodatkową ich zaletą, o której muszę wspomnieć jest to, że są na bazie alkoholu etylowego, który nie jest szkodliwy dla zdrowia. Niestety większość preparatów do mebli bazuje na alkoholu metylowym lub metoksypropanolu, które mogą wywoływać bóle i zawroty głowy...


Dajcie znać, jakich Wy używacie preparatów do pielęgnacji mebli :)

Zaczynam wyzwanie z Ewą

O Ewie Chodakowskiej z pewnością wiele z Was już słyszało. Ja ćwiczę z płytami Ewki od wielu miesięcy. Jak dowiedziałam się o książce, której autorką jest Ewa oraz jej partner Lefteris Kavoukis stwierdziłam, że muszę ją mieć! W Empiku udało mi się ją zamówić i od jakiegoś czasu książka jest w moim posiadaniu.
W książce znajdziemy 30 treningów, 30 przepisów, wiele motywacji oraz miejsca na notatki.


Jestem bardzo podekscytowana i mam nadzieję, że będę zadowolona z efektów tego programu. Choć nie zależy mi szczególnie na zrzuceniu kilogramów, to mam nadzieję, że uda mi się wyrzeźbić sylwetkę. Wierzę, że tak będzie zwłaszcza, że wcześniejsze ćwiczenia z Ewą dawały (i dają) rezultaty :)

A Wy też ćwiczycie z Ewą? :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...