Krem Qcera wygrywa...

Wczoraj zakończyło się rozdanie, w którym nagrodą był krem łagodzący objawy trądziku Qcera i dziś przychodzę do Was z wynikiem rozdania.

Aby nie przedłużać, krem wygrywa Żaneta Serocka. Gratuluję i już kontaktuję się z Tobą mailowo :)

Pozostałym uczestnikom rozdania dziękuję za udział i zapraszam na kolejne już niebawem!

Ambasadorka Qcera + ROZDANIE!

Wczoraj dotarła do mnie przesyła Ambasadorki Qcera od Rekomenduj.to.
Paczka została pięknie zapakowana.


Qcera jest kremem łagodzącym objawy trądziku, który w swoim składzie zawiera 5% kwas pirogronowy oraz 5% kwas azelainowy. Muszę przyznać, że choć kwasów już używałam, to jeszcze żadnego z tych dwóch nie, dlatego jestem bardzo ciekawa, jak krem u mnie i moich znajomych się sprawdzi.

Postanowiłam, że jeden z kremów powędruje do jednej z Was :)


Aby wziąć udział w szybkim rozdaniu wystarczy obowiązkowo być obserwatorem bloga.  Dodatkowo, za zamieszczenie banera na blogu lub fb otrzymacie dodatkowy los.

Rozdanie trwa od 23.03. do 30.03.2016.
Zwycięzcę o wygranej poinformuję mailowo.
Nagrodą jest pełnowymiarowy kosmetyk o pojemności 50ml.
Wysyłka kremu tylko na terenie Polski.

Wzór zgłoszenia:

Obserwuję jako:
Baner: tak/nie (link):
e-mail:


Powodzenia!

Dezodorant do butów i stóp Nivelazione

Pocenie się to naturalny proces fizjologiczny. Obszarem, na którym znajduje się najwięcej gruczołów potowych są stopy. W mniejszym lub większym stopniu stopy pocą się u każdego. Ma to miejsce zawsze i niezależnie od pory roku. Problem nasila się, gdy nosimy grube skarpety, rajstopy i buty, takie jak kozaki.  Na rynku znajdziemy wiele preparatów, które w znaczny sposób mogą ograniczyć pocenie się stóp. Znakomitym rozwiązaniem jest dezodorant do butów i stóp firmy Farmona z serii Nivelazione, o którym dziś napiszę kilka słów :)


Dezodorant do butów i stóp kupiłam już dość dawno i w sumie od ponad roku regularnie spryskuje nim wnętrze butów. Robię to przed założeniem butów sportowych, ale również wtedy, gdy noszę zakryte buty, jak np. kozaki, czy botki. Używam go zwłaszcza wtedy, gdy wiem, że przez dłuższy czas nie będę mogła ich zdjąć. Dobrze jest spryskać wnętrze butów przed długą podróżą. Zlikwiduje to nieprzyjemny zapach w obuwiu i zapewni nam świeżość przez wiele godzin. Nie trzeba stosować go każdego dnia, wystarczy kilka razy, a nawet raz w tygodniu. Wszystko zależy od naszych potrzeb.


Producent obiecuje nam także, że produkt zwalcza bakterie i grzyby, co jest niewątpliwie dużym plusem dezodorantu. Jest on bardzo wydajny, i co ważne szybki w użyciu. Podoba mi się jego zapach - jest świeży, kwiatowy. Z powodzeniem nadaje się do obuwia męskiego, jak i damskiego. Dbamy o ubrania, więc dlaczego by  nie zadbać o swoje buty, by zapobiec namnażaniu bakterii, a co za tym idzie przykremu zapachowi? Ja uważam, że warto i dezodorant zdecydowanie polecam! :)


Dezodorant dostępny jest w cenie 10zł na iperfumy.pl

Moja druga bransoletka Soufeel

Pokażę Wam dzisiaj nową bransoletkę Soufeel, która niedawno do mnie dotarła. Nie jest to moja pierwsza biżuteria tej marki, ponieważ mniej więcej rok temu pokazywałam Wam bransoletkę, w której dominującym kolorem był turkus oraz oczywiście srebro.

Paczka przychodzi dobrze zabezpieczona, więc mimo przebycia długiej drogi, doszła jak widzicie w stanie idealnym.

W środku znajdziemy ozdobną torebeczkę, eleganckie opakowanie do przechowywania bransoletki oraz ściereczkę do czyszczenia.


Tym razem zdecydowałam się na wężykową bransoletkę. Rozmiar udało mi się dobrać idealny. Jeśli chodzi o charmsy, to wierzcie mi, wyglądają znacznie lepiej w rzeczywistości i moim zdaniem są ładniejsze niż większość zawieszek z Pandory, a ich ceny zdecydowanie korzystniejsze! Bransoletka oraz charmsy wykonane są oczywiście ze srebra. Już niedługo pokażę Wam więcej zdjęć :)



Poniżej możecie zobaczyć, jak prezentują się charmsy z bliska. Trzy pierwsze wykonane są ze szkła Murano. Ozdoby z niego są wyjątkowe i oryginalne, a w związku z tym, że zostały wykonane ręcznie, to każdy z charmsów będzie się nieco różnił, ale już na pierwszy rzut oka widać, że wykonane zostały z największą precyzją i starannością.


Na koniec dodam, że przy zakupach powyżej $50 przesyłka jest darmowa, mamy również 365 dni na zwrot zamówionych produktów. Zachęcam Was do przejrzenia oferty Soufeel :)
Firma Soufeel przygotowała również rabat dla Was i wpisując w odpowiednim polu BLOG5 możecie uzyskać 5% zniżkę na każde Wasze zamówienie.

Dzbanek Dafi + filtr z magnezem

Dzbanek Dafi gości w mojej kuchni już od kilku lat. Teraz nie wyobrażam sobie pić nieprzefiltrowanej wody. Pokażę Wam dzisiaj dzbanek, który przypomina o konieczności wymiany filtra poprzez zapalenie lampki LED.








Dzbanek Dafi wyposażony jest w lampkę LED. Gdy świeci na niebiesko filtr jest ok, kiedy zapala się lampka żółta musimy wkrótce wymienić filtr, bo gdy pojawi się czerwone światełko filtr powinno się natychmiast wymienić. Uważam, że takie rozwiązanie jest pomocne, ponieważ nie musimy myśleć o wymianie filtra, a gdy pojawi się żółta lampka, mamy czas, by kupić filtr. Sama jego wymiana jest bardzo prosta i nie zajmuje dużo czasu.

Sam dzbanek jest bardzo poręczny i wygląda estetycznie. Ja zdecydowałam się na kolor biały, ponieważ jest najbardziej uniwersalny. Gama kolorów jest jednak szeroka i każdy znajdzie właściwy dla siebie i pasujący do kuchni.


Świetnym pomysłem firmy Dafi było stworzenie filtra, który oprócz tego, że oczyszcza wodę z chloru, metali ciężkich oraz innych szkodliwych substancji, to wzbogaca wodę w bardzo cenny dla zdrowia pierwiastek, jakim jest magnez. Obecnie bardzo duża liczba osób ma niedobór magnezu, a czasami zamiast sięgać po suplementy warto po prostu zmienić dietę na zdrowszą oraz pić wodę, która została przefiltrowana i wzbogacona o magnez. Smak wody pozostaje bez zmian. Pierwiastek ten odgrywa istotną rolę w prawidłowym funkcjonowaniu układu sercowo-naczyniowego, poza tym poprawia pamięć i koncentrację, działa przeciwstresowo i przeciwzapalnie, obniża poziom cholesterolu, wpływa korzystnie na układ kostny. To tylko niektóre z dobroczynnych właściwości magnezu. Skutki niedoboru tego pierwiastka mogą być mniej lub bardziej uciążliwe, a w niektórych przypadkach bardzo niebezpieczne.


Filtr z magnezem jest tylko o kilka złotych droższy od standardowych filtrów oczyszczających wodę. Warto według mnie zapłacić trochę więcej, by poprzez picie wody z magnezem dostarczyć organizmowi jakże cennego i niezbędnego do życia pierwiastka.

Stosując od kilku lat dzbanki i filtry Dafi mogę z czystym sumieniem je polecić!

Podkład Revlon ColorStay

Zapraszam Was dzisiaj na recenzję podkładu o długotrwałym działaniu Revlon ColorStay. Wielu z Was pewnie jest on już dobrze znany, ale na pewno są osoby, które jeszcze go nie testowały.







Podkład posiadam w najjaśniejszym odcieniu, czyli 110 Ivory. Zawiera on różowe tony i to w nim lubię najbardziej. Takie podkłady wyglądają na mojej cerze dobrze, w odróżnieniu od tych, które zawierają tony pomarańczowe. Od razu chcę zaznaczyć, że ten odcień podkładu przeznaczony jest dla osób z jasną skórą. W każdym razie gama kolorystyczna jest szeroka, dlatego każda z nas z pewnością znajdzie ten właściwy dla swojej skóry.


Podkład znajduje się w szklanej buteleczce, która niestety nie posiada żadnej pompki. Kosmetyk trzeba wylewać na dłoń, co może trochę potrwać, gdy podkładu znajduje się już niewiele w opakowaniu. Powiedzmy, że mogę przymknąć na to oko, ponieważ w przypadku podkładu najważniejszy jest efekt, jaki on daje. Podkład bardzo dobrze kryje, jednak nie tworzy efektu maski. Jeśli z nim nie przesadzimy (i oczywiście dobierzemy właściwy odcień), to wygląda na cerze naturalnie. Według mnie najlepiej prezentuje się bez nałożonego na niego pudru, bo on sam pozostawia na cerze matowe wykończenie. Jednak w przypadku osób z mocno przetłuszczającą się cerą polecałabym jednak użyć odrobiny pudru, najlepiej transparentnego. Podkład jest bardzo wydajny i wystarczy niewielka jego ilość, by pokryć nim całą twarz.

Podkład nakładam wtedy, kiedy moja cera nie wygląda najlepiej i chcę zakryć niedoskonałości oraz w sytuacjach, gdy potrzebuję, by przez wiele godzin wyglądała dobrze, np. podczas uroczystości, czy imprez. Niewątpliwie jest on moim ulubieńcem, a nawet powiedziałabym, że najlepszym podkładem, jaki posiadam. Do jego zalet z pewnością mogę zaliczyć również filtr SPF 15.

Podkład Revlon ColorStay dostępny jest na iperfumy.pl 


Ciekawa jestem Waszego zdania na temat podkładu Revlon ColorStay :)

IKOO - rewolucja w rozczesywaniu włosów

O tym, że dobra szczotka to podstawa, nie muszę nikogo przekonywać, zwłaszcza posiadaczek długich włosów. Moje włosy od dziecka mają tendencję do plątania się i powstawania trudno rozczesujących się kołtunów. Gdy parę lat temu odkryłam szczotkę Tangle Teezer byłam pod wrażeniem. Jednak z czasem jej miejsce zastąpiła IKOO. Czy faktycznie jest lepsza?






Szczotka IKOO posiada różnej długości ząbki, które radzą sobie z rozczesaniem nawet najbardziej niesfornych kosmyków, w tym kołtunów. Dzięki tym ząbkom masaż głowy wykonany podczas czesania włosów jest bardzo przyjemny. Szczotka jest idealnych rozmiarów i doskonale leży w dłoni. Jest lekka, ale już na pierwszy rzut oka widać, że została wykonana z bardzo dobrej jakości materiałów.


Szczotka, jaką posiadam pochodzi z serii ikoo home classic. Mimo, że jest koloru białego, to odkąd jej używam nie widzę na niej żadnych zabrudzeń. Po kilku miesiącach codziennego używania, szczotka wciąż wygląda, jak nowa. Ząbki nie powykrzywiały się, ale muszę przyznać, że miałabym obawy przed włożeniem szczotki, np. do torby. Chyba kupię wersję pocket :)



Szczotka spisuje się znakomicie i nie zamieniłabym jej na żadną inną. Muszę przyznać także, że jest lepsza od słynnej szczotki Tangle Teezer. Nigdy jednak nie przypuszczałam, że odnajdę coś jeszcze lepszego. Jest zdecydowanie warta swojej ceny, polecam!

Pielęgnacja dłoni z kosmetykami INDIA

Zapraszam Was na recenzję dwóch kosmetyków firmy INDIA Cosmetics. Tym razem będzie to serum oraz krem do rak z olejem konopnym.








Informacje od producenta:

Serum do bardzo suchej skóry twarzy i dłoni



Serum z olejem z konopi INDIA powstało z myślą o szybkiej i efektywnej regeneracji suchej skóry twarzy i dłoni. Właściwości głównego składnika gwarantują intensywne nawilżenie i dostarczenie składników odżywczych w idealnych proporcjach. Substancje dodatkowe wzmacniają działanie serum, pobudzając odbudowę naskórka i korygując niedoskonałości. 
Olej z konopi - działa łagodząco na podrażnioną skórę i przyśpiesza jej regenerację; 
Aloe vera - łagodzi podrażnienia oraz regeneruje; 
D-panthenol - działa nawilżająco; 
Witamina E - chroni naskórek i regeneruje włókna kolagenowe, zmiękcza i wygładza powierzchnię skóry.

Cena:  19,99zł/50ml


Krem do rąk INDIA, dzięki zawartości oleju konopnego, daje szybki efekt ochrony i odżywia od razu po zastosowaniu. Dzięki swojej lekkiej formule, krem szybko się wchłania i nie pozostawia nieprzyjemnego uczucia lepkości. Specjalnie dobrane składniki kremu posiadają właściwości bakteriobójcze, dzięki czemu łagodzi on podrażnienia. 
Olej z konopi - działa łagodząco na podrażnioną skórę i przyśpiesza jej regenerację; 
Wosk pszczeli - natłuszcza, tworzy barierę ochronną, uelastycznia i wygładza; 
Ekstrakt z szałwii - działa przeciwutleniająco, chroni i odżywia skórę; 
Ekstrakt z kory dębu - ma działanie bakteriobójcze, ściągające i oczyszczające; 
Gliceryna - chroni naskórek przed czynnikami zewnętrznymi.

Cena: 12,99zł/100ml

Moja opinia:

Oba kosmetyki znajdują się w miękkich i poręcznych tubkach. Zarówno serum, jak i krem znakomicie sprawdziły się w codziennej pielęgnacji moich dłoni. Gdy moje dłonie wymagały silnej regeneracji, odżywienia i nawilżenia, sięgałam najpierw po serum, a po kilku minutach nakładałam dodatkowo krem. Często taki zabieg wykonywałam po uprzednim wykonaniu peelingu dłoni, zwykle przed snem, by jak najdłużej nałożone kosmetyki miały szansę działać. Oba kremy mają przyjemną, lekką konsystencję. Szybko się wchłaniają, jednak nie znikają całkowicie ze skóry. Nie pozostawiają na skórze lepkiej ani tłustej powłoczki, jedynie delikatnie wyczuwalny ochronny film. Nie potrafię ocenić, który z nich jest lepszy, ponieważ oba tak samo dobrze się u mnie sprawdzają. Nawilżają i regenerują dłonie, czyli robią to, co dobre kremy powinny robić. Serum ma delikatny i prawie niewyczuwalny zapach, z kolei krem pachnie świeżo i bardzo przyjemnie. Oba produkty są bardzo wydajne, a ich cena niewygórowana. Duet ten polecam do codziennej pielęgnacji skóry dłoni tej bardziej wymagającej, jak i tej, która potrzebuje tylko niewielkiej dawki nawilżenia :)

Znacie kosmetyki INDIA? 

Zgrany duet do włosów Aussie

Gdy noszę czapkę i szalik moje włosy często plączą się i niestety kołtunią. Postanowiłam w ostatnim czasie sięgnąć po szampon i odżywkę zawierającą silikony, które moje włosy uwielbiają. Duetem tym są produkty marki Aussie.




Swoją pielęgnację zaczynam oczywiście od mycia włosów. Mimo że moja skóra głowy ma tendencję do przetłuszczania, to końce są suche. Z tego powodu nie stosuję szamponów przeznaczonych stricte do włosów przetłuszczających się.

Szampon Aussie Miracle Moist przeznaczony jest do włosów suchych, zniszczonych i pozbawionych blasku. W swoim składzie zawiera m.in. olejek z orzecha Makadamia.  Szampon jest bardzo wydajny i wystarczy niewielka jego ilość, by wytworzyło się całkiem sporo piany. Na efekty nie trzeba długo czekać. Już podczas spłukiwania czuć, że włosy są gładkie i przyjemne w dotyku. Najważniejsze jednak dla mnie jest to, że nie plącze włosów (a do tego tendencję mam od dziecka). Ma niezwykle przyjemny zapach, przypominający owocowe gumy, który utrzymuje się na włosach przez kilka godzin po umyciu.


Nigdy nie zapominam o zastosowaniu odżywki do włosów. W duecie z szamponem Miracle Moist znakomicie sprawdziła się odżywka Reconstructor przeznaczona do włosów zniszczonych. W swoim składzie zawiera m.in. ekstrakt z melisy australijskiej. Odżywka jest również bardzo wydajna i nigdy nie stosuję jej dużo, głównie dlatego, żeby nie obciążyć włosów. Nakładam ją na maksymalnie 3 minuty, a efekty są satysfakcjonujące. Po jej zastosowaniu włosy dobrze się rozczesują i nie tworzą się kołtuny. Są miękkie w dotyku, sypkie, błyszczące i zdecydowanie mniej się puszą i elektryzują, co zimą potrafi być uciążliwe.


Duet Aussie sprawdza się na moich długich i nieco niesfornych włosach znakomicie. Mam w planach wypróbowanie innych odżywek i i szamponów tej firmy, więc jak możecie coś polecić, to będę wdzięczna.


Całą gamę produktów do włosów Aussie znajdziecie na iperfumy.pl

Fotorelacja z Lanzarote

W sobotę wróciłam z wycieczki na Lanzarote. Czas tam leciał, jak szalony ;) Pokażę Wam, co zwiedziłam, co jadłam i nie tylko. Będzie bardzo dużo zdjęć, więc jeśli jesteście ciekawi, to zapraszam do oglądania :)

Na początek widok z hotelowego balkonu.


Pobliska plaża El Ancla, znajdująca się przy samym hotelu. Niestety ja nie byłam w stanie tam się kąpać z uwagi na ostre kamienie znajdujące się w wodzie, jednak niektórym to nie przeszkadzało.


Zazwyczaj plażowaliśmy tutaj (Playa de las Cucharas). Do tej plaży dzieliło nas tylko niewiele ponad 2km od hotelu :)



Wykupiliśmy dwie wycieczki. Jedna z nich to wycieczka objazdowa po całej wyspie z uwzględnieniem wszystkich najważniejszych miejsc. Nie wszędzie była możliwość, by wysiąść i zrobić zdjęcia, dlatego niektóre zostały zrobione przez szybę autokaru. Generalnie samochodem tam się nie wjedzie, więc nie ma chyba sensu ich wypożyczać. Czasami autokar zatrzymuje się tylko na kilkanaście sekund. Niezwykłe są widoki Parku Narodowego Timanfaya.



W przeciągu trzech sekund woda wlana do szczeliny w ziemi zamienia się w parę.


Gorące kamyki, których nie sposób utrzymać w dłoniach dłużej niż kilka sekund. Miały temperaturę ok. 80 stopni Celsjusza.

Grill na wulkanie.


Kraby albinosy :)


Kolejną atrakcją wycieczki był Ogród kaktusów Guatiza.


Kolejną wycieczką, którą zdecydowaliśmy się wykupić była wyprawa na dziewiczą wyspę La Graciosa. Wspaniałe miejsce i chyba jedno z najpiękniejszych, jakie widziałam!!!


Zwiedziliśmy także stolicę Lanzarote, czyli Arrecife, do której bez problemu można było dojechać autobusem. Bardzo mi się tam podobało!


Relax po ''ciężkim'' dniu :)


Oto kilka przykładowych posiłków, jakie jadłam. Trochę taki miszmasz ;) Posiłki w hotelu były bardzo dobre, tak samo, jak świeże soki i owoce. Jeśli chodzi o alkohol, bardzo zasmakowało mi wino Sangria oraz Ron miel, czyli rum z dodatkiem miodu.


Na koniec, chciałam Was poinformować o moich zaręczynach, jakie miały miejsce na Lanzarote... :)


To na tyle :) Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...