Zestaw Leifheit - Clean Twist Mop

Mycie podłóg nie należy do przyjemnych zadań, a mimo to musimy często wykonywać tę czynność w domu. Użycie dobrego mopa, to połowa sukcesu. Mopy starej generacji, nie do końca ułatwiają nam to zadanie. Plastikowe części łamią się, jak zapałki, gdy chcemy wycisnąć nadmiar wody z nakładki czyszczącej. Moim zdaniem warto zainwestować w coś, co będzie bardzo wysokiej jakości, by mieć gwarancję, że produkt posłuży nam wiele lat. Na zestaw Clean Twist Mop marki Leifheit otrzymujemy aż 3 lata gwarancji.

Clean Twist Mop otrzymałam od firmy Leifheit za pośrednictwem portalu urodaizdrowie.pl
Wyróżnia się na tle innych mopów już na pierwszy rzut oka. Materiał, z jakiego został on wykonany jest bardzo dobry jakościowo. Mam wrażenie, że każdy jego element wykonano z największą starannością. Drążek dołączony do zestawu można regulować, dopasowując go do swojego wzrostu (co za wygoda!). Warto również pamiętać o tym, że drążek ten można dopasować do wielu innych urządzeń Leifheit.


W skład zestawu wchodzi:

- mop
- wiadro 20l
- system odwirowujący
- drążek
- nakładka z mikrofibry

Muszę wspomnieć o tym, że bardzo podoba mi się możliwość odwirowania wody za pomocą specjalnego mechanizmu wirującego. Nie musimy naciskać nogą na pedał, by odwirować wodę. Wystarczy zwolnić blokadę (jak na zdjęciu poniżej) i wykonując delikatne ruchy dociskające, głowica mopa będzie obracała się, a tym samym pozbywała nadmiaru wody. Jak dla mnie ten patent, to rewelacja!

Mop Leifheit znakomicie radzi sobie z czyszczeniem podłóg, nawet drewnianych. Czyści szybko, a przede wszystkim skutecznie. Dzięki giętkiemu przegubowi, mop obraca się o 360° docierając do wszystkich zakamarków (również pod meble), bez konieczności schylania się. Nakładkę czyszczącą wykonaną z mikrofibry można prać w temp. 60°, a z czasem wymienić kupując ją za ok. 24zł.

Zestaw Clean Twist Mop dostępny jest  w sklepie Leifheit.

Moim zdaniem mop jest zdecydowanie warty swojej ceny. Gdy pomyślę o kilku moich poprzednich wątpliwej jakości mopach oraz wiadrach, to uważam, że mimo ich niskiej ceny nie opłacało się ich kupować. Co z tego, że kosztowały niewiele, skoro musiałam je często je wymieniać, no i nie były one tak wygodne w użyciu, jak mop Leifheit... Ten mechanizm wirujący jest naprawdę świetny :) Gorąco polecam!

Smart Girls Get More - Stay With Me Fundation

Dziś o podkładzie, który mnie mega zaskoczył, ale pozytywnie. Nigdy nie przypuszczałam, że kosmetyk, a zwłaszcza fluid, który de facto tak ciężko dobrać, sprawdzi się rewelacyjnie, i co ciekawe nie będzie kosztował więcej niż 10zł! Cieszę się, że otrzymałam go do przetestowania, bo w innym przypadku mogłabym na niego nie natrafić. Mam na mysli podkład firmy Smart Girls Get More o nazwie Stay With Me Fundation.

Od producenta:

Podkład o lekkiej kremowej konsystencji i dobrym kryciu, gwarantuje nieskazitelny i bardzo trwały makijaż przez wiele godzin. Ma wyjątkowo lekką konsystencję i jednocześnie bardzo dobre właściwości kryjące. Oprócz dobrego krycia, produkt delikatnie matuje skórę, doskonale stapia się z odcieniem cery i nie zmienia swojego koloru. Zawarte w podkładzie witaminy i minerały gwarantują idealny stopień nawilżenia oraz chronią skórę przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych.


Moja opinia:

Podkład Stay With Me znajduje się w poręcznej tubce o standardowej pojemności 30ml. Występuje w czterech różnych odcieniach (ja posiadam najjaśniejszy 01 Nude). Dla osób z jasną karnacją, ten odcień powinien być najlepszy. Jeśli o mnie chodzi, to wybór, choć totalnie w ciemno, był strzałem w 10. Podkład polubiłam praktycznie od pierwszego użycia. Ma idealną konsystencję, nie jest zbyt ciężki i bardzo łatwo się go rozprowadza. Szybko wtapia się w skórę, wyglądając przy tym bardzo naturalnie. Nie tworzy efektu maski, twarz nie jest zbyt matowa, ani nie błyszczy się. Powiedziałabym, że wykończenie jest satynowe. Utrzymuje się w bardzo dobrym stanie przez 8-10 godzin, więc trwałość jest naprawdę bardzo dobra. Podkład nie podkreśla suchych skórek i nie przesusza skóry, moim zdaniem nawet lekko ją nawilża. Krycie określiłabym jako dobre, dla mnie w zupełności wystarczające.
Mimo że w swoim życiu miałam już tak wiele różnych podkładów, to nie znam żadnego w takiej kategorii cenowej (tzn. do 10zł), który były lepszy. Polecam Wam wypróbować bez względu na to, jaki typ cery posiadacie.

Dajcie znać, czy znacie ten podkład i jak u Was on się sprawdza :)

Miód spadziowy ze spadzi iglastej

Miód spadziowy nie jest tak popularny, jak wielokwiatowy, a szkoda ponieważ ma on cenne właściwości. Jest niezwykle przydatny w okresie przeziębień, bo oprócz tego, że wzmacnia organizm, to pomaga też leczyć istniejące infekcje. Miód spadziowy wykazuje działanie antyseptyczne, przeciwzapalne oraz wykrztuśne. Czy to nie ideał na okres jesienno-zimowy, zamiast leków i suplementów diety? Jest on polecany także osobom, które pracują w szkodliwych warunkach. Ma działanie odtruwające, przeciwzapalne, regulujące przemianę materii. Polecany jest również w chorobach układu krążenia, ma bardzo dobry wpływ na serce, a także stawy i układ nerwowy.

Miód spadziowy powstaje ze spadzi iglastej lub liściastej. Ja posiadam ten ze spadzi iglastej.  Zamówiłam go w sklepie ze zdrową żywnością BioIndygo.PL. Jest to dobry miód z polskiej pasieki. Na etykietce słoika znajdziemy nawet informację z jakiego gospodarstwa pasiecznego pochodzi.

Opisywany przeze mnie miód ma charakterystyczną, ciemną barwę. Zabarwienie może być ciemnobrunatne, brunatno-zielonkawe albo prawie czarne.  Zależne jest to od rodzaju drzewa z jakiego pochodzi. Ma bardzo gęstą, kremową konsystencję, ale nie ma problemu z rozsmarowaniem go na kanapce. Cechuje go wyrazisty, dość ostry smak i lekko żywiczny aromat. Spożywam go w różnej postaci, np. dodając rano do wody z cytryną, do wypieków, do smarowania pieczywa, koktajli i wszędzie tam, gdzie może być zamiennikiem cukru. Z reguły lubię każdy rodzaj miodu, ale ten cenię za wyjątkowy i charakterystyczny smak.

Przypomnę jeszcze, że jeżeli użyjecie kodu: zmojegopunktu5 uzyskacie 5% rabatu na cały asortyment.

Dajcie znać, czy lubicie miód i który rodzaj preferujecie? :)

Higiena intymna z PrOVag

Właściwa pielęgnacja okolic intymnych u kobiet jest niezwykle istotna. Warto przywiązywać większą wagę do tego, jakich produktów używamy każdego dnia, by zapobiec nieprzyjemnym dolegliwościom, z którymi znaczna większość kobiet boryka się przynajmniej od czasu do czasu.

Firma PrOVag ma w swojej ofercie m.in. emulsję do higieny intymnej, która polecana jest dla kobiet i dzieci już od 1 roku życia. Nie zawiera ona parabenów, ani konserwantów, zatem nie zaburza naturalnej mikroflory. W emulsji zawarte są także przyjazne bakterie rodzaju Lactobacillus, a także substancje, takie jak kwas mlekowy, który pozwala utrzymywać kwaśne pH zapobiegając rozwojowi niekorzystnej flory bakteryjnej. Poza tym w składzie znajdziemy także regenerujący ekstrakt z aloesu, łagodzący panthenol i alantoinę, nawilżający glikol kaprylowy i glicerynę oraz oczywiście bardzo delikatne substancje myjące.


Kobietom, które cierpią na  suchość narządów płciowych, zaburzenia mikroflory, czy nawracające infekcje intymne polecany jest specjalistyczny żel do codziennego lub doraźnego użytku. Przede wszystkim wspomaga leczenie zakażeń intymnych (grzybiczych oraz bakteryjnych), łagodząc przykre dolegliwości z tym związane. Polecany jest również profilaktycznie podczas trwania i po kuracji antybiotykowej, w czasie podróży, po depilacji okolic intymnych, po połogu. Jest to również preparat zalecany osobom często korzystającym z jacuzzi, sauny, czy basenu. Wiadomo, że nad czystością wody w basenie nie mamy wpływu, ale też nie ma sensu rezygnować z takiej formy wypoczynku. Moim zdaniem warto stosować żel Provag w tym czasie, bo być może dzięki niemu uda się uniknąć infekcji. To bardzo ważne, szczególnie, gdy jesteśmy na wakacjach. Infekcja intymna mogłaby niestety skutecznie zepsuć wakacje, a tego przecież nikt by nie chciał.

Zarówno żel, jak i emulsja posiadają pozytywną opinię Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego, więc mamy pewność, że produkt jest najwyższej jakości. Produkty wyposażone są w wygodne dozowniki, które ułatwiają aplikację. Ze swojej strony mogę polecić je każdej kobiecie niezależnie od wieku.

Dajcie znać w komentarzach, czy stosujecie/stosowałyście preparaty PrOVag? Jeśli tak, to jakie, i co o nich myślicie? :)

Starlack - Full Moon

Jesienią często sięgam po ciemne lakiery. To idealna pora roku na to, by zaszaleć z granatami, czernią, brązami itd. W ostatnich tygodniach nosiłam hybrydę Starlack, która szczególnie spodobała mi się nie tylko ze względu na jej kolor, ale i szybkość wykonania jej.

Co wyróżnia lakiery hybrydowe Starlack od innych?

- nie wymaga użycia bazy (base)
- nie wymaga przecierania ostatniej warstwy cleanerem (nie pozostawia lepkiej warstwy)
- nie wymaga użycia finisha nabłyszczającego (top)
- gwarantuję łatwą aplikację
- gwarantuję trwałość  manicure do 21 dni bez odprysków
- gwarantuję intensywność koloru i wysoki połysk
- gwarantuje niezwykle łatwe usuwanie starego manicure (w acetonie kosmetycznym)

Ze wszystkimi deklaracjami producenta muszę się zgodzić. Nie wiem, jednak, czy lakier faktycznie chciałabym nosić na paznokciach aż 21 dni, ponieważ już po kilkunastu dniach widoczne są odrosty, a przy bardzo ciemnym lakierze może to wyglądać mało estetycznie. Zwykle po 12-14dniach go zmywam, co nie stanowi większego problemu.

Hybrydę posiadam w kolorze ciemnego, głębokiego granatu, o nr 03 Full Moon. Dwie warstwy dają doskonałe krycie. Postanowiłam nieco urozmaicić manicure granatowym, drobno zmielonym brokatem. Wszystko zajęło mi znacznie krócej niż robienie hybryd innych firm, do wykonania których potrzebnych jest o wiele więcej dodatkowych produktów oraz czasu. W przypadku lakieru hybrydowego Starlack nie musimy inwestować w żadne bazy, topy, płyny, jak np. clenery itp. Jak dla mnie, rewelacja. Dodatkową zaletą jest również niewygórowana cena tej hybrydy.

Zachęcam do przejrzenia oferty Starlack.

Dajcie znać, czy używałyście już hybryd firmy Starlack. Które kolory polecacie? :)

Perłowe cienie Inglot - 397 i 399

O cieniach z firmy Inglot słyszał już chyba każdy. Zbierają one pozytywne opinie, co wcale mnie nie dziwi. Sama mam w swojej kolekcji kilka cieni i z każdego jestem bardzo zadowolona. Dziś pokażę Wam dwa z nich. Będą to perłowe cienie Inglot, które nawet solo wyglądają na powiece świetnie i będą idealne do szybkich makijaży dziennych, jak i wieczorowych.

Jak już wspomniałam, posiadam dwa cienie z serii Pearl. Oba określiłabym jako perłowo-metaliczne. Nie wyglądają tanio, ani tandetnie, jak to ma miejsce w przypadku niektórych perłowych cieni. Pierwszy z nich o nr 397 ma piękny łososiowy odcień. Porównywany jest w internecie do cienia marki MAC o nazwie Naked Lunch, ale ja go nie miałam, więc nie wypowiem się na ten temat. Cień jest świetnie napigmentowany, nie osypuje się, blenduje się bez problemu. Nałożony na bazę pod cienie, utrzymuje się cały dzień i nie zbiera się w załamania powieki. Można stosować go na całą powiekę, albo pod łuk brwiowy, czy kąciki oczu w celu rozświetlenia. Cień ten przepięknie ożywia oko, dlatego sięgam po niego bardzo często.

Drugi cień o numerku 399 najlepiej prezentuje się moim zdaniem solo na powiece. Gdy chcę wykonać ekspresowy makijaż, to nałożenie go i roztarcie zajmuje dosłownie chwilę. Ma bardzo ładny odcień przybrudzonego różu z domieszką fioletu. Na powiece tworzy piękną poświatę. Mój ulubieniec :)

Oba cienie polecam osobom, które nie boją się używania perłowych cieni. Na iperfumy znajdziecie zarówno te dwa cienie, jak i wiele innych.

Używacie cieni Inglot? Które są Wasze ulubione? :)

Versace Versus

Gdybym zapytała Was o zapach Versace Versus, pewnie większość stwierdziłaby, że słyszy o nim po raz pierwszy. To, że nie są to topowe perfumy może być jednak zaletą i fakt, że zapach nie jest popularny absolutnie nie oznacza, że jest gorszy od innych. Prezentowana przeze mnie dzisiaj woda toaletowa jest testerem, dlatego nie posiada korka. Pamiętajcie jednak, że testerów nie powinno się kupować na prezent ;)

Versace Versus jest bardzo uniwersalnym zapachem na co dzień. Charakteryzowany jest jako kwiatowo-owocowy, przepełniony energią. Znajduje to odzwierciedlenie w słowach Donatelli Versace: "Versus to czysta energia". Zapach ten oparty jest na silnych kontrastach (kombinacja romantyczności, która czasem przeistacza się w drapieżną kobiecość) i dedykowany jest kobietom o silnej woli, które nie boją się stawiać czoła wyzwaniom.

Woda toaletowa Versus jest świeża, delikatnie słodka, ale nie mdła. Na pierwszy plan w tym zapachu wybija się cytryna z Amalfi w towarzystwie kumkwatu. Aromat gwieździstego jabłka, który znajduje się w górnych nutach choć nie jest mi znany, to mogę jedynie domniemywać, jak pachnie i współgra z całą kompozycją. W wodzie toaletowej wyczuwam paczulę, którą uwielbiam w perfumach, a także piżmo. Momentami czuję także różę i jaśmin. Versus jest zapachem intrygującym, ciekawym, nieco egzotycznym, ale i bezpiecznym.


Wygląd flakonu podoba mi się, chociaż mógłby być nieco smuklejszy, wtedy wygodniej leżałby w dłoni, ale to w sumie tylko mało istotny szczegół. Jeśli chodzi o trwałość wody toaletowej, to jest ona dobra i zapach utrzymuje się na skórze ok. 5 godzin, na ubraniach dłużej.

Na iperfumy.pl woda toaletowa Versace Versus dostępna jest w trzech różnych pojemnościach: 30ml, 50ml, 100ml.

Biała Perła - biel i ochrona

Po wybielające pasty sięgam sporadycznie. Staram się nie używać ich dłużej niż 2-3 miesiące z obawy o szkliwo, ale producent Białej Perły obiecuje wybielanie przy jednoczesnym wzmocnieniu szkliwa, dlatego ucieszyłam się, że dzięki portalowi urodaizdrowie.pl miałam możliwość przetestowania pasty do zębów Biała Perła Biel i Ochrona.

Od producenta:

Biała Perła® BIEL I OCHRONA to wybielająca pasta do zębów do codziennego stosowania, która wybiela zęby poprzez specjalnie opracowany skład zawierający enzym. Dzięki temu łagodnie usuwa przebarwienia na zębach i w szkliwie powstałe od kawy, herbaty, dymu papierosowego i innych produktów. Pasta pozwala na przywrócenie i zachowanie naturalnej bieli zębów oraz wspomaga remineralizację szkliwa. Działa bakteriostatycznie i ogranicza nadwrażliwość zębów i dziąseł. W odróżnieniu od większości past uniwersalnych skuteczniej chroni biel zębów, a w odróżnieniu od większości past wybielających zęby działa delikatniejszą enzymatyczną metodą wybielania. Jest idealna dla podtrzymania efektu kuracji wybielającej po zastosowaniu systemu nakładkowego.

Cena: ok. 15zł/75ml
 

Moja opinia:

Od pasty wybielającej nigdy nie oczekuję cudów ani tego, że zęby nagle staną się o kilka tonów bielsze. Pasta, to przecież nie jest profesjonalne wybielanie zębów u stomatologa, a wiele osób chyba o tym zapomina. W każdym razie, muszę przyznać, że Biała Perła oczyszcza zęby znacznie skuteczniej od innych past. Już po pierwszym myciu czułam różnicę, bo były one gładsze niż po użyciu innej pasty. Miałam obawy, że pasta będzie w jakiś sposób podrażniała moje wyjątkowo wrażliwe dziąsła, ale nic takiego nie ma miejsca. Jest ona bardzo wydajna, wystarczy odrobina, by wytworzyła się całkiem duża ilość piany. Ma przyjemny, delikatnie miętowy smak, więc daje długotrwałe uczucie świeżości. Trudno mi ocenić, czy zęby stały się bielsze. Na pewno w dużym stopniu, dzięki enzymatycznemu działaniu, pasta poradziła sobie z niewielkimi osadami po kawie, czy herbacie. Będzie to zatem pasta idealna dla osób, które piją dużo herbat, kaw, wina. Te napoje mogą pozostawiać osad, a ta pasta naprawdę nieźle sobie z nimi radzi. Oczywiście, w sytuacjach, gdy zęby są pokryte kamieniem i znacznymi osadami, to warto najpierw udać się na zabieg piaskowania, bo tylko on da widoczne rezultaty, ale lepiej nie dopuszczać nigdy zębów do takiego stanu i chociaż raz na jakiś czas sięgnąć po skuteczną wybielającą pastę. Biała Perła jest moim zdaniem najlepszą wybielającą pastą, jaką stosowałam. Ma ona za zadanie przywrócić i zachować naturalną biel zębów (i zdecydowanie to robi), a nie wybielić je o kilka tonów. Takich cudów, to nie ma.

Dajcie znać, czy znana jest Wam pasta Biała Perła i co o niej sądzicie :)

Karob - idealny zamiennik kakao

Od dawna chciałam wypróbować karob, zwłaszcza, że cieszy się on coraz większą popularnością. Gdy składałam zamówienie w sklepie ze zdrową żywnością BioIndygo.PL wrzuciłam go do koszyka. Czy okazał się być lepszym zamiennikiem kakao? ;)

Karob, inaczej mączka z chleba świętojańskiego uważany jest za jeden z najzdrowszych produktów na świecie. Pochodzi z zimozielonego drzewa, z rodziny bobowatych. Karob jest cennym źródłem minerałów, m.in. wapnia, fosforu, potasu, sodu oraz witamin: B1, B2, B3, E. Spożywanie karobu poprawia trawienie, układ odpornościowy, pomaga przy alergii i problemach z wysokim ciśnieniem. Poza tym jest świetnym antyutleniaczem.


Karob wygląda i smakuje podobnie (ale nie identycznie), jak znane wszystkim dobrze kakao. Gdy piłam go podczas przeziębienia i miałam zatkany nos, to przyznam szczerze, ciężko byłoby mi odróżnić go od kakao. Moim zdaniem smakuje świetnie.

Najczęściej karob piję z mlekiem. Wystarczy wymieszać łyżeczkę proszku z chleba świętojańskiego ze szklanką mleka, delikatnie podgrzewając, ale nie doprowadzając do wrzenia. Nie ma potrzeby gotowania go, bez problemu rozpuszcza się w ciepłym mleku. Tak przygotowany napój można posłodzić.


Dodaję go również do koktajlu. Wystarczy zblendować dojrzałego banana, mleko i łyżeczkę karobu. Napój gotowy. Miłośnicy słodszych koktajli mogą dodać ewentualnie łyżeczkę miodu, jednak moim zdaniem dzięki bananom, koktajl już sam w sobie jest wystarczająco słodki. Karob z bananem komponuje się idealnie.

Tylko od Was zależy, w jaki sposób będziecie chcieli wykorzystać karob. Można dodawać go także do wypieków albo budyniów.

Karob znajdziecie w sklepie BioIndygo.PL. Z tego, co widzę nie ma już w ofercie wersji w puszce, ale jest w opakowaniu ze strunowym zamknięciem. Jeżeli podczas składania zamówienia użyjecie kodu: zmojegopunktu5 uzyskacie 5% rabatu na cały asortyment.

Krem na zmęczone i opuchnięte nogi Mama's

Dziś zapraszam Was na recenzję kremu na zmęczone i opuchnięte nogi firmy Diagnosis. Pochodzi on z serii Mama's, ale przecież zmęczone i opuchnięte nogi może mieć większość z nas bez względu na to, czy jesteśmy mamami, czy nie. Ja mam z tym problem, więc chętnie go stosuję każdego dnia.

Od producenta:

Krem przeznaczony do pielęgnacji zmęczonych, opuchniętych nóg dający natychmiastowe poczucie ulgi i odprężenia bezpośrednio po aplikacji. Zawarty w kremie kompleks Menthyl PCA stopniowo uwalnia mentol który zapewnia długotrwały efekt chłodzenia natomiast PCA (Pyrrolidone Carboxylic Acid) pomaga utrzymać prawidłowe nawilżenie oraz kondycję skóry. Obecność naturalnych wyciągów roślinnych wzmacnia drobne naczynia krwionośne zapobiegając ich pękaniu.
Kosmetyk nie zawiera barwników ani parabenów. 

 TUTAJ wyszukacie aptekę w swojej okolicy, w której kupicie produkty Mama's.


Moja opinia:

Krem nakładam na całe nogi każdego wieczoru. Co prawda producent zaleca stosowanie go również rano, ale po nocnym wypoczynku moje nogi mają się już lepiej i nie odczuwam takiej potrzeby. Krem znajduje się w poręcznej, miękkiej tubie, z której bardzo łatwo jest go wydobyć. Ma konsystencję lekkiego balsamu/mleczka (nie jest to żel, jak w przypadku większości tego typu produktów), dzięki czemu szybko wchłania się w skórę. Zauważyłam, że ją nawilża i wygładza. Mam także wrażenie, że lekko ujędrnia. Producent na opakowaniu informuje, że w produkcie zawarty jest mentol, który zapewnia długotrwały efekt chłodzenia, jednak ja tego chłodzenia nie odczuwam, poza uczuciem przyjemnej świeżości. Krem skutecznie pielęgnuje zmęczone i ciężkie po całym dniu nogi. Pozostaje mieć nadzieję, że wpływa on korzystnie na stan naczyń krwionośnych. Myślę, że dzięki zawartości wyciągu z kasztanowca, oczaru wirginijskiego, żeń-szenia jest to możliwe. 

Znacie ten krem lub inne produkty z serii Mama's?

Jesienna wishlista

Tej jesieni moja kosmetyczna wishlista jest dość długa. Postanowiłam wybrać jednak sześć rzeczy, które planuję kupić w celu poprawy samopoczucia oraz wyglądu ;)

Marzy mi się największych rozmiarów świeca Yankee Candle. Chciałabym wybrać taką, której zapach będzie mi umilał długie jesienne wieczory. Myślę, że świeczka o znanym mi już zapachu, o nazwie Home Sweet Home byłaby tą właściwą. Jej aromat sprawia, że w pomieszczeniu od razu po jej zapaleniu robi się przytulnie, że aż miło :)

Następną rzeczą jest kompaktowa szczotka Tangle Teezer. Żadna inna nie potrafi lepiej rozczesać moich włosów. Ciekawa jestem, czy ta wersja z zatyczką jest tak samo dobra, jak klasyczny TT. Jeśli tak, to zawsze nosiłabym ją w torebce bez obawy, że ząbki powyginają się, a szczotka nie będzie nadawała się do użytku. Jeśli macie porównanie, koniecznie dajcie znać.

Kolejne są... perfumy! Mam na ich punkcie obsesję. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie spełnię swoje małe marzenie i moja kolekcja powiększy się o wodę perfumowaną Coco Chanel Mademoiselle. Jeśli tak, na pewno pojawi się na blogu.

Jesienią i zimą moja skóra wymaga nieco więcej uwagi niż latem. Bardzo potrzebuje nawilżenia i odżywienia. Grube ubrania i ogrzewanie sprawiają, że nie jest ona w najlepszym stanie. Tym razem planuję sięgnąć po coś zupełnie dla mnie nowego. Na iperfumy znalazłam luksusowe mleczko do ciała Vivian Gray Crystals Brown. Urzekło mnie jego proste, ale bardzo eleganckie opakowanie. Zobaczcie też na cenę, nie spodziewałam się, że jest tak niska.

Żele pod prysznic Dove Purely Pampering są moimi ulubionymi. Tym razem mam chęć wypróbować wersję migdał i hibiskus. Żele tej firmy oprócz tego, że są gęste, kremowe i pięknie pachną, to dodatkowo nawilżają skórę, dzięki czemu nawet, gdy zdarzy mi się nie nałożyć balsamu, to i tak skóra na tym nie ucierpi.

Ostatnim kosmetykiem jest rewitalizujące serum z kawiorem BIOLIQ PRO. Do jego wypróbowania zachęciły mnie dobre opinie, jakie zbiera ten kosmetyk oraz stosunkowo niska cena. Jeśli znacie ten produkt, dajcie znać, co o nim sądzicie.

To by było na tyle. Dajcie znać, czy znacie któreś z tych produktów i co o nich myślicie :)

Fitomed - Serum Lukrecja gładka

Jakiś czas temu w ofercie Fitomed pojawiły się sera do twarzy. Dziś napiszę Wam o jednym z nich, który stosuję od prawie dwóch miesięcy. Jeśli macie problematyczną, tłustą lub mieszaną cerę, to może być kosmetyk idealny dla Was :)

Od producenta:

Serum "Lukrecja gładka" to lekki kosmetyk z ziołowym kompleksem w liposomach oraz substancjami czynnymi o działaniu nawilżająco-wygładzającym.
Działanie. Badania dermatologiczno-aplikacyjne wykazały, iż już po 2-tygodniowej aplikacji skóra pozostawała nawilżona przez dłuższy czas, była widocznie wygładzona, a naskórek zdrowo napięty. Większość probantów potwierdziła działanie nawilżające już po pierwszej aplikacji. Badania aparaturowe (obraz mikroskopowy odcinka skóry przed i po zastosowaniu) potwierdziły redukcje suchych miejsc, wzrost nawilżenia i wygładzenia skóry. Serum doskonale się nadaje pod makijaż, który wygląda świeżo i wyjątkowo promiennie.
Właściwości. Serum dobrze się rozprowadza, szybko się wchłania i jest wydajne. Od razu po wchłonięciu pozostawia na skórze uczucie świeżości i gładkiej, satynowej skóry. Serum nie zawiera silikonów, barwników, parabenów, sztucznych substancji zapachowych.

Skład:

Aqua, Rose water, Herbs Extract: Aralia Nudicaulis Extract, Glycyrrhiza Glabra Extract, Tropaeolum Majus Extract, Glycerin, Hydroxyethyl Acrylate, Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolimer, Niacynamid, Panthenol, Phenoxyethanol, Lecithin, Sorbitol, Glucose, Trilaureth-4-Phosphat, Caprylic/Capric Triglyceride, Silkaminoacids, Magnesium Pca, Sodium Hialuronate, Peg 7 Glyceryl Cocoate, Lactic Acid, Ethylhexylglycerin, Cytric Oil

Serum dostępne jest w sklepie Fitoteka. Tam znajdziecie także więcej informacji na temat kosmetyku.


Moja opinia:

Serum lukrecja gładka znajduje się w poręcznym opakowaniu z pompką typu Airless, dzięki czemu do kosmetyku nie dociera powietrze, które mogłoby niekorzystnie wpłynąć na substancje czynne w nim zawarte. Kosmetyk stosuję rano pod makijaż. Początkowo myślałam, że gdy rano będę nakładała na twarz serum, potem jeszcze krem, a na końcu makijaż, to tego wszystkiego będzie za dużo i moja cera się zbuntuje. Nic takiego nie ma jednak miejsca. Serum błyskawicznie wchłania się w skórę. Już po paru sekundach mam wrażenie, że na twarzy nie ma po nim śladu, a cera staje się matowa i wygładzona. To idealna baza pod makijaż o naturalnym składzie! W razie potrzeby można, ale nie trzeba nałożyć krem. Makijaż nałożony na to serum utrzymuje się długo, a skóra nie błyszczy się ani nie jest obciążona. Mam wrażenie, że gdy nakładam to serum, skóra napina się i ujędrnia, a także znacznie rzadziej pojawiają się na niej niedoskonałości.
Szczerze polecam je osobom ze skórą tłustą i problematyczną, które niechętnie sięgają po kremy, czy sera z obawy o zapychanie, czy obciążenie skóry.

Czy stosowałyście to serum? ;)

Wspomnienie z dzieciństwa - Inflatable-zone

Gdy napisała do mnie firma inflatable-zone, postanowiłam przejrzeć ich asortyment i już po chwili przypomniały mi się czasy mojego dzieciństwa. Pewnie wiele z Was kojarzy takie dmuchane, wielkie zjeżdżalnie na festynach, wesołych miasteczkach. Najpierw trzeba było się wspiąć po szczebelkach. Pamiętam, że jako dziecko chciałam, jak najszybciej wejść na samą górę, by po chwili móc zjechać w mgnieniu oka! :) Tego typu rozrywka zawsze miała miejsce podczas ciekawych wydarzeń w mieście. Nigdy nie przypuszczałabym, że takie zabawki będą kiedyś tak powszechnie dostępne w sklepach dla każdego. Kiedyś tylko przy wyjątkowych okazjach można było z nich korzystać.
Firma ta ma w swojej ofercie m.in. dmuchane zjeżdżalnie, ale także popularne w ostatnim czasie wielkie piłki, w których możemy chodzić, grać w piłkę nożną, o ile wybierzemy piłkę, z której wystają nam nogi, bo jeśli wybierzemy piłkę typu hamster ball, to całe ciało będzie wówczas zakryte, co możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu. Generalnie znajdziemy na inflatable-zone wszystkie najciekawsze rzeczy, które umilają czas dzieciom i dorosłym. Mogą one służyć do zabawy w wodzie albo na lądzie. Dmuchaną zjeżdżalnię można rozłożyć, np. na urodzinowym przyjęciu, imprezie, nad basenem, jeziorem... W sumie wszędzie tam, gdzie jest na to wystarczająco dużo miejsca.


Piłka do zabaw wodnych - Zorbing Ball, Bubble Soccer Ball, Play the Water Games
Piłka typu hamster ball - Cheap Human Hamster Ball - shopping in inflatable-zone.com
Dmuchana zjeżdżalnia dla dzieci - Inflatable Zone

W sklepie znajdziemy wszelkie informacje dotyczące dokładnych wymiarów produktów, kolorów, materiałów, z jakich zostały wykonane, dostawy itp. Na darmową przesyłkę mogą liczyć mieszkańcy Kanady, USA, Europy, Australii, Azji. Na każdą zamówioną rzecz otrzymujemy roczną gwarancję oraz zestaw naprawczy, który umożliwi samodzielną (oczywiście ewentualną) drobną naprawdę. Na stronie możemy znaleźć wiele certyfikatów, które świadczą o tym, że produkty są bezpieczne i dobre jakościowo.

Co myślicie o takiej zabawie? Czy Wy też jako dzieci zjeżdżaliście z dmuchanej zjeżdżalni? Ja jako dziecko, nigdy koło takiej atrakcji nie przeszłam obojętnie :)

Lakiery do paznokci Smart Girls Get More

Jakiś czas temu firma Smart Girls Get More wysłała mi kilka swoich kosmetyków do przetestowania. Wszystkie z nich zostały wyprodukowane w Polsce. Dziś podzielę się z Wami moją opinią na temat dwóch lakierów, które w ostatnim czasie dość często gościły na moich paznokciach.

Pierwszy z nich to ciemny fiolet o nr 62. To chyba pierwszy fioletowy lakier w mojej kolekcji. W każdym bardzo mi się podoba i na jesień będzie w sam raz. Żeby uzyskać pełne krycie, należy nałożyć trzy warstwy lakieru.  Trwałość jednak mogłaby być odrobinę lepsza, ponieważ lakier utrzymuje się na moich paznokciach do 3 dni (ale na moich paznokciach w sumie żaden lakier nie trzyma się długo).

Kolejny lakier to stonowany koral - nr 60. Bardzo ładnie prezentuje się ten odcień na paznokciach. Ku mojemu zaskoczeniu, do dokładnego krycia wystarczy tylko jedna warstwa lakieru. Trwałość ma podobną, jak jego poprzednik.



Podoba mi się to, że lakiery są niewielkiej pojemności (6ml), dzięki czemu łatwiej będzie mi zużyć je do końca, zanim wyschną. Łatwo się je nakłada wygodnym pędzelkiem, nie tworząc smug.

Znacie kosmetyki Smart Girls Get More? :)

Yankee Candle - Fluffy Towels

Uwielbiam zapach świeżego prania, ekskluzywnych mydeł i moim zdaniem wosk Yankee Candle o nazwie Fluffy Towels właśnie tak pachnie. Pochodzi z rześkiej linii zapachowej YC z serii Classic.

Zapach wosku nie jest mdły dzięki temu, że został przełamany delikatną nutą cytryn, jabłka i lawendy. Fluffy Towels to zapach czystości, który faktycznie może przypominać zapach świeżo wypranych, puszystych ręczników. Dzięki niemu w pomieszczeniu robi się przyjemnie i przytulnie. Polecam!

Wosk dostępny jest na Goodies.pl

Fluffy Towels zdecydowanie jest jednym z moich ulubionych wosków zapachowych i nieco podobnym do wosku o nazwie Clean Cotton. Sama nie wiem, który wolę bardziej :)

Pudding z nasion chia

Odkąd wypróbowałam nasiona chia, to pudding z nich wykonuję kilka razy w tygodniu. Mają one wielu zwolenników, nie tylko wśród wegetarian. Po zalaniu nasion jakimś płynem, np. mlekiem tworzą wokół siebie charakterystyczną osłonkę.

PS torebka była wcześniej po brzegi wypchana nasionami  ;)

Pudding z szałwii hiszpańskiej zwykle wykonuję wieczorem, by rano zjeść pożywne, zdrowe i lekkie śniadanie. Żeby pudding był gotowy do podania wystarczy zostawić go na ok. 3-5 godzin.
Wykonanie go jest banalnie proste. Zalewam 2 łyżki nasion chia ViVio mlekiem (ja używałam wyłącznie krowiego, ale równie dobrze sprawdzi się każde inne), następnie odstawiam do lodówki. Rano pudding jest gotowy, wystarczy dodać do niego ulubione składniki, jak owoce, orzechy, czy miód.

Takie śniadanie oprócz tego, że smakuje wyśmienicie, to dostarczy nam niezębnych kwasów tłuszczowych Omega 3 i 6, ponadto znajdziemy w nim wapń, błonnik oraz wiele witamin i minerałów.


Jeśli próbowałyście już nasion chia i wiecie już, że będziecie jadać je regularnie polecam kupować większe opakowania o wadze 1kg. Takie po prostu najbardziej się opłacają. W sklepie ze zdrową żywnością BioIndygo.PL 1000g opakowanie kosztuje niewiele ponad 20zł, a używając kodu: zmojegopunktu5 zapłacicie za nie 5% taniej. Ta zniżka obowiązuje na wszystkie produkty :)

Co polecacie przyrządzić z nasion chia, poza puddingiem? :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...