Wracam do Was za tydzień :)

Moi drodzy, przez najbliższy tydzień będę offline. Wyjeżdżam na tygodniową wycieczkę na Wyspy Kanaryjskie, a dokładnie na Lanzarote. Jeśli ktoś z Was był na tej wyspie, napiszcie w komentarzach, co warto zobaczyć, kupić. Oczywiście posiadam przewodnik, ale ciekawi mnie też Wasze zdanie.

Dajcie znać w komentarzach, czy chcecie jakąś fotorelację :)

Maska algowa z dynią Med Beauty

Dziś zapraszam na post, w którym przedstawię Wam maseczkę algową z dynią nawilżająco-rozświetlającą firmy MedBeauty.


Od producenta:

Maska algowa nawilżająco – rozświetlająca zawiera w swoim składzie ekstrakt z dyni, który bogaty jest w minerały, fitosterole, witaminy, beta –karoten, wodę (92 %). Przywraca skórze optymalny poziom nawilżenia, posiada silne właściwości przeciwutleniające, wspomaga procesy regeneracyjne skóry, skutecznie wymiata wolne rodniki, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych. Jako jedno z bardziej bogatych w beta karoten warzyw, dynia zmiękcza, rewitalizuje i chroni skórę oraz dodaje jej blasku.
Przeznaczenie: dla wszystkich typów cery; szczególnie dla skóry suchej, odwodnionej, wrażliwej, naczyniowej.
 

Korzyści:

Przywrócenie skórze optymalnego poziomu nawilżenia
Odmłodzenie i zregenerowanie
Wzmocnienie naczyń krwionośnych
Dotlenienie skóry
Rozświetlenie, przywrócenie blasku i świeżości

Skład:  Talc, Glucose, Algin, Calcium Sulfate Hydrate, Cl 15985 (Yellow 6 Lake), Tetrasodium Pyrophosphate, Cucurbita Maxima Fruit Extract, Zea Mays (Corn) Starch, Hydrolyzed Corn Starch, Magnesium Oxide, Cl 77491 (Iron Oxides), Cl 77492 (Iron Oxides), Cl 77499 (Iron Oxides), Lecithin.


Moja opinia:

Pomarańczowy proszek znajdujący się w saszetce należy rozrobić z odrobiną ciepłej wody. Przygotowanie maski nie zajmuje jednak dużo czasu. Ja popełniłam mały błąd, ponieważ nałożyłam maseczkę z małym opóźnieniem, przez co dość ciężko mi się ją rozprowadzało i w rezultacie powstały grudki. Jeśli macie lub będziecie w posiadaniu tej maski, to pamiętajcie, by niezwłocznie po rozrobieniu z wodą nałożyć ją na twarz. Z działania maseczki jestem bardzo zadowolona, ponieważ ukoiła moją skórę po mocnym peelingu zawierającym kwasy. Poza tym skóra po zabiegu była niezwykle gładka i przyjemna w dotyku, a także nawilżona. Skóra wyglądała na świeżą oraz wypoczętą. Po upływie 20min ładnie schodziła z twarzy, jednak u mnie nie zeszła w całości, tylko po kawałku, ale to chyba z mojej winy, bo jak już wspomniałam nałożyłam ją z niewielkim opóźnieniem (nawet nie sądziłam, że tak szybko zastyga ;) ). Opakowanie maseczki wystarcza na jedną aplikację. Jedynym minusem jest zapach, który nie należy do najprzyjemniejszych, ale po nałożeniu maski i jej zmyciu nie jest już wyczuwalny. Jednak efekty, jakie daje są zadowalające, dlatego maskę polecam!

Znacie tę maskę lub inne kosmetyki MedBeauty? :)

Pokrowiec Active Sport IziGSM

Nawet, gdy spędzam aktywnie czas, potrzebuję mieć przy sobie m.in. telefon, chusteczki, klucze. Muszę przyznać, że często chowałam te rzeczy po kieszeniach kurtki, bluzy czy spodni. Niestety nie jest to wygodne, zwłaszcza podczas biegania, czy jazdy na rowerze. Świetnym rozwiązaniem okazał się pokrowiec ze sklepu IziGSM, w którym znajdziemy mnóstwo gadżetów telefonicznych.








Zdecydowałam się na etui w kolorze czarnym, by do wszystkiego pasował. Został on dobrze wykonany i jest wygodny w noszeniu (nic nie uwiera). Ma regulowany pasek, dlatego zawsze można go odpowiednio dopasować do każdej sylwetki. Z boku saszetki znajduje się wejście umożliwiające podłączenie słuchawek, świetna sprawa! Poza tym w środku znajdziemy dodatkowo małą przegródkę zasuwaną na suwak.




W sklepie IziGSM znajdziemy zarówno prezentowany przeze mnie pokrowiec, jak i wiele innych akcesoriów.

Saszetka jest bardzo przydatnym gadżetem, zwłaszcza gdy uprawiamy jakiś sport, podróżujemy, czy po prostu lubimy długie, piesze wędrówki. Według mnie ma ona idealną wielkość, zawszę mieszczę w niej wszystkie najbardziej potrzebne rzeczy.



Nowości Wydawnictwa Kaktus

Pokażę Wam dzisiaj dwie nowości Wydawnictwa Kaktus.











Pierwszą z nich jest wyczekiwana przez wielu fanów ''Książka pod tytułem'' Tom 4.


Na miłośników poprzednich tomów ''Książki pod tytułem'' czekają nowe zadania, często wymagające odrobiny kreatywności. Również i tym razem nie zabrakło Fafika :) Książka spodoba się nie tylko dzieciom i nastolatkom, ale i dorosłym, którzy chcą się trochę rozerwać.

Cena: ok. 19,90zł



Kolejną nowością jest ''ABC Moich uczuć''.


To książka o związkach, w której możemy wyrazić nasze myśli, a także złość, jaka często nam towarzyszy po rozstaniu. Autor zapewnia nas, że dzięki niej poczujemy się lepiej, gdy będziemy  przeżywać miłosne rozterki. Znajdziemy w niej także cytaty znanych osób, które z pewnością pozostaną nam w pamięci. Polecam dla nastolatek i dorosłych!

Cena: ok. 15,90zł


Odżywka i szampon Hair Jazz

Marzycie o tym, by Wasze włosy rosły szybciej? Można to osiągnąć w nieinwazyjny sposób. Pokażę Wam dzisiaj dwa kosmetyki, dzięki którym szybszy wzrost włosów jest możliwy. Jak się część z Was pewnie już domyśla, chodzi o odżywkę i szampon Hair Jazz.




Opis szamponu i odżywki:

Hair Jazz udziela gwarancji na 5 wyników: 
Nawet trzykrotnie szybszy wzrost włosów,
Bardziej miękkie i błyszczące włosy,
Wyniki utrzymujące się przez wiele miesięcy,
Wydajność sprawdzona i przetestowana na wszystkich rodzajach włosów,
Wyraźne zmniejszenie się liczby wypadających włosów.

Wyniki badań klinicznych produktów Hair Jazz potwierdzają trzykrotnie szybszy wzrost włosów. W ciągu 4 miesięcy mogą one osiągnąć większy wzrost niż wcześniej w ciągu roku.
Nasze produkty sprawiają ponadto, że włosy stają się piękniejsze, mocniejsze i bardziej błyszczące.

Produkty do pielęgnacji włosów Hair Jazz są wysoko stężoną mieszanką naturalnie występujących białek, które są niezbędne do wzmocnienia rdzenia włosa i wzmagają jego wzrost — są to:
chityna, hydrolizowana keratyna, białka sojowe, a także wyciąg ze skorupki jajka.
Wydajność tej mieszanki restrukturyzującej jest następnie zwiększana poprzez dodanie witaminy B6 (pirydoksyny), odgrywającej kluczową rolę w przemianie metabolicznej białek tworzących rdzeń włosa.
Cena: szampon + odżywka 119zł (aktualnie w promocji) w sklepie Harmony Plus / 2x250ml


Moja opinia:

Zarówno szampon i odżywkę nakładałam wyłącznie na skórę głowy i tak też zaleca producent. Na włosy natomiast nakładałam inną odżywkę i szampon. Nie miałoby sensu aplikowanie ich na całą długość włosów. Zarówno szampon, jak i odżywka są bardzo wydajne, choć odżywka trochę mniej. Kosmetyki mają dość specyficzny zapach, jednak mnie on w ogóle nie przeszkadza, bo po zmyciu nie jest wyczuwalny na włosach. Każdy z produktów po wykonaniu masażu skóry głowy  pozostawiam na skórze głowy na ok. 4-5 minut, by miały one szansę zadziałać. Po ich zastosowaniu nie mam problemu z rozczesaniem włosów, dobrze się też układają, są lśniące i ogólny ich stan jest dobry. Jeśli chodzi o działanie, to zauważyłam, że moje włosy faktycznie szybciej rosły. W przeciągu miesiąca moje włosy urosły mniej więcej 2,8cm, a przed stosowaniem odżywki i szamponu rosły zwykle do 1,5cm w miesiąc. Za tydzień minie drugi miesiąc od momentu rozpoczęcia kuracji i już teraz widzę, że przyrost wynosi trochę ponad 2cm, czyli niecałe 5cm w prawie dwa miesiące to niezły wynik. Produkty Hair Jazz faktycznie sprawiają, że włosy rosną szybciej, poza tym są mocniejsze. Mniej włosów mi wypada, ale nie jestem w stanie w 100% powiedzieć, czy to zasługa tych preparatów, czy suplementu, jaki zażywam. A może w połączeniu dają tak satysfakcjonujące mnie efekty? Jeśli chcecie, by Wasze włosy rosły szybciej i jesteście w stanie wydać trochę więcej pieniędzy, to jak najbardziej polecam Wam zarówno szampon, jak i odżywkę Hair Jazz.

Dajcie znać, czy stosowałyście ten duet i jak na Waszych włosach się on sprawdził :)

''Zatrute Ciasteczko'' Alan Bradley

Zapraszam Was dzisiaj na recenzję książki ''Zatrute ciasteczko'' wydawnictwa Vesper, jaką w ostatnim czasie miałam okazję przeczytać. Dość długo czekała na półce na swoją kolej, ale w końcu ją przeczytałam i jestem zachwycona tą powieścią!



O książce:

Jest początek lata w sennej angielskiej wiosce Bishop’s Lacey. W wielkim domu Buckshaw ambitna młoda odkrywczyni Flawia de Luce przeprowadza eksperymenty chemiczne w laboratorium odziedziczonym po ekscentrycznym wuju. Pracuje nad truciznami. Pewnego ranka na grządce z ogórkami odkrywa trupa. Zostawia probówki i palniki Bunsena, postanawia rozwiązać osobiście kryminalną zagadkę, ku utrapieniu miejscowej policji. Ale czyż można ją winić? Czy jedenastoletnie cudowne dziecko ma inny wybór? Tym bardziej, że zostawione jest samo sobie i zmaga się z jawną wrogością sióstr i obojętnością owdowiałego ojca, którego całym światem jest kolekcja znaczków.
Nagradzana i chwalona przez krytykę powieść kryminalna Alana Bradleya przeznaczona jest zarówno dla młodzieży, jak i dorosłych, którzy będą oczarowani nieustraszoną, zabawną i nieprzejednaną następczynią Miss Marple. Napisana stylowo książka roi się od nagłych zwrotów akcji i wystudiowanych detali. Czyta się ją jednym tchem. Spróbujcie ugryźć to ciasteczko…


Książka ''Zatrute ciasteczko''  to kryminał, w którym śledztwo prowadzi... jedenastoletnia dziewczynka! Mieszka w angielskim dworze, w wielkim domu Buckshaw z ojcem i dwiema siostrami. Flawia różni się jednak od typowych nastolatek, ponieważ posiada ogromną wiedzę w dziedzinie chemii (o truciznach wie wszystko), a poza tym jest dojrzała i niesamowicie sprytna. Jest też mistrzynią ciętej riposty. Gdy jedna z sióstr zarzuca Flawii, że ta zabrała jej miętówki, Flawia odpowiada: ''Jeśli insynuujesz, że moja higiena osobista nie dorasta do twych niebotycznych standardów, możesz iść pożuć moje kalosze.'' Książka jest pełna humoru, chwilami potrafi trzymać w napięciu.

Martwy kszyk ze znaczkiem na dziobie oraz kłótnia ojca z pewnym mężczyzną i trup na grządce z ogórkami powoduje, że wszczęte zostaje przez policję śledztwo. Jednak według Flawii robią to nieudolnie i dziewczynka postanawia wziąć sprawy w swoje ręce...

Flawia de Luce czasami wpada w tarapaty, często jednak skutecznie ich unika. Czytając ten kryminał nie mogłam się doczekać zakończenia, bo tak bardzo mnie ono ciekawiło. Od samego początku czytelnika nurtuje pytanie, czy uda jej się rozwiązać kryminalną zagadkę i czy nie stanie jej się krzywda. Zachęcam do przeczytania powieści!

Avon Nutra Effects krem nawilżający na dzień SPF 15

O kosmetykach firmy Avon niezbyt często pisałam na swoim blogu, mimo że jeszcze parę lat temu bardzo chętnie po nie sięgałam. Wcale nie musicie znać konsultantki, żeby móc kupić kosmetyki tej marki. Sklep iperfumy oferuje bardzo dużą ich ilość w wyraźnie korzystniejszych cenach niż katalogowe. Pamiętam, jak kiedyś kupowałam wodę perfumowaną Treselle za blisko 80zł, a teraz widzę ją za 39zł. Dziś jednak nie o perfumach, a o kremie nawilżającym na dzień SPF 15 z serii Nutra Effects.










Na dzień potrzebuję kremu lekkiego, nawilżającego, najlepiej takiego, który będzie posiadał filtr. Jesienią i zimą sięgam po kremy z filtrem średnim, czyli SPF 15-20, bo i tak słońca jest często, jak na lekarstwo. Patrząc na opis kremu nawilżającego Nutra Effect stwierdziłam, że to chyba coś dla mnie i postanowiłam go wypróbować, zwłaszcza że cena zachęcała do zakupu.

Krem znajduje się w eleganckim, szklanym słoiczku. Kosmetyk ma lekką i nietłustą konsystencję. Szybko wchłania się w skórę, pozostawiając na niej jakby satynową powłoczkę, więc stanowi on dobrą bazę pod makijaż. Twarz nie świeci się po jego zastosowaniu, jak to ma miejsce w przypadku stosowania niektórych kremów z filtrami. Wiadomo, nie jest to krem o wyjątkowych właściwościach pielęgnacyjnych, ale to jeden z lepszych kosmetyków nadających się na dzień, pod makijaż, bo nie obciąża skóry. Do jego zalet mogę zaliczyć również bardzo przyjemny, świeży zapach. Lubię go za to, że nawilża skórę i chroni ją przed promieniowaniem UV. Jeśli szukacie lekkiego kremu do stosowania na dzień, który dodatkowo będzie zawierał filtr, to warto wypróbować ten krem, zwłaszcza, że cena jest naprawdę korzystna.

Cena: 14zl/50ml na iperfumy.pl

Skład:

Znacie ten krem?
Które kosmetyki firmy Avon polecacie? :)

Naturalny korektor do twarzy Felicea

Firma Felicea znana jest mi od niedawna, mimo że ma siedzibę w moim mieście. Zajmuje się ona produkcją naturalnych kosmetyków kolorowych. W ofercie marki znajdziemy m.in. pomadki, korektory, kredki do oczu i ust. Ja zdecydowałam się na korektor w jasnym odcieniu, nr 41.






Od producenta:

Naturalny korektor do twarzy.

Idealnie pokrywa wszelkie niedoskonałości skóry. Doskonały jako baza pod podkład. Świetnie maskuje cienie pod oczami. Bogaty w naturalne składniki nie tylko upiększa skórę, ale także nawilża i łagodzi podrażnienia. Dostępny w 3 odcieniach: 41, 42, 43.



Dokładny skład oraz właściwości poszczególnych składników znajdziecie TUTAJ.

Cena: 29zł


Moja opinia:
 
Korektor stosuję wyłącznie na okolice wokół oczu, by zakryć cienie pod oczami. Nie mam w ostatnim czasie problemów z wypryskami, więc nie miałam okazji wypróbować go na niedoskonałościach. Ukośnie zakończony sztyft korektora ułatwia aplikację. Nakładam go bezpośrednio na skórę, nie używam pędzelka. Ma kremową konsystencję, dzięki czemu łatwo i szybko się rozprowadza. Wybrałam najjaśniejszy odcień i to był dobry wybór, bo znakomicie pasuje do mojej jasnej karnacji. Korektor ma żółte tony. Krycie jest dobre, a jednocześnie wygląda na skórze bardzo naturalnie. Delikatnie rozjaśnia. Dużym plusem jest to, że nie wysusza skóry i nie wchodzi w załamania. Polubiłam go bardziej niż korektor KOBO, którego wcześniej non stop używałam. Warto też wziąć pod uwagę, że korektor Felicea ma naturalny skład, więc nie zaszkodzi skórze (a ta pod oczami jest wyjątkowo cienka i delikatna), a będzie ją pielęgnował.
Żałuję, że korektora i innych kosmetyków tej firmy nie mogę kupić stacjonarnie w moim mieście.

Znacie ten korektor lub inne kosmetyki Felicea? :)

Peeling solno-błotny White Flower

Firma White Flower ma w swojej ofercie wiele wspaniałych kosmetyków, o czym nie raz się przekonałam. Tym razem zapraszam Was na recenzję naturalnego peelingu solno-błotnego z Morza Martwego.





Od producenta:

Peeling solno-błotny z Morza Martwego dogłębnie usuwa martwy naskórek, jednocześnie poprawia krążenie i stymuluje skórną przemianę materii. Wspomaga wytwarzanie tzw. płaszcza solnego, który przez działanie osmotyczne sprzyja nawilżeniu skóry, ułatwiając jednocześnie wchłanianie całego bogactwa minerałów Morza Martwego. Peeling ten to doskonały element kuracji ANTYCELLULITOWEJ.

Zawarty w peelingu olej kokosowy dzięki dużej zawartości antyoksydantów spowalnia starzenie skóry i opóźnia powstawanie zmarszczek, efekt ten jest wzmocniony dodatkiem oleju z pestek winogron, który znany jest z wysokiej zawartości witaminy E – „witaminy młodości „, oraz oleju arganowego.
Efektem stosowania peelingu solno-błotnego będzie jedwabiście gładka i odżywiona skóra a jej niedoskonałości zredukowane. Egzotyczna nuta zapachowa olejków eterycznych – pomarańczy i goździka sprawią, że cały zabieg stanie się odprężający i relaksujący.

Skład:

Cena: ok. 14zł/300g


Moja opinia:

Peeling znajduje się  w plastikowym słoiczku o pojemności 300g. Według mnie ma idealną konsystencję, nie jest ona zbyt rzadka ani za gęsta. Peeling z łatwością rozprowadza się na skórze. Zawarte w nim drobinki są dość ostre, ale właśnie takie najbardziej mi odpowiadają. Peeling doskonale radzi sobie z usuwaniem martwego naskórka, jednak nie podrażnia skóry. Po jego zastosowaniu, dzięki naturalnym olejom zawartym w składzie, na skórze można wyczuć delikatną powłoczkę. Po takim zabiegu ciało jest dobrze nawilżone i oczywiście znacznie bardziej gładsze. Z kolei, jeśli chodzi o zapach, jest on według mnie całkiem przyjemny. Należy jednak pamiętać, by nie stosować kosmetyku na podrażnioną skórę, np. po goleniu, czy depilacji, ponieważ może powodować to szczypanie skóry (przez drobinki soli). Ogólnie peeling oceniam bardzo dobrze, ponieważ spełnia on swoje zadanie, czyli usuwa martwy naskórek, a dodatkowo nawilża.

Znacie ten peeling? :)

Naszyjniki Silvona

Pokażę Wam dzisiaj dwa bardzo ładne i niedrogie naszyjniki, które otrzymałam jakiś czas temu dzięki uprzejmości firmy Silvona.

Muszę przyznać na wstępie, że mimo relatywnie niskiej ceny, ich jakość mnie pozytywnie zaskoczyła. W sklepie Silvona mamy duży wybór m.in. naszyjników, kolczyków oraz bransoletek. Ja zdecydowałam się na dwa naszyjniki, które Wam zaprezentuje.

Pierwszy z nich jest wykonany z antyalergicznego metalu w kolorze złotym. Ten delikatny naszyjnik celebrytka będzie dobrze wyglądał nawet do zwykłej, czarnej koszulki na ramiączka :) Jego cena to tylko 5,71zł!



Z kolei turkusowy naszyjnik to splecione sznury drobnych koralików w różnych kolorach: turkus, róż, biel, złoto. Tak samo, jak i w przypadku poprzedniego naszyjnika, możemy regulować jego długość. Myślę, że ten będzie idealny na wiosnę i lato!



Zachęcam do przejrzenia oferty sklepu Silvona, znajdziecie tam biżuterię w naprawdę konkurencyjnych cenach :)

Lubicie tego typu naszyjniki?

Naturalna maseczka regenerująca INDIA

Zapraszam Was dzisiaj na recenzję naturalnej maseczki firmy India Cosmetics.


Od producenta:

Produkt wykonany jest w 100% z naturalnych składników. Maseczka bardzo dobrze nawilża oraz regeneruje skórę twarzy. Daje natychmiastowy efekt.

Skład: 

Nasiona konopne: pochodzące z wyselekcjonowanych szczepów konopi z ekologicznych upraw; 
Olej konopny: skład oleju konopnego jest zbliżony pod względem chemicznym do produkowanego przez ludzką skórę tłuszczu ochronnego. Poprawia gospodarkę lipidami, łagodzi wszystkie zmiany skórne i nie czopuje ujść gruczołów łojowych. Aż 80% jego składu to kwasy nienasycone. Pozostałe kwasy nasycone, nie wchłonięte przez organizm, pozostają na skórze tworząc warstwę ochronną zapobiegającą parowaniu wody; 
Miód: ma właściwości antybakteryjne, przeciwzapalne i nawilżające; 
Mięta: dzięki zawartości mentolu odpręża zmęczoną skórę, rozjaśnia ciało pozbawione blasku i kontroluje prawidłowe natłuszczenie skóry; 
Olejek makadamia: intensywnie ujędrnia i uelastycznia zwiotczałą skórę. Stymuluje pracę układu limfatycznego i mikrokrążenie skórne.

Cena: 19,99zł w sklepie India Cosmetics.


Moja opinia:

Maseczka, jak możecie zobaczyć na zdjęciach przychodzi do nas pięknie zapakowana. Kosmetyk znajduje się w niewielkim, szklanym słoiczku. Skład ma w 100% naturalny i znajdziemy w nim wyłącznie naturalne składniki opisane wyżej. Data ważności maseczki wynosi 14 dni od daty produkcji. Ja muszę przyznać, że swojej używam nieco dłużej, ale działanie i zapach jest cały czas takie, jak być powinno. Poza tym przechowuję ją w lodówce. Jeśli chodzi o zapach, według mnie jest całkiem przyjemny, delikatny. Jak dla mnie jest to kosmetyk 2 w 1, czyli peeling oraz maseczka, co naprawdę bardzo mi się podoba. Peeling wykonuję na początku (tak zaleca też producent), ponieważ po upływie kilku minut nie jest już to możliwe, bo maska wchłania się/zastyga. Zawarte w maseczce nasiona konopne świetnie radzą sobie z usuwaniem martwego naskórka. Są dosyć ostre ale mimo to nie podrażniają skóry. Następnie wystarczy zostawić maskę na skórze na kilkanaście minut i po jej zmyciu możemy cieszyć się oczyszczoną, a jednocześnie dobrze nawilżoną i przyjemną w dotyku skórą. Maseczka dodaje blasku skórze oraz regeneruje ją. Zawarty w kosmetyku olej konopny jest rzadko spotykanym składnikiem w kosmetykach i warto zwrócić uwagę na jego wspaniałe właściwości pielęgnacyjne.

Znacie tę maseczkę lub inne kosmetyki India Cosmetics? :)

Aloes WAX NaturClassic maska do włosów

Dziś zapraszam na recenzję maski regenerującej do włosów cienkich Aloes WAX NaturClassic. Firma Pilomax ma w ofercie jedne z lepszych masek dostępnych na rynku. W przypadku tej również się nie zawiodłam.


Od producenta:

Maska Aloes jest maską regenerującą przeznaczoną szczególnie do włosów cienkich bez objętości oraz do włosów przetłuszczających się. Zawarta w masce henna powoduje okluzję wokół włókna włosowego, dzięki czemu zostają naprawione mikrourazy powstałe na skutek działania czynników fizycznych (mechanicznych i termicznych). Zawarty w masce aloes ma silne działanie nawilżające na włos i skórę głowy, dzięki czemu włosy cienkie nabierają objętości bez obciążenia. Bardzo korzystna zaleta aloesu to regulacja wydzielania sebum przez gruczoły łojowe skóry. Skutkiem zmniejszenia nadmiernego wydzielania sebum jest zdecydowane zmniejszenie przetłuszczania włosów i skóry głowy.

Cena: ok. 20zł/240ml


Skład:

Moja opinia:

Kosmetyk znajduje się w plastikowym pojemniku z nakładką. W opakowaniu mieści się maska o ciekawej barwie - mięta z domieszką perły. Od razu po otworzeniu kosmetyku zwróciłam uwagę na zapach. Określiłabym go jako świeży, jednak wyczuwalne są też nuty przypominające jakieś ekskluzywne męskie perfumy. Mnie się bardzo podoba, ale podejrzewam, że nie każdemu przypadnie on do gustu. Maska ma lekką konsystencję, więc nie obciąża włosów. Po jej zastosowaniu włosy są nawilżone, gładkie i przyjemne w dotyku, a także co dla mnie ma ogromne znaczenie, bez problemu się rozczesują. Przez wiele godzin daje uczucie świeżości i czystości włosów oraz skóry głowy, ale nie jest to efekt, jak po zastosowaniu kosmetyku z chłodzącym mentolem. Po maskę chętnie sięgam dlatego, że dodaje objętości i przetłuszcza moich włosów, a w dodatku właściwie je pielęgnuje. To kolejna dobra maska firmy Pilomax, jaką stosowałam. Tę polecam szczególnie osobom z cienkimi włosami, pozbawionymi objętości oraz przetłuszczającą się skórą głowy.

Znacie tę maskę do włosów? :)

Gąbka do podkładu BrushArt Face

Nakładanie podkładu gąbką jest niezwykle proste, szybkie a w dodatku daje znacznie lepszy efekt niż nakładanie go palcami. Odkąd stosuję gąbeczkę w odstawkę poszedł mój pędzel do podkładu Hakuro.





Moja pierwsza gąbeczka do podkładu pochodziła z chińskiego sklepu i choć chętnie jej używałam, to po wymianie jej na BrushArt Face zobaczyłam sporą różnicę między nimi. Przede wszystkim BrushArt Face jest bardziej miękka i ma delikatniejszą strukturę. Jest także trochę większa. Jajeczkiem nakładam zarówno podkład, jak i korektor pod oczy dzięki węższej końcówce. Staram się podkład wklepywać w skórę, a nie rozcierać. Przed każdym użyciem gąbeczkę należy zwilżyć wodą, by uniknąć nadmiernego wchłonięcia przez nią podkładu. Nałożony tą gąbką podkład wygląda na skórze bardzo naturalnie i możemy liczyć na przedłużoną trwałość. Według mnie podkład nałożony gąbeczką utrzymuje się na cerze w bardzo dobrym stanie przez wiele godzin. Podkład jest idealnie stopiony ze skórą. Należy pamiętać, by gąbkę myć po każdym użyciu. Ja robię to z użyciem zwykłego mydła. Nie zajmuje to dużo czasu, a brudna gąbka byłaby siedliskiem bakterii, które później przeniosłybyśmy na twarz.


Jeśli jeszcze nie próbowałyście nakładania podkładu gąbeczką, a chcecie spróbować tej metody, to warto na początek wypróbować coś w relatywnie niskiej cenie, dlatego BrushArt Face będzie świetnym rozwiązaniem. Jego cena to niewiele ponad 11zł na iperfumy.pl

Lubicie nakładać podkład gąbką, czy preferujecie pędzle lub nakładanie go po prostu palcami? Dajcie znać :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...