Krem Kailas + KONKURS!

Z problemami skórnymi boryka się większość z nas, niezależnie od płci. Jest masa specyfików na rynku, jednak nie każdy ma naturalny skład, a od takich powinno się zacząć leczenie. Być może pomoże nam w zlikwidowaniu bądź złagodzeniu problemu skórnego, z którym się zmagamy. Dlatego dziś napiszę o kremie ajuwerdyjskim Kailas z himalajskich ziół.

Od producenta:

Krem KAILAS to mieszanina odżywiających i nawilżających skórę olejów roślinnych połączona z ekstraktami roślinnymi o działaniu łagodzącym , stymulującym regenerację naskórka oraz mikrokrążenie skórne, a także usuwającymi przebarwienia.

W tradycji ajurwedyjskiej stosowany również przy:

- łuszczycy,
- hemoroidach,
- grzybicy,
- kurzajkach,
- oparzeniach,
- odleżynach,
- opuchnięciach.

Skład:  Cocos Nucifera Oil, Shorea Robusta Resin, Santalum Album Oil, Camphor, Azadirachta Indica Leaves Extract, Tribulus Terrestris Fruit Exctract, Cynodon Dactylon Exctract, Cissampelos Pareira Bark Extract, Calcium hydroxide, Aqua.

Więcej informacji znajdziecie Tutaj.

Moja opinia:

Po krem sięgnęłam w momencie, gdy stan mojej cery po lecie nieco się pogorszył - zaczęły (jak co roku o tej porze) pojawiać się wypryski. Stosuję go na całą twarz i mimo dość gęstej konsystencji szybko wchłania się w skórę pozostawiając na niej delikatny film. Nie wiem, czy sprawdziłby się pod makijaż, bo stosuję go wyłącznie na noc, choć wiem że producent zaleca nakładanie go 2-3 razy w ciągu dnia. Kailas pomógł widocznie zmniejszyć wypryski, przyspieszył ich gojenie. Zauważyłam, że zapobiega powstawaniu nowych i tylko jakieś pojedyncze krostki wyskakują od czasu do czasu. Krem pomaga regulować pracę gruczołów łojowych - cera wolniej się przetłuszcza ale nie jest przesuszona. Jeśli chodzi o zapach, to jest on dość specyficzny, ziołowy, ale według mnie lepszy taki naturalny niż perfumowany. Kailas ma wszechstronne zastosowanie, dlatego osoby z problemami skórnymi powinny go wypróbować. Mnie pomógł i to bardzo :)

Moi drodzy, razem z firmą AyurVedik organizuję konkurs, w którym aż 3 osoby wygrają tubkę kremu Kailas o pojemności 8g.

Aby wziąć udział w konkursie należy obowiązkowo:

1. Być obserwatorem mojego bloga
2. Polubić Kailas na FB KLIK
3. Zgłosić chęć udziału w konkursie podając swój adres e-mail.

Dodatkowo (+1los):

1. Zamieścić baner z informacją o konkursie na swoim blogu lub Facebooku.

Wzór zgłoszenia:

Obserwuję jako:
Lubię Kailas na fb:
E-mail:
Baner (tak/nie)+link:

Zasady są banalnie proste, więc zachęcam do wzięcia udziału :) Powodzenia!!!

Konkurs trwa od 29.09. do 10.10.2015.
Po maksymalnie trzech dniach od zakończenia konkursu wylosuję zwycięzców i poproszę ich o dane potrzebne do wysyłki nagród.
Kremy będą wysyłane tylko na terenie Polski.
Sponsorem nagród jest firma AyurVedik.

ELAMO - Olej z Sacha Inchi

Sklep ELAMO ma w swojej ofercie m.in. oleje kosmetyczne. Ja zdecydowałam się wypróbować olej z Sacha Inchi, i choć nie jest jeszcze tak dobrze znany, jak inne oleje to zyskuje w ostatnim czasie na popularności. I bardzo dobrze! To jeden z moich ulubionych olejów, a przetestowałam ich naprawdę sporo. Przeczytajcie post do końca, a dowiecie się za co go tak polubiłam :)


Opis oleju:

Olej Sacha Inchi (surowy, zimnotłoczony) znany też jako Inca Inchi  pozyskiwany jest z orzechów rośliny Plukenetia Volubilis, rosnącej w tropikalnych terenach Ameryki Południowej, w szczególności w Peru. Choć do Europy zawitał kilkanaście lat temu, jego niezwykłe właściwości były wykorzystywane i doceniane przez Inków już 3000 lat temu.

Dzięki wysokiej zawartości nienasyconych kwasów tłuszczowych (nawet 92 % całej masy oleju – co czyni go rekordzistą wśród wszystkich naturalnych olejów roślinnych) – olej Sacha Inchi łatwo i dogłębnie wnika w skórę, silnie nawilża i ujędrnia, odbudowuje cement międzykomórkowy i zapobiega utracie wilgoci. Inca Inchi to również duże stężenie witamy E oraz witaminy A.

Więcej informacji o właściwościach oleju znajdziecie Tutaj.
 
Moja opinia:

Olej zamknięty jest w buteleczce wykonanej z ciemnego szkła, co jest niezwykle istotne, by zachować jego cenne właściwości. Z dozowaniem oleju nie ma najmniejszego problemu, ponieważ opakowanie zostało zaopatrzone w zakraplacz. Ma on charakterystyczny, nieco orzechowy zapach, według mnie całkiem przyjemny.
Olej Sacha Inchi jest bardzo wydajny i wystarczą cztery niewielkie kropelki roztarte w dłoniach, by nałożyć go na twarz i szyję uwzględniając w to okolice wokół oczu. Podczas jego stosowania zrezygnowałam z kremu pod oczy, bo olej świetnie radzi sobie z ich pielęgnacją. Zwykle stosuję oleje na noc, jednak ten ma na tyle lekką konsystencję, że nie pozostawia tłustej powłoczki, dlatego mimo że mam cerę mieszaną zdarza mi się stosować go rano, nawet pod makijaż. Bardzo dobrze radzi sobie z regeneracją podrażnionej skóry, dobrze nawilża. Po prawie dwóch miesiącach stosowania zauważyłam także wygładzenie skóry. Jedną z jego największych zalet jest to, że w ciągu jednej nocy potrafi wyraźnie zmniejszyć wypryski, więc uważam że musi mieć właściwości przeciwzapalne. Nakładam go także na końcówki włosów, by zabezpieczyć je przed rozdwajaniem i również w tym przypadku sprawdza się znakomicie, bo nie obciąża włosów, jak inne ''cięższe'' oleje. Polecam go wypróbować, naprawdę warto.

Cena oleju Sacha Inchi to 30zł/50ml w sklepie ELAMO.

Luksusowy krem-serum do rąk i pazkokci Luxury Paris

O dłonie należy dbać tak samo, jak o całe ciało. To one najczęściej narażane są na kontakt, np. z detergentami, przesuszającym mydłem do rąk itp. Kremów do rąk używam odkąd pamiętam, jednak w połączeniu z serum dopiero od niedawna.


Od producenta:

Innowacyjna formuła Luksusowego kremu+ serum do rąk i paznokci Argan & Vanilla walcza siedem najważniejszych problemów skóry dłoni i paznokci. Błyskawicznie przynosi ulgę nawet najbardziej suchej skórze, a ciepły aromat wanilii zapewnia skórze chwile odprężenia i relaksu. Już od pierwszego zastosowania dłonie stają się aksamitnie gładkie i długotrwale nawilżone. Rich Nourishing Complex™ kompleksowo regeneruje i intensywnie odżywia skórę dłoni, przywracając im piękny i atrakcyjny wygląd na cały dzień. Olejek arganowy doskonale odżywia i regeneruje, kwas hialuronowy nawilża, olejek z kiełków pszenicy przeciwdziała procesom starzenia, wyciąg z lukrecji redukuje przebarwienia i wyrównuje koloryt skóry,naturalna betaina nadaje uczucie jedwabistej gładkości, d-panthenol i allantoina łagodzą podrażnienia i zaczerwienienia.

 

Skład: Aqua/Water, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Glyceryl Stearate, PEG-75 Stearate, Ceteth-20, Steareth-20, Sodium Hyaluronate, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Argania Spinosa Kernel Oil, Betaine, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Propylene Glycol, Glycyrrhiza Glabra Root Extract, Panthenol, Triticum Vulgare Germ Oil, Disodium EDTA, Polysorbate 20, PEG-20 Glyceryl Laurate, Tocopherol, Linoleic Acid, Retinyl Palmitate, Allantoin, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Benzoic Acid, Sorbic Acid, DMDM Hydantoin, Parfum, Lilial, Linalool, Limonene, Hexyl Cinnamal, Alpha-Isomethyl Ionone, Citronellol.

Cena: ok. 12-13zł/100ml

Moja opinia:

Kosmetyk znajduje się w standardowej dla kremów do rąk tubie z zamknięciem na zatrzask. Już wąchając samo opakowanie można poczuć jego zapach, który określiłabym jako waniliowy, słodki. Jest on dość intensywny ale bardzo przyjemny. Krem - serum ma idealną konsystencję, dzięki czemu szybko się rozprowadza na skórze. Wchłania się niemal błyskawicznie pozostawiając ochronny, jedwabisty film na skórze. Stosuję go zarówno na noc, by wspomóc regenerację dłoni, ale także w ciągu dnia z uwagi na to, że nie ma on zbyt ciężkiej konsystencji. Krem skutecznie nawilża i odżywia dłonie sprawiając, że stają się miękkie, gładkie i niezwykle przyjemne w dotyku. Plusem jest też to, że się nie lepi. Nie wiem, jak i czy sprawdziłby się na wyjątkowo mocno przesuszonej skórze, jednak producent zaleca go właśnie osobom z takim problemem, więc warto wypróbować. Jak dla mnie to skuteczny kosmetyk o fantastycznym zapachu :)

ABC Mojego stylu. Moje modowe życie

Dziś przedstawię Wam książkę ABC mojego stylu. Moje modowe życie wydawnictwa Kaktus, której autorem jest  Dominic Evans.


O książce:

Czy na świecie istnieje coś bardziej ekscytującego od ubrań?
Jeśli się wciąż zastanawiasz, to najwyraźniej powinnaś częściej chodzić na zakupy, dziewczyno! Zdecydowanie częściej! Ta książka to miejsce, w którym odkrywasz, planujesz i dzielisz się swoim unikalnym stylem – to po części magazyn mody, po części przewodnik po stylach, jak i twój własny poradnik rozwiązujący odwieczny dylemat, w co się ubrać. To twoja osobista, modowa dobra wróżka. Nieważne, czy jesteś prawdziwą zakupoholiczką, czy w przyszłości chcesz zostać modelką. Ta książka jest biletem na pociąg do krainy dobrego wyglądu.



Cena: 15,90zł (obecnie w Empiku 13,99zł)


Książkę polecam kobietom, w tym także (albo głównie) nastolatkom, które interesują się modą. Jest ona dość nietypowa, ponieważ na każdej stronie należy coś zaprojektować, dorysować lub pokolorować. Na jeden ze stron proszą nas, by narysować wszystkie rodzaje dżinsów, jakie posiadamy... i okazuje się, że jednak mamy się w co ubrać i w szafie leżą nie dwie, czy trzy pary dżinsów, tylko znacznie więcej ;) Przeglądając książkę każda kobieta poczuje się wyjątkowa i odnajdzie swój styl, a także nie będzie miała problemu z doborem właściwego stroju na randkę czy do pracy. Uważam, że ABC mojego typu to fajny (i niedrogi) pomysł na prezent.

Dresslink - kurtka skórzana

W moim zamówieniu ze sklepu Dresslink znalazła się m.in. kurtka ze skóry ekologicznej. Wybrałam największy dostępny rozmiar, czyli XXL, a wierzcie mi wcale nie jest taka duża. Z rozmiarem jednak trafiłam idealnie, z czego bardzo się cieszę.



Kurtka jest dobrze wykonana, nie odstają nitki, nic się nie pruje, suwak działa bez zarzutu. Jest na tyle uniwersalna, że pasuje zarówno do eleganckiej sukienki, jak i codziennych strojów. Czuję, że tej jesieni będę ją nosić non stop. Uwielbiam uniwersalne i klasyczne ciuchy! :)



Ma ciekawy krój - z przodu jest nieco dłuższa, z tyłu krótsza. Podobają mi się w niej także klapy oraz suwaki przy rękawach. Jeśli zdecydujecie się na tę kurtkę pamiętajcie, by wybrać większy rozmiar niż nosicie. Dla dziewczyn powyżej 170cm wzrostu polecam brać 2XL :)


Cena kurtki to $ 8.38 (obecnie w promocji), a cena regularna to $ 9.95 w sklepie Dresslink.

Moi drodzy będę bardzo wdzięczna za każde kliknięcie w link - KLIK

MOOYA Maska + Serum

Jakiś czas temu otrzymałam do przetestowania ze sklepu Beauty face duo firmy MOOYA, w którego skład wchodzi profesjonalna maska i serum. Użyłam ich przed weselem, aby moja skóra wyglądała na wypoczętą i świeżą.

MOOYA to seria wyjątkowo skutecznych profesjonalnych zabiegów pielęgnujących skórę stworzonych na bazie naturalnych aktywnych składników, bez dodatku sztucznych barwników, konserwantów oraz perfum. Każdy zabieg złożony jest z intensywnie działającej maski na twarz i szyję lub na dłonie, stopy i biust w postaci delikatnego bawełnianego płata o kształcie ciała, silnie nasączonego naturalnymi substancjami czynnymi oraz aktywnego serum wykańczającego zabieg, o działaniu odmładzającym i poprawiającym skórę stworzonego na bazie kolagenu, bio-złota i ceramidów.


Maska + Serum dostępna jest w sklepie Beauty face.

Moja opinia:

W skład saszetki wchodzi maska w płacie oraz serum. Maska jest dość nietypowa, ma formę wielkiego płata, który pokrywa nie tylko całą twarz, ale i szyję. Jest idealnie nasączona i utrzymuje wilgoć przez cały czas jej trzymania na skórze (ok. 30 min - tyle zaleca producent). Zaraz po jej nałożeniu czułam odświeżenie i delikatny chłodek. Po zdjęciu maseczki zauważyłam, że skóra stała się wyraźnie miękka, delikatna i bardzo przyjemna w dotyku. Miałam wrażenie, że wszystkie niedoskonałości gdzieś się ''pochowały''. Kolejnym krokiem zabiegu było użycie dołączonego do maseczki serum. Produkt jest jednorazowego użytku, jednak ja serum aplikowałam również kolejnego dnia, ponieważ jest go tam całkiem sporo, jak na jeden raz. Gdy wmasowywałam preparat w twarz i szyję miałam wrażenie, że znajduje się w profesjonalnym salonie kosmetycznym, a dodatkowych przyjemnych wrażeń dostarczał zapach kosmetyku.

Znacie kosmetyki firmy MOOYA? :)

Zmiękczający krem do stóp Joanna

Zadbane stopy to podstawa i chyba każdy się z tym zgodzi. Na nic się zda wspaniały makijaż, przepiękne ubranie i najlepsze perfumy, jeśli stopy wołają o pomstę do nieba. Według mnie należy o nie dbać nie tylko latem, ale i przez cały rok. W ostatnich miesiącach pomaga mi w tym zmiękczający krem do stóp Sensual firmy Joanna.


Od producenta:

Krem dzięki zawartości kolagenu morskiego, który posiada zdolność wiązania wilgoci w skórze, intensywnie nawilża skórę stóp i chroni ją przed przesuszaniem. Receptura kremu wzbogacona została w mocznik i kwas mlekowy, dzięki czemu kosmetyk skutecznie zmiękcza zrogowaciałą skórę pięt, co zapobiega jej pękaniu.
Lekka konsystencja sprawia, że krem doskonale się aplikuje i szybko wchłania.
Niewielką ilość kremu nanieś na umytą i ususzoną skórę stóp, dokładnie wmasuj.
Najlepsze efekty uzyskasz stosując krem regularnie. 


Skład:

Cena: ok. 4zł/100g

Moja opinia:

Kosmetyk znajduje się w standardowej dla kremów do stóp miękkiej tubie zamykanej na zatrzask, z której łatwo jest go wydobyć. Już na drugim miejscu w składzie znajdziemy mocznik, który znakomicie nawilża skórę, i to właśnie kremy (zwłaszcza do stóp i rak) z tym składnikiem są najskuteczniejsze. Krem ma lekką konsystencję, dlatego bardzo łatwo się go rozprowadza. Szybko wchłania się w skórę pozostawiając na niej przyjemną powłoczkę, jednak nie jest ona lepka ani nadmiernie tłusta. Zauważyłam, że skóra po jego użyciu jest świetnie nawilżona i zregenerowana. Zaznaczę jednak, że zawsze stosuję go po dokładnym usunięciu martwego naskórka. Plusem kremu jest także przyjemny, delikatny zapach. Podejrzewam, że w tej cenie raczej nie znalazłabym lepszego kosmetyku do stóp. Polecam wypróbować, zwłaszcza że jego cena jest bardzo korzystna.

Zachęcam do polubienia fan page'a Laboratorium Kosmetyczne Joanna.

Seche Vite - Top coat idealny

Seche Vite to mój pierwszy top coat. Od razu stał się moim ulubieńcem. Nie dziwi mnie cała masa pozytywnych opinii na jego temat. Jego importerem, dystrybutorem i producentem jest a.i. Polska.

Od producenta: 

Seche VITE – szybkoschnący lakier ochronny o specjalnie opracowanej formule, która przenika przez wszystkie warstwy manikiuru i błyskawicznie je wysusza, tworząc wytrzymałą warstwę ochronną o wysokim połysku. Nie żółknie.
Seche Vite sprawia, że manikiur jest trwały, odporny na ścieranie i odpryskiwanie. Pomalowane nim paznokcie zachwycają lustrzanym połyskiem.

Cena: od 14zł - 26zł


Moja opinia:

Nie zawsze, to co deklaruje nam producent na opakowaniu ma pokrycie w rzeczywistości. Tym razem jednak zgadzam się ze wszystkimi jego obietnicami. Największą zaletą top coatu jest to, że pięknie nabłyszcza lakier i z każdym, który ja posiadam dobrze współpracuje. Utwardza paznokcie, co dla mnie jest istotne, ponieważ moje są bardzo delikatne i łamliwe. Seche Vite przedłuża trwałość lakieru, w moim przypadku zwykle o 2 dni. Wart podkreślenia jest fakt, że lakier po jego nałożeniu wysycha naprawdę zaskakująco szybko! Nie mam już obaw, że coś mi się na pomalowanych paznokciach odbije, czy uszkodzi podczas wykonywania codziennych czynności. Stosowany zgodnie z zaleceniami producenta daje rewelacyjny efekt. Polecam!

Na koniec pokażę Wam kilka zdjęć z efektem, jaki daje Seche Vite, jednak chcę podkreślić, że zdjęcia nie do końca oddają ten super efekt, a na żywo wygląda to jeszcze lepiej :)



Znacie Seche Vite? Stosujecie? :)

Remedium na wrastające włoski

Jeśli macie problem z wrastającymi włoskami po goleniu, czy depilacji, warto wiedzieć, że istnieje skuteczny kosmetyk na tego typu problem. Jest nim Bump eRaiser Triple Action Lotion firmy Australian Cosmetics.


Dlaczego Bump eRaiser pomaga na wrastające włoski?
Bump eRaiser Triple Action Lotion zawiera naukowo opracowaną,  zaawansowaną kombinację składników, która zapobiega i leczy wrastające włoski. Duża ilość substancji łagodzących, nawilżających oraz wyciągi roślinne o działaniu kojącym i przeciwzapalnym pozwalają na pozbycie się problemu wrastających włosków.


Skład: Aqua, Urea, Isopropyl Palmitate, Salix Alba Bark Extract, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Citrus Medica Limonum Extract, Vitis Vinifera Seed Oil, Simmondsa Chinensis Oil, Glyceryl Stearate, Propylene Glycol, Carbomer, Imidazolidinyl Urea, Triethanolamine, Parfum, EDTA.

Więcej informacji KLIK.


Cena: 68zł/125ml do kupienia Tutaj.

Moja opinia:

Do tej pory nie bardzo wierzyłam w skuteczność preparatów przeciw wrastaniu włosków. Wielu producentów zapewnia o skuteczności swoich wyrobów, jednak często nie ma to pokrycia w rzeczywistości. Gdy problem jest uciążliwy warto sięgnąć po coś z wyższej półki. Do takich produktów z całą pewnością można zaliczyć Triple Action Lotion. Kosmetyk mimo na pozór niewielkiej pojemności (125ml) jest na tyle wydajny, że wystarcza na wiele użyć. Nakładam go na wybrane partie ciała, w których mam tendencję do wrastania włosków. Choć producent nie zaleca stosować go bezpośrednio po depilacji, ja gdy nie mam wyjątkowo podrażnionej skóry mimo wszystko go nakładam i nie odczuwam żadnego pieczenia ani szczypania. Daje on ulgę i ukojenie. Lotion ma bardzo lekką konsystencję i szybko wchłania się w skórę pozostawiając ją gładką, miękką i dobrze nawilżoną. Najważniejsze jest jednak to, że działa - odkąd go stosuję włoski mi nie wrastają. Nie potrafię jednoznacznie stwierdzić, czy odrastają wolniej ale być może jest minimalna różnica. Kosmetyk ma delikatny, przyjemny zapach. Choć buteleczka, w której znajduje się produkt jest poręczna, to dość ciężko go wydobyć, dlatego idealna byłaby w tym przypadku pompka. Najważniejsze jednak jest to, że lotion pomógł zlikwidować problem wrastających włosków :)

PartyLite - Cytrusowy melon z miętą

Gdyby ktoś zapytał, jaki jest mój ulubiony zapach wosku, bez chwili zastanowienia odpowiedziałabym, że cytrusowy melon z miętą PartyLite.



Zapach wosku urzekł mnie od pierwszej chwili. Ma bardzo przyjemny, naturalny zapach. Wosk cudownie pachnie soczystą cytryną przełamaną aromatem słodkiego melona i nutką mięty. Jest orzeźwiający i świeży. Gwarantuję, że większości z Was się spodoba (zwłaszcza jeśli lubicie zapach świeżych, soczystych owoców), dlatego spokojnie możecie go kupić w ciemno.
Wosk składa się z 9 cząstek, a zapalony kawałek wosku roztacza w pomieszczeniu piękną woń przez kilka godzin.

Cena 9-częściowego wosku: 40zł

Zachęcam do przejrzenia oferty PartyLite oraz polubienia fanpage'a PartyLite Polska

Woda perfumowana Nicole

Dzięki Trusted Cosmetisc miałam okazję przetestować wybrany przeze mnie zapach Nicole. Nie wahałam się długo i wybór padł na odpowiednik Coco Chanel Mademoiselle, o numerku 004. Dobrze znam oryginalny zapach, więc wiedziałam czego mogę się spodziewać.


Nicole 004 (grupa: kwiatowe): wetyweria, pomarańcza, jaśmin, fasola tonka, mandarynka, piżmo, róża, paczula, bergamotka, ylang ylang, opoponax, mimoza, wanilia.

Cena: 25zł/30ml (dostępne pojemności 9ml-1000ml) w sklepie Nicole.
 



Moja opinia:

Perfumy zamknięte są w poręcznym flakoniku z matowego szkła z dobrze przylegającym korkiem, w związku z czym bez obaw możemy je nosić w torebce. Atomizer działa bez zarzutu. Wybrałam zapach z kategorii kwiatowej, więc to one w tym zapachu grają ''pierwsze skrzypce''. Wyraźnie wyczuwalna jest pomarańcza oraz paczula i róża. Całość przełamana jest delikatnie wyczuwalną słodką wanilią. Zapach jest bardzo kobiecy, elegancki i moim zdaniem pasuje zarówno na dzień, jak i na wieczór. Według mnie jest na tyle uniwersalny, że można go stosować zarówno na spotkania biznesowe, jak i na randkę. Na skórze utrzymuje się około 5 godzin, na ubraniach dłużej, więc trwałość jest bardzo dobra. Woda perfumowana przypomina zapach Coco Chanel Mademoiselle i choć nie pachnie identycznie jestem z niej bardzo zadowolona!

Znacie wody perfumowane Nicole? Co o nich sądzicie? :)

Świeczki Tealight PartyLite

Kora białego cedru, Zabawa nad Basenem, Lato na Plaży, Wakacyjny Drink... to nazwy świeczek firmy PartyLite. Kto z Was potrafi sobie wyobrazić ich zapach? :)

Aromatyczne tealighty o zapachu Kory białego cedru pakowane są w kartonik, który mieści 12 sztuk świeczek. Ich zapach określiłabym w trzech słowach: świeży, subtelny, słodkawy. Nie jest on mdły, ani tym bardziej duszący. Jedna świeczka pali się mniej więcej 4 godziny. Ich zaletą jest to, że wypalają się do końca.


Do gustu szczególnie przypadły mi typowo wakacyjne świeczki tealight. Pakowane są po 5 sztuk każdego zapachu. To nic, że lato dobiega końca. Kto z nas nie chciałby go przedłużyć? A jeśli zapach świeczek sprawi, że wakacyjne wspomnienia wrócą, to dlaczego nie dać im szansy? :)

Zabawa nad Basenem to zapach słodki z nutami owoców tropikalnych. Idealny na letnie, ciepłe dni i wieczory.

Lato na Plaży - jest zapachem wyjątkowym. Do głowy przychodzi mi jedno skojarzenie - kremowa truskawka. Aromat truskawek z bitą śmietaną... Pycha!

Wakacyjny Drink - zapach orzeźwiający, owocowy. Przełamany jest nutą kremowej cytryny. Uwielbiam!

Zachęcam do przejrzenia strony PartyLite oraz polubienia fanpage'a firmy.

Fashionista modowy szkicownik

Fashionista Modowy szkicownik to kolejna propozycja wydawnictwa Kaktus, którą dziś Wam przedstawię.


Jako dziecko nigdy nie marzyłam o tym, by zostać projektantką. Jednak teraz chętnie wieczorami siedzę z ołówkiem i szkicuję. Oczywiście nie wychodzi mi idealnie, ale w ciągu kilkunastu minut mogę się odstresować, a o to mi chodzi. Wieczorem zamiast siadać do komputera, często relaksuję się w inny sposób - sięgam po Modowy szkicownik. Kolorowanie, jak i szkicowanie są w ostatnim czasie na topie, nie tylko w Polsce ale i za granicą. Kolorują dzieci, ale przede wszystkim dorośli, choć dla tych przeznaczone są inne, bardziej skomplikowane wzory. Wystarczy tylko ołówek i odrobina kreatywności, a być może uda nam się zrobić szkic czegoś wyjątkowego :)


Modowy szkicownik będzie dobrą propozycją dla nastolatek, jak i dorosłych.


Equilibra - odżywka restrukturyzująca

Mniej więcej dwa lata temu przekonałam się o skuteczności kosmetyków firmy Equilibra. Na szczególną uwagę zasługują szampony, odżywki i maska do włosów, których recenzje możecie znaleźć na moim blogu. W ostatnim czasie miałam okazję testować nowość tej firmy - odżywkę restrukturyzującą. Moje włosy są długie i wymagają właściwej, a przede wszystkim systematycznej pielęgnacji, bo w innym wypadku końce szybko się rozdwajają. Jeśli jesteście ciekawe, jak odżywka sprawdziła się na moich włosach zachęcam do przeczytania posta do końca :)


Od producenta:

Odżywka Restrukturyzująca Equilibra zawiera specjalny kompleks roślinny PHYTOSYNERGIA (aloes+ olejek Arganowy + keratyna z protein pszenicznych), który odżywia, nawilża i odbudowuje trzon włosa. Idealna do włosów delikatnych i osłabionych, przywraca im miękkość oraz zdrowy wygląd. Odżywka o gęstej, kremowej konsystencji. Stosowanie odżywki w połączeniu z Szamponem Restrukturyzującym Equilibra przywraca zniszczonym włosom sprężystość oraz sprawia, że stają się mocniejsze. 
 
ZAWIERA:
- Proteiny pszeniczne i keratyna: wzmacniają strukturę włosa
- Ceramidy: chronią i odbudowują strukturę włosa
- Lipidy: odbudowują płaszcz lipidowy włosa
- PHYTOSINERGIA: kompleks roślinny o działaniu regenerującym w jego skład wchodzi: Aloes, Olejek Arganowy, Keratyna.

Nie zawiera sztucznych barwników, alergenów, parabenów.

Cena: ok. 16zł/200ml


Moja opinia:

Odżywka znajduje się w poręcznej tubie, która ułatwia użytkowanie. Zapach ma przyjemny, subtelny. Jej zaletą jest wydajność - na moje długie włosy wystarcza mi ilość, jaką widzicie na zdjęciu. Ma idealną konsystencję, nie za gęstą, co sprawia że łatwo i szybko się ją nakłada. Doskonale komponuje się także z szamponem z tej samej serii, o którym możecie przeczytaj Tutaj. Po jej zastosowaniu nie mam problemu z rozczesaniem włosów, co dla mnie ma najistotniejsze znaczenie, bo niesforne kosmyki od dziecka są moim utrapieniem. Oprócz tego już po pierwszym użyciu zauważyłam, że włosy stały się miękkie, gładkie i lśniące. Odżywka, nawet stosowana regularnie nie obciąża, ani nie przetłuszcza włosów. Stosuję ją już od ponad miesiąca i muszę przyznać, że końcówki włosów mam w bardzo dobrym stanie, co głównie zawdzięczam tej odżywce. Bardzo dobry skład to kolejna zaleta produktu. Naprawdę nie mam się do czego przyczepić :)

Znacie kosmetyki firmy Equilibra? :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...