Maseczka nawilżająca Hydro-Repair Efektima

Dziś przedstawię Wam jedną z maseczek, którą otrzymałam do przetestowania od Efektimy.
Nie jest to pierwsza maseczka tej firmy, jaką używałam. Wcześniej dość często kupowałam maseczki odżywcze. Wydaje mi się, że ta maska jest nowością, ponieważ nigdy wcześniej nie widziałam jej w drogeriach.


Od producenta:                                            
                                                  

Cena: ok. 3zł
Pojemność: 7ml

Moja opinia:

Maseczka jest bardzo wydajna. Jedna saszetka wystarczyła mi na dwa użycia. Kosmetyk ma śliczny, owocowy zapach, który zdecydowanie umila aplikację. Ma kremową konsystencję i dość szybko się wchłania. Po kilkunastu minutach widać na skórze ochronny film. Szczerze mówiąc nie usuwałam nadmiaru maski chusteczką, jak zaleca producent. Pozostawiłam ją na noc. Maseczka dobrze nawilża skórę i sprawia, że staje się ona gładka i miła w dotyku. Zaraz po aplikacji czuć przyjemne ukojenie. Kosmetyk jest idealny do nawilżenia i odżywienia skóry po zimie. Maska nie uczula ani nie podrażnia. Myślę, że świetnie sprawdzi się u osób z suchą skórą, ale nie tylko. W sumie każda cera potrzebuje nawilżenia.
Bardzo polubiłam tę maseczkę i mam zamiar kupić kilka saszetek :)

A Wy co sądzicie o maseczkach Efektimy?



Moi drodzy, chciałam poinformować, że jeszcze mam do rozdania dwa kupony na kurs ''Odżywianie kobiet 30+''. Rozdanie dzisiaj się kończy. Jeśli byłby ktoś chętny, to zapraszam Tutaj

Wygraj kurs Odżywianie kobiet 30+

Mam do rozdania 4 kupony umożliwiające darmowe skorzystanie z kursu online "Odżywianie kobiet 30+''. Fundatorem nagród jest NetAkademia.pl
Cena regularna kursu wynosi 59zł.

Zagadnienia kursu:
  1. Dieta- co to właściwie znaczy?
  2. Odżywianie a zdrowie
  3. Charakterystyka kobiet 30+
  4. Zwolniony metabolizm
  5. Jak przyspieszyć metabolizm?
  6. Składniki pokarmowe przyspieszające metabolizm
  7. Aktywność fizyczna a metabolizm
  8. Zanik włókien mięśniowych
  9. Zanik włókien kolagenowych
  10. Dieta a kolagen
  11. Niedobór żelaza
  12. Ubytek wapnia i masy kostnej
  13. Kondycja piersi
  14. Kondycja umysłu
  15. Dietetyczne SOS
  16. Przydatne triki kulinarne
  17. Przykładowe przepisy z menu 30latki
  18. Test.
  19. Certyfikat.
Jedna osoba może wygrać jeden kupon. Jedyną rzeczą, jaką należy zrobić jest napisanie w komentarzu pod jaką nazwą obserwujecie bloga oraz podanie adresu email.
Na zgłoszenia czekam do 28.03. Postaram się wylosować zwycięzców następnego dnia.
O wygranej poinformuję mailowo.

Zapraszam do wzięcia udziału!


Wzór zgłoszenia:

Obserwuję jako:
Email:

Pachnąca Szafa - woreczki DeMole

W dzisiejszym poście nowość od Pachnącej Szafy, a mianowicie woreczki zapachowe DeMole, które otrzymałam w ramach współpracy. Jeżeli jesteście ciekawe, co o nich sądzę, zapraszam do lektury.

Od producenta:

Mole sieją spustoszenie w szafie

Mole odzieżowe są istnymi znawcami mody. Najchętniej zjadają nasze ulubione i najdroższe ubrania. Ich prawdziwym przysmakiem jest odzież zrobiona z włókien naturalnych typu wełna, bawełna czy futro. Marzec, maj i lipiec to miesiące, w których najczęściej się uaktywniają. Wiadomo, że lepiej jest zapobiegać niż leczyć, dlatego Pachnąca Szafa stworzyła nowe, specjalistyczne woreczki zapachowe do szafy z serii DeMole, które skutecznie odstraszają mole.

Woreczki występują w 6 wariantach zapachowych:

- lawendy i pomarańczy 
- lawendy i sosny
- lawendy i rumianku



- lawendy i wanilii 
- goździków 
- wzgórza Prowansji


Cena woreczka: 5,99zł (dostępne są w drogeriach Rossmann)
Waga: 16,8 g

Moja opinia:

Od dawna do mojej szafy wkładam różne specyfiki, które zabezpieczają ubrania przed molami. Jednak niestety, zapach nigdy nie był trwały, a już po ok. tygodniu prawie niewyczuwalny. Z woreczkami DeMole jest zupełnie inaczej. Woreczki wciąż intensywnie pachną, nawet po kilku tygodniach! Na niektórych ubraniach można wyczuć delikatną nutę zapachową, co bardzo mi się podoba. Odkąd mam je w szafie, nie zauważyłam nawet jednego mola. Idealnie sprawdzają się także do szuflad, czy szafek. Po ich otwarciu czuć piękną woń. Woreczki są oprócz tego są idealną ozdobą szafy. Lniany woreczek z ładną kokardką wygląda niezwykle uroczo. W środku znajdują się drewniane wiórki nasączone aromatem. Większość z nich to przepiękny zapach lawendy z dodatkami, bądź 100% zapach lawendy (Wzgórze Prowansji). Jednak jeśli ktoś nie przepada za jej aromatem, może skusić się na woreczek z wonią goździków. Warto zainwestować w taki produkt, a w zasadzie kilka, by chronić swoje ubrania. Chyba żadna z nas nie chciałaby, aby ulubione swetry stały się pożywką dla intruzów-moli. Wszystkie zapachy woreczków są bardzo ładne i myślę, że każdy znajdzie swój ulubiony.

Na koniec chciałabym opowiedzieć Wam pewną historię. Pewnego dnia kupiłam kulki zapachowe o leśnym zapachu. Po otwarciu opakowania aż mnie odrzuciło. Ale myślę, co tam zapach. Ważne, że moje ubrania będą chronione przed molami. Rozłożyłam ok. 30 kulek w różnych miejscach w szafie. Po godzinie nie dało się wejść do pokoju. Smród był niesamowity. Z całą rodziną zaczęły się poszukiwania kulek, które jak wspomniałam rozstawiłam w wielu zakamarkach. Częściowo udało się je odnaleźć, ale nie wszystkie, bo smród był wszechobecny. Kiedy po kilku tygodniach codziennych poszukiwań wszyscy myśleli, że kulek już nie ma, okazywało się, że jednak tam były. Dopiero po paru miesiącach udało mi się odnaleźć je wszystkie. Niestety, ubrania cuchnęły tak, że wietrzenie i pranie nie pomagało. Trzeba było kilkakrotnie prać każdą rzecz oraz ją wietrzyć. Nawet nie wiecie, ile zachodu z tym wszystkim było. Dlatego warto zainwestować w coś ładnie pachnącego. Ja miałam już wiele produktów przeciw molom i muszę powiedzieć, że woreczki DeMole okazały się bezkonkurencyjne. Myślę, że byłby to również fajny dodatek do prezentu.
Bardzo gorąco polecam!

A Wy stosujecie jakieś środki przeciw tym małym szkodnikom? ;)

Liebster Blog Award

Zostałam nominowana do TAGu przez michasia mini oraz Kokietka Kok, za co bardzo dziewczynom dziękuję.


Zabawa polega na udzieleniu odpowiedzi na zadanych 11 pytań.Następnie to my nominujemy 11 blogów, których liczba obserwatorów nie przekracza 200 osób i zadajemy im 11 wymyślonych przez siebie pytań.
Oczywiście informujemy ich o nominacji.

Pytania od michasia mini:

1. Jaki jest Twój ulubiony kosmetyk?
Podkład Maybelline Affinitone
2. Czym jest dla Ciebie blog?
Miłą formą relaksu
3. Pamiętasz o piciu odpowiedniej ilości wody?
Ooo tak! I jeszcze innych zachęcam do picia ;)
4. Jakie posty lubisz najbardziej? (tematyka)
Zakupowe, projekty denko, nowości kosmetyczne...
5. Jesteś typem samotnika, czy duszą towarzystwa?
Ani jednym, ani drugim
6. Kawa czy herbata?
Zielona herbata
7. W co ubierasz się na co dzień?
Spodnie, bluzka koszulowa, żakiet
 8. Ulubiona potrawa.
Potrawy ze szpinakiem
9. Wygrałaś milion. Jakieś plany na wydanie pieniędzy?
Kupno dużego domu i podróż dookoła świata
10. Masz do wyboru bycie bogatą i lubianą oraz szczerze kochaną i szczęśliwą. Co wybierasz?
A czy kawa wyklucza herbatę? ;)
11. Twoje ulubione powiedzenie.
''Denerwować się, to mścić się na własnym zdrowiu, za głupotę innych''


 Pytania od Kokietka Kok:

1. Jaki jest Twój ulubiony kosmetyk do włosów?
Regenerująca maska do włosów Henna Wax Pilomax
2. Czy farbujesz włosy, jeśli tak to czym?
Nie farbuję
3. Czy używałaś kiedyś niezwykle dziwnej metody pielęgnacji? co to było?
Nie przypominam sobie...
4. Czy lubisz polską muzykę?
Nie przepadam, ale lubię kilka polskich zespołów
5. Co uważasz na temat polskiego kina?
Uważam, że jest jednym z najgorszych
6. Ile masz lat?
20
7. Od kiedy piszesz blog?
Od czerwca 2012
8. Ile na raz używasz różnych kosmetyków? (np. szminka+krem+...)
W sumie ok. 10
9. Dlaczego zaczęłaś pisać bloga?
Chciałam nawiązać znajomości z osobami o podobnych zainteresowaniach. Nie ukrywam, że uwielbiam kosmetyki i ciekawią mnie opinie innych na ich temat.
10. Czy ukrywasz swoją tożsamość, czy nie robi ci to różnicy?
Nie ukrywam, ale też zbytnio nie mam potrzeby lansowania siebie ;)
11. Gdzie i jak trzymasz swoje kosmetyki?
W różnych miejscach. Upycham, gdzie się da ;) 
 
 
Moje pytania:
 
1. Jaki jest Twój ulubiony zapach?
2. Bez czego nie wyjdziesz z domu?
3. Książka czy film?
4. Planowanie czy spontaniczne działanie?
5. Jakie są dla Ciebie najbardziej stresujące sytuacje?
6. Jak lubisz spędzać wolny czas?
7. Domatorka czy imprezowiczka?
8. Makijaż wykonujesz codziennie czy okazjonalnie?
9. Zdrowe jedzenie czy fast foody?
10. Szybki prysznic czy kąpiel w wannie?
11. Jakich cech charakteru nie lubisz u ludzi? 

Nominuję:
 
 
 
Zapraszam do zabawy również wszystkie inne blogi, które jeszcze nie odpowiadały na ten TAG :)

Kolagen do ciała BingoSpa

Dzisiaj kilka słów o kolejnym kosmetyku firmy BingoSpa, jaki otrzymałam do przetestowania w ramach współpracy. Jest to kolagen do ciała.



Opis produktu:

Kolagen do ciała BingoSpa dzięki lekkiej konsystencji i wyjątkowo aktywnym składnikom, poprawia kondycję skóry, zapewnia jej piękny i atrakcyjny wygląd. 

Po 25 roku życia, w komórkach skóry zaczyna ubywać kolagenu, słabną włókna kolagenowe powodując utratę jędrności i elastyczności, pojawiają się zmarszczki. Aby utrzymać skórę w doskonałej kondycji, zachować jej zdrowy i młodzieńczy wygląd, należy dostarczać jej kolagenu. Kolagen BingoSpa sprawia, że skóra staje się gładka i sprężysta, promieniejąca młodzieńczym blaskiem. 
Kolagen do ciała BingoSpa do codziennej pielęgnacji, doskonale się rozprowadza i szybko wchłania, bez niemiłego uczucia lepkości. Pozostawia skórę jedwabiście gładką, odprężoną i pachnącą.

Pojemność: 300ml
Cena: 12zł w sklepie BingoSpa

Skład:                
                                                      Kliknij, aby powiększyć skład

Moja opinia:

Kolagen znajduje się w plastikowej butelce, z której ciężko jest wydobyć kosmetyk. Idealnie sprawdziłaby się tu pompka. Dobrze, że butelka jest przezroczysta, bo widać ile produktu jeszcze zostało. Poza tym kosmetyk ma lekką konsystencję, łatwo się rozprowadza, jednak dość wolno wchłania. Kolagen nawilża skórę, nie pozostawiając na niej tłustego filmu. Dla osób z bardzo suchą skórą nawilżenie może okazać się za słabe. Ja jednak nie narzekam, bo lubię takie lekkie balsamy. Na suche partie ciała, np. łokcie, kolana nakładam dodatkowo krem do ciała. Kolagen jest bardzo wydajny. Po jego nałożeniu skóra nie lepi się, a staje się przyjemnie gładka i miła w dotyku. Produkt ma bardzo ładny, delikatny i niedrażniący zapach, który przez kilka godzin utrzymuje się na ciele. W sumie jestem zadowolona z tego produktu. Plusem jest, że kolagen znajduje się na mniej więcej środkowym miejscu w składzie, a nie gdzieś pod koniec.
Polecam osobom, które potrzebują lekkiego nawilżenia.

Używałyście tego kolagenu do ciała? Co o nim sądzicie? :)

Najgorszy płyn do płukania ust

Dzisiaj o produkcie, który jest totalnym bublem, czyli o płynie do płukania ust Prokudent med Pielęgnacja dziąseł.



Od lat używam Baikadentu, o czym może niektóre z Was wiedzą, ale postanowiłam dla odmiany wypróbować coś innego. Niestety trafiłam chyba na najgorszy płyn do płukania ust dostępny na rynku.
Niby ma chronić dziąsła, zapobiegać powstawaniu płytki nazębnej, działać antybakteryjnie, przeciwzapalnie itd, co szczerze mówiąc ciężko mi ocenić, bo nie używam go regularnie z powodu jego obrzydliwego smaku. Po wypłukaniu ust pojawia się okropny posmak, który utrzymuje się przez kilkanaście minut. Żadnego odświeżenia. Zauważyłam, że zagęszcza ślinę (coś okropnego!) oraz powoduje pieczenie. Nie wiem nawet, czy będę w stanie zużyć go do końca. Jedynie cena jest korzystna, ok. 6zł za 500ml, ale co z tego...

Skład też ma nie za ciekawy...

Skład: Aqua, Propylene Glycol, Cocamidopropyl Betaine, Aroma, Disodium Phosphate, Disodium Phosphate, Cetylpyridinium Chloride, Lactic Acid, Panthenol, Sodium Saccharin, Sodium Chloride, Eugenol, Chamomilla Recutita Flower Extract, Sodium Benzoate, Eugenia Caryophyllus Flower Extract, Salvia Officinalis Leaf  Extract, Limonene, Potassium Sorbate, CI 42090
 
 

Szampon borowinowy i 7 ziół BingoSpa

W dzisiejszej notce napiszę o szamponie borowinowym i 7 ziół, który otrzymałam do przetestowania od BingoSpa.


Producent:

Szampon borowinowy BingoSpa zawiera starannie dobrana kompozycja siedmiu naturalnych ekstraktów ziołowych: z rozmarynu, szałwii, nasturcji, łopianu, cytryny,sosny, rukwii,
które wzmacniają cebulki włosowe, działają tonizująco. Szampon BingoSpa pomaga włosom odzyskać sprężystość, elastyczność i puszystość oraz powoduje, że mniej się przetłuszczają. Włosy są optymalnie nawilżone i odżywione na całej długości. Odzyskują witalność i sprężystość, są pełne blasku, miękkie i delikatne w dotyku.

Doskonały rezultat:
włosy oczyszczone i lekkie od nasady po końce, 
włosy pełne blasku i naturalnej świeżości,
włosy mocne i puszyste

Pojemność: 300ml
Cena: 10zł



Moja opinia:

Odrobina szamponu trochę wylała mi się w przesyłce, jednak mimo to mogłam go bez problemu używać. Produkt znajduje się w buteleczce z niezbyt wygodną aluminiową zakrętką, ale to w zasadzie jest jedyny minus tego produktu, jaki zauważyłam. Spory otwór butelki jakoś szczególnie mi nie przeszkadza, ponieważ z łatwością można odmierzyć odpowiednią ilość kosmetyku z uwagi na jego gęstą konsystencję. Szampon ma w swoim składzie na wysokich pozycjach ekstrakty z różnych ziół. Mimo, że jest to szampon 7 ziół, to ja naliczyłam ich aż 13 w składzie. Szampon jest gęsty, wydajny i dobrze się pieni. Już niewielka jego ilość pozwala na dokładne umycie włosów i skóry głowy. Podoba mi się również jego kolor. Zapach ma bardzo przyjemny, ziołowy ale trudno go opisać. Po umyciu włosów tym szamponem stają się one miękkie i miłe w dotyku, a przy tym dobrze oczyszczone. Nie przesusza skóry głowy, ani nie powoduje nieprzyjemnego uczucia ''ściągnięcia''. Nie plącze włosów podczas mycia. Generalnie bardzo polubiłam ten szampon  i uważam, że warto go wypróbować zwłaszcza, że cena 10zł nie jest wygórowana, jak na 300ml szampon.

Produkt dostępny w sklepie internetowym BingoSpa: www.bingosklep.com. Podobno również w Tesco i Auchan, a także w małych sklepach osiedlowych.

Lubicie ziołowe szampony? :)

ROZDANIE

Dzisiaj przychodzę do Was z rozdaniem i zapraszam wszystkich do wzięcia w nim udziału :)


Do wygrania jest:

1. Mleczko do ciała wanilia i makadamia Wellness Beauty
2. Drewniana szczotka do włosów
3. Dezodorant w kulce ISANA
4. Gąbeczki do demakijażu Calypso
5. Tusz do rzęs wydłużający SENSIQUE

Wszystkie produkty są nowe i nieużywane!

Co należy zrobić?

Warunek obowiązkowy:

1. Publiczne obserwowanie mojego bloga (1 los)

Dodatkowe losy zwiększające prawdopodobieństwo wygranej:

2. Dodanie mojego bloga do blogrolla (2 losy)
3. Umieszczenie notki z informacją o rozdaniu (1 los)
4. Umieszczenie na pasku bocznym informacji o rozdaniu (1 los)


Dodatkowo 10 moich top komentatorek otrzymuje 2 losy (jeśli zechcą wziąć udział w rozdaniu)
  1. kinga b. (48)
  2. miraga (31)
  3. Kosmetyki Panny Joanny ;) (29)
  4. fleurr (25)
  5. Rossnett (23)
  6. li_lia (23)
  7. Paula (23)
  8. Malinowa Chatka (19)
  9. dziewczyna mojego chłopaka (15)
  10. LaNińa (15)

Wzór zgłoszenia:

Obserwuję jako:
E-mail:
Blogroll TAK/NIE link
Notka o rozdaniu TAK/NIE link
Baner na pasku bocznym TAK/NIE link

Regulamin:

1) Rozdanie jest organizowane przez autorkę bloga: www.zmojegopunktuwidzenia92.blogspot.com/
2) Sponsorem nagród jestem tylko i wyłącznie ja.
3) Wysyłka nagrody tylko na terenie Polski
4) Rozdanie trwa od 16.03.-13.04.do (do północy).
5) Ogłoszenie zwycięzcy nastąpi w przeciągu 4 dni od dnia zakończenia rozdania.
6) Zwycięzca zostanie wybrany poprzez losowanie
7) Zwycięzca zostanie powiadomiony o wygranej e-mailem
8) Zgłaszając chęć udziału w rozdaniu przyjmujesz warunki Regulaminu i wyrażasz zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z ustawą o Ochronie Danych Osobowych (Dz.U.Nr.133 pozycja 883).
9) Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)


POWODZENIA!!

Żel do mycia twarzy Mythos

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją żelu do mycia twarzy Mythos, który otrzymałam do przetestowania w ramach współpracy z firmą Flax.


                                                            Kliknij, aby powiększyć skład


Producent:

SUBSTANCJE AKTYWNE: oliwka + BIO: rumianek, aloes, naturalna gliceryna
DZIAŁANIE: Łagodne oczyszczenie i pielęgnacja, właściwości kojące, dla wszystkich rodzajów skóry

Produkt nie zawiera: parabenów, oleju mineralnego, BHT, silikonów, GMO, EDTA, barwników syntetycznych, glikolu propylenowego.

Pojemność: 200ml
Cena: 33,85zł


Moja opinia:

Żel znajduje się w buteleczce z wygodną pompką oraz nasadką, która zabezpiecza pompkę. Do jednorazowego użycia potrzebne są ok. 3-4 pompki produktu, bo przy jednym kliknięciu kosmetyku wydobywa się niewiele. W sumie lepiej kliknąć w razie potrzeby kilkakrotnie, niż gdyby za jednym razem wydostawało się zbyt wiele żelu. Idealnie sprawdza się do mycia z użyciem gąbeczki lub bez. Kosmetyk jest bezbarwny i dość gęsty, co sprawia, że jest wydajny. Ma bardzo przyjemny, delikatny ziołowy zapach. Doskonale oczyszcza skórę ze wszelkich zanieczyszczeń, a także resztek makijażu. Skóra po umyciu tym żelem jest czysta, odświeżona i miła w dotyku. Kosmetyk nie podrażnia, nie wysusza, ani nie powoduje nieprzyjemnego uczucia ''ściągnięcia'' skóry. Nie szczypie w oczy, delikatnie się pieni i łatwo spłukuje. Nie zauważyłam żadnych minusów. Żel robi to, co ma robić czyli oczyszcza twarz nie podrażniając jej. Produkt przeznaczony jest do każdego typu cery. Ja mam tłustą, dość wrażliwą i u mnie sprawdza się świetnie. Używam go każdego dnia z wielką przyjemnością, dlatego mogę Wam go polecić.
Żel jest do kupienia w sklepie Flax
Zachęcam również do zapoznania się z całą ofertą sklepu, gdyż firma posiada w asortymencie bardzo ciekawe produkty :)

Używałyście tego żelu bądź innych kosmetyków marki Mythos?

Kredka do oczu Madame Lambre

Jakiś czas temu od firmy Madame Lambre otrzymałam do przetestowania kredkę do oczu w ramach współpracy.
Madame Lambre jest stosunkowo nową firmą, ale wielu osobom już dobrze znaną. Mnie osobiście urzekły prześliczne opakowania kosmetyków, które są wykonane z wielką starannością. Ale sama jakoś produktów uważam, że jest równie rewelacyjna.

Kredkę posiadam w kolorze czarnym (ME-10)


Producent:

To miękki ołówek, którym można delikatnie podkreślić lub skorygować kształt oka. Komfortowa, delikatna konsystencja produktu zapobiega naciąganiu delikatnej skóry okolic oczu. Precyzyjne linie podkreślają kontur oczu i w zależności od życzenia dają efekt subtelnego bądź wyrafinowanego makijażu.


Cena: 10,20zł


Moja opinia:

Kredka zapakowana jest w papierowe etui z logo firmy. Wykonana jest z drewna, posiada ostre zakończenie i złotą zatyczkę, która nie spada z kredki. Eye liner wygląda naprawdę oryginalnie. Bez problemu można nim operować. Kredka jest dość miękka, przez co bez problemu można namalować kreskę już jednym pociągnięciem. Na bazie utrzymuje się ona cały dzień (mimo, że mam tłuste powieki) i nie wymaga poprawek. Nie wiem, jaka jest trwałość eye liner'a, gdy nałożymy go na powiekę bez użycia bazy. Kredka nie rozmazuje się. Jeszcze jej nie strugałam, ale myślę, że z tym nie będzie problemu. Za kwotę niewiele ponad 10zł mamy dobrej jakości kredkę. Paleta kolorów jest różnorodna, więc każdy na pewno znajdzie odpowiednią dla siebie.
Dostępna w drogeriach Hebe oraz TU
Zachęcam również do zapoznania się z całym asortymentem firmy www.madamelambre.eu

Używałyście kredek Madame Lambre lub innych produktów tej marki?
Dajcie znać, jak się u Was sprawdziły :)

Hipoalergiczne żele do prania CONCERTINO BABY

Od jakiegoś czasu testuję żele do prania Concertino Baby, które otrzymałam w ramach współpracy. Dziś podzielę się z Wami moją opinią na ich temat.




Producent:
  • Połączenie delikatności płynu i skuteczności proszku
  • Testowany dermatologicznie
  • Przeznaczony do prania bielizny niemowlęcej i dziecięcej oraz odzieży osób o wrażliwej skórze i alergików
  • Specjalna formuła zapobiega blaknięciu kolorów/Wyjątkowa receptura pomaga utrzymać naturalną biel tkanin na dłużej oraz zapobiega ich szarzeniu
  • Łagodny ale skuteczny
  • Doskonale się wypłukuje
  • Nie zawiera parabenów
  • Pozostawia delikatny, kremowy zapach/delikatny zapach kwiatów bawełny i hibiskusa
  • Skoncentrowany przez co wyjątkowo wydajny: 16 prań (płyn 1L), 33 prania (płyn 2L)
  • Pojemność: 1L i 2L
Cena: 1L ok. 12zł, 2L ok. 18zł

  
Moja opinia:

Żele znajdują się w poręcznych opakowaniach z rączką. Dołączona jest do nich miarka, co ułatwia odpowiednie dozowanie produktu. Żele mają delikatne i przyjemne zapachy i razem z płynami do płukania tej samej firmy stanowią świetny duet. Przyznam, że pierwszy raz miałam do czynienia z żelami do prania. Zawsze używałam proszku. Obawiałam się, że żel może nie poradzić sobie z zabrudzeniami i być za słaby. Jednak myliłam się, ponieważ żele Concertino bardzo dobrze radzą sobie z usuwaniem zabrudzeń, a przy tym są delikatne dla tkanin. Podczas stosowania tych żeli nie występuje u mnie zaczerwienie skóry, czy swędzenie, więc jest to idealny produkt dla osób z wrażliwą skórą, czy alergików. Jestem przekonana, że do prania odzieży dziecięcej, czy niemowlęcej będą się jak najbardziej nadawać. Po wypraniu, ubrania mają świeży i delikatny zapach, są miękkie i miłe w dotyku. Zauważyłam, że łatwiej się je prasuje. Uważam, że żele są bardzo wydajne. Do jednego prania wlewam zwykle 100ml produktu (ale to zależy od twardości wody i ilości zabrudzeń). Nie zauważyłam, aby kolorowe tkaniny wyblakły, a białe szarzały. Plusem jest również ich cena.

Mydło naturalne czerwone wino Mythos

Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję mydła Mythos Czerwone wino, które otrzymałam do przetestowania od firmy Flax.



Producent:

SUBSTANCJE AKTYWNE: oliwka, pestki czerwonego winogrona, czerwone wino, polifenole, witaminy A i E, 100% naturalnych składników

DZIAŁANIE: naturalne złuszczanie, antyoksydent, uelastyczniające, idealne dla ciała, do wszystkich rodzajów skóry

Cena: 11,89zł za 100g



Skład: Sodium Palmate, Sodium Palm Kernelate, Olea Europaea [olive] Fruit Oil, Aqua, Glycerin, Elaeis Guineensis, Parfum, Sodium Chloride, Rosmarinus Officinalis, Tetrasodium EDTA, Tetrasodium Etidronate, Vitis Vinifera, CI 11680, CI 12490, CI 74260.


Moja opinia:

Na to mydełko zdecydowałam się, ponieważ jestem wielką miłośniczą czerwonego wina. Mydło ma idealny kształt, który idealnie dopasowuje się do ręki. W mydełku zatopione są drobinki pestek czerwonego winogrona. Podczas mycia są one delikatnie wyczuwalne, ale nie drażniące. Stosuję go do mycia rąk i całego ciała. Produkt dobrze się pieni, nie wysusza ani nie podrażnia skóry. Dobrze oczyszcza ciało. Po umyciu jest ono gładkie i miłe w dotyku. Mydło jest wydajne i ma zbitą konsystencję (nie staje się gliniaste, jak niektóre mydła). Dodatkową jego zaletą jest prześliczny zapach. Uważam, że to najlepsze mydło, jakie kiedykolwiek miałam.

Produkt dostępny TU

Krwawiące dziąsła

Na wstępie pragnę zaznaczyć, że na pewno nie będzie to post dla wszystkich. Ale jeśli Twoje dziąsła krwawią zachęcam do przeczytania posta do końca. Pokażę, co u mnie się sprawdziło i podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami.

Zacznę od tego, że dziąsła krwawią mi już od ok. 2 lat podczas szczotkowania. Wiele razy byłam u stomatologów, jednak oprócz polecenia pasty (zwykle Meridol) niczego się nie dowiadywałam. Pani stomatolog stwierdziła, że moje zęby wyglądają w porządku i nie ma na nich osadu, czy kamienia, by można go było usuwać, a więc mam szczotkować zęby pastą Meridol, a zapalenie dziąseł samo zniknie... Stosowałam tę i wiele innych podobnych past, ale to nie przynosiło rezultatów.
Po kilku tego typu wizytach u różnych stomatologów, postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Zakupiłam specjalny płyn do płukania, po jakimś czasie odpowiednią szczoteczkę, no i całkiem niedawno pastę leczniczą. Z nicią dentystyczną obchodzę się ostrożnie i niezbyt często ją stosuję, bo zawsze przy tym dziąsła dość silnie krwawią. Po wielu próbach stosowania różnych past, maści, szczoteczek itp. odkryłam trzy produkty, które okazały się dla mnie wybawieniem, i o których dzisiaj napiszę.
Zacznę od tych produktów, które uważam, że miał największy wpływ na poprawę stanu moich dziąseł.  Oczywiście pragnę zaznaczyć, że ich stan nie jest jakiś tragiczny, ale tego problemu nie należy bagatelizować.

Po pierwsze, Szczoteczka CURAPROX ultra soft 5460
To absolutny hit i bije na głowę wszystkie inne szczoteczki manualne. Ma miękkie włosie, które jest równej długości, co jest niezwykle ważne. Na jej główce umieszczono ponad 5460 cieniutkich i zbitych włosków, które docierają do wszystkich miejsc wokół zębów i dziąseł, nie powodując wycierania szyjki zęba.
Delikatnie, a zarazem skutecznie czyści zęby. Cena jednej to niecałe 10zł, w zestawie 3szt wychodzi jeszcze taniej. Polecam osobom, które mają problem z krwawiącymi dziąsłami, ale nie tylko!




Pokażę Wam jeszcze porównanie szczoteczki CURAPROX z inną. Tego typu szczoteczki (po prawej stronie-zielonej) nie polecam, ponieważ jej włosie jest strasznie kłujące i bardzo podrażnia dziąsła, a poza tym nie czyści dobrze zębów.



Po drugie, pasta do zębów Sulphodent, którą odkryłam zupełnie przez przypadek przeglądając stronę http://sulphur.com.pl/  Jest to pasta, która zawiera mineralną sól leczniczą - 1%, solankę siarczkowo-siarkowodorową słoną - 36% oraz składniki pomocnicze. Stosuje się ją w profilaktyce chorób przyzębia, w zapaleniu dziąseł, paradontozie. Więcej informacji o paście przeczytacie TU.
Pasta znajduje się w aluminiowej tubce, co pozwala na dokładne jej opróżnienie, mając pewność, że zużyjemy ją do końca. Ma słonawo-miętowy smak i jest dość rzadka w porównaniu z innymi pastami (ale nie spływa ze szczoteczki ;)). Do smaku można się przyzwyczaić bez problemu. Sulphodent bardzo mi pomógł, już po kilku zastosowaniach widzę ogromną różnicę! Dziąsła krwawią zdecydowanie mniej i rzadziej. Bardzo ją polecam. Koszt pasty to ok.14zł za 60g i można dostać ją w aptekach (czasami trzeba zamówić). Ja już zakupiłam kolejną, która trochę poczeka, bo zamierzam testować wybielające pasty Yotuel, które są zalecane dla osób z wrażliwymi dziąsłami i chorobami przyzębia.
Pasta Sulphodent nie zawiera fluoru, jak większość past. Czytałam już wiele artykułów o tym, czy używać past z fluorem, czy bez. Ze względu na różne opinie, rano i wieczorem używam Sulphodentu, a w ciągu dnia raz myję zęby pastą z fluorem. Polecam ziołową, np. z Biedronki jest niezła i tania (ok.3zł).
Bez dwóch zdań, Sulphodent jest najlepszą pastą i ona zaraz po szczoteczce do zębów (a może i przed...) najbardziej przyczyniła się do prawie całkowitego wyleczenia moich dziąseł.




Po trzecie, płyn do pielęgnacji jamy ustnej Baikadent. Stosuję go codziennie od ok. 2 lat i uważam, że jest ok. Tylko, że on nie załatwi całego problemu, może stanowić jedynie dopełnienie pielęgnacji. Aczkolwiek ma dobry wpływ na stan dziąseł i również go polecam. Ma delikatny, miętowy smak. Cena to ok.14zł za 200ml.

 

Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś, dla kogo moje rady okażą się pomocne. Ale zanim zdecydujecie się na któryś z wyżej opisanych przeze mnie produktów, czy nawet wszystkie trzy, warto najpierw usunąć kamień nazębny i poddziąsłowy, jeżeli oczywiście występuje.

Jeżeli macie jakieś pytania, zapraszam do zadawania ich w komentarzach. Mile widziane są również wszelkie sugestie.

Borowina SPA Sulphur

Kąpiel borowinowa w domu? Czemu nie!
Dzisiaj o produkcie uzdrowiskowym z Buska-Zdroju, który miałam okazję testować przez ostatnich kilka tygodni dzięki uprzejmości firmy Sulphur.



Producent:

borowina SPA to
Unikalny produkt uzdrowiskowy z Buska-Zdroju wytwarzany w standardzie leku
Emulsja do kąpieli wytwarzana z czystej mikrobiologicznie borowiny
Produkt na bazie zagęszczonego wodnego wyciągu borowinowego
Kąpiel borowinowa relaksuje, zmniejsza napięcie, rozluźnia i redukuje uczucie ociężałości nóg.
Kąpiel borowinowa, z dodatkiem borowiny SPA, wykazuje następujące, znajdujące potwierdzenie w badaniach, działanie na skórę:
Wyraźnie wygładza (zmniejsza przymieszkowe rogowacenie naskórka), 
Uelastycznia naskórek, 
Nawilża i sprawia, iż skóra jest przyjemna w dotyku,
Poprawia ogólny wygląd skóry ciała
Łatwa i wygodna w stosowaniu (bardzo dobrze rozpuszcza się w wodzie) przedłuża kurację sanatoryjną w warunkach domowych. Nie brudzi ciała ani nie pozostawia osadów na wannie po spłukaniu wodą.
Produkt dostępny w aptekach, sklepach zielarsko-medycznych oraz wybranych drogeriach w całej Polsce.

borowina SPA swoje działanie zawdzięcza zagęszczonemu wodnemu wyciągowi borowinowemu, który zawiera skoncentrowane, aktywne biologicznie składniki borowin – głównie kwasy humusowe (huminowe i fulwokwasy), liczne jony (głównie: wapnia, magnezu, jodu i potasu) oraz fitohormony (ciała estrogenne).
Kwasy humusowe to naturalne antyoxydanty (substancje „zmiatające” wolne rodniki odpowiedzialne za proces starzenia skóry), które nadają skórze korzystny, lekko kwaśny odczyn pH wspomagając naturalny „płaszcz ochronny” skóry.
Borowiny wpływają na przemiany białek, węglowodanów, tłuszczów, kwasów nukleinowych, stymulują odnowę tkanek. Dodatkowo pobudzają produkcję elastyny i kolagenu w skórze.
Łagodne ciepło kąpieli ułatwia penetrację składników borowin przez skórę ciała.
Opakowanie 500g umożliwia przygotowanie 5-10 kąpieli borowinowych.
W badaniach dermatologicznych i aplikacyjnych nie zaobserwowano odczynów alergicznych i podrażnień.


Skład: Aqua dest., Peat extrat, PEG 7 Gliceryl Cocoate, 1,2 Propanodiol, Pinus silvestris, Methylocelulose, PEG 40 Hydrogenated Castor Oil, Phenonip.

Cena ok. 35zł za 500g


Moja opinia:

Pierwszy raz miałam okazję brać kąpiel z dodatkiem borowiny. Nigdy nie przypuszczałam, że mogę mieć takie mini SPA we własnym domu. Produkt ten ma bardzo wiele wspaniałych właściwości, o których zapewnia nas producent. Często szukamy produktów pochodzących z dalekich zakątków świata, nie zwracając uwagi na polskie perełki. Borowina z pewnością do nich należy.
Kąpiele z dodatkiem borowiny SPA biorę co kilka dni, zgodnie z zaleceniami producenta. Wlewam do wanny ok. 1/4 szklanki produktu. Po chwili mieszam wodę kilka sekund i kąpiel jest gotowa. Woda przybiera kolor jasnego brązu, pojawia się delikatna pianka (która szybko znika), a łazienkę wypełnia cudowny, leśny zapach. Dla mnie nie ma nic przyjemniejszego po ćwiczeniach od kąpieli w borowinie SPA. Dermokosmetyk łagodzi zakwasy oraz relaksuje po wysiłku. Po takim domowym SPA jestem odprężona i zrelaksowana. Moja skóra staje się bardziej nawilżona, gładka i w sumie nawet nie muszę używać balsamu. Po kąpieli tylko delikatnie osuszam skórę ręcznikiem, aby nie usunąc resztek preparatu, ponieważ jeszcze przez długi czas jego dobroczynne właściwości oddziaływują na skórę. Wierzę, że przy dłuższym stosowaniu pozbędę się uciążliwych bólów kręgosłupa. Pamiętajmy jednak, że na efekty działania borowiny trzeba trochę poczekać. Po jednej kąpieli nie można spodziewać się cudów. Po kilku użyciach widać rezultaty. Choć cena na pozór może wydawać się wysoka, to zastanówmy się, czy na kule musujące, pudry do kąpieli itp. nie wydajemy więcej? Chyba oprócz zapachu i zabarwionej na kolorowo wody, nie robią nic dobrego dla naszego ciała...
Według mnie ten produkt jest zdecydowanie warty polecenia. Dermokosmetyki uzdrowiskowe można nabyć w dobrych aptekach i sklepach zielarsko-medycznych (od ręki lub na zamówienie), a także za pośrednictwem aptek internetowych lub allegro. Więcej szczegółów na: http://sulphur.com.pl/gdzie-kupic/

Miałyście do czynienia z tym produktem? Dajcie znać, co o nim sądzicie :)

Moją uwagę zwróciła także pasta do zębów Sulphodent, która jest przeznaczona dla osób, które mają problemy z krwawiącymi dziąsłami. A z racji tego, że mam z tym problem postanowiłam ją kupić. Jeśli chciałybyście recenzję pasty, dajcie znać w komentarzach :)

Wygrana w rozdaniu

Dzisiaj troszkę się pochwalę ;) Niedawno dotarła do mnie przesyłka z wygraną w rozdaniu organizowanym na blogu http://kosmetykipannyjoanny.blogspot.com/ . Niezmiernie się ucieszyłam z paczuszki, bo w niej znajdowało się tyle wspaniałych kosmetyków (niektórych się nawet nie spodziewałam)!
Jeszcze raz Ci dziękuję kochana :)



1. Rewitalizujący żel do mycia ciała Himalajskie Jagody Goji, Avon
2. Rewitalizująca maseczka do twarzy Himalajskie Jagody Goji, Avon
3. Maseczka błotna do twarzy z minerałami z Morza Martwego, Avon
4. Separator 2szt., Inglot
5. Jedwab Silk Therapy, Biosilk
6. Trwały fluid matujący Skin Mate Control, Bell
7. Kilkanaście próbek
8. Koktajlowa maseczka S.O.S. na twarz i pod oczy, Rozświetlająca, Perfecta

Zabieram się za testowanie! :)

Delikatny płyn do demakijażu oczu i ust Gerovital Plant

Przychodzę dzisiaj do Was z recenzją delikatnego płynu do demakijażu oczu i ust Gerovital Plant, który otrzymałam dzięki uprzejmości Pani Moniki z agencji Credo PR



Producent:
Delikatna formuła bez parabenów umożliwia łagodne usunięcie makijażu, kurzu i zanieczyszczeń bez podrażniania wrażliwej skóry wokół oczu i ust. Wyciąg z chabra zapobiega powstawaniu cieni i worków pod oczami, a “przeciwzmarszczkowa” witamina A odżywia i zmiękcza skórę, zapobiega powstawaniu zmarszczek i spłyca już istniejące. Organiczny wyciąg z szarotki chroni skórę przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych (promieniowaniem UV i gamma, paleniem, zanieczyszczeniami).
Sposób użycia: Stosować codziennie rano i wieczorem.

Pojemność: 100 ml
Cena: ok. 10zł

Skład: Aqua, Glycerin, PEG/PPG-22/24 Dimethicone, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Coco-Glucoside, Polyaminopropyl, Biguanide, Retinyl Palmitate, Allantoin, Panthenol, Propylene Glycol, Centaurea Cyanus Flower Extract, Phenethyl Alcohol, Caprylyl Glycol, Leontopodium Alpinum Extract.

Moja opinia:

Płyn znajduje się w poręcznej buteleczce, z niezbyt wygodnym korkiem, który trzeba odkręcać. Zdecydowanie wolę zamknięcia typu ''klik'', ale w sumie to drobny szczegół. Plusem jest mały otwór, przez który można dozować odpowiednią ilość płynu. Produktu używam do wieczornego demakijażu i muszę przyznać, że dobrze sprawdza się do zmywania makijażu niewodoodpornego. Świetnie radzi sobie z usuwaniem tuszu, cieni, kredki, pomadki. Z eyelinerem trzeba się troszkę pomęczyć, ale może tylko mój jest taki oporny ;)
Nie wiem, czy sprawdzi się do zmywania makijażu wodoodpornego, bo nie używam kosmetyków wodoodpornych. Nie podrażnia oczu, po jego zastosowaniu nie są zaczerwienione, nie szczypią, nie pojawia się ''mgła''. Płyn nie rozmazuje makijażu wokół oczu, ani po całej twarzy. Nie pozostawia na skórze lepkiej, czy tłustej warstwy. Jego zaletą jest również to, że nie zawiera alkoholu i parabenów. W składzie produktu znajduje się wyciąg z chabra, który ma zapobiegać powstawaniu cieni i worków pod oczami. Czy zapobiega? Tego nie wiem. Dla mnie jest ważne, że zmywa makijaż. Według mnie tego typu kosmetyk powinien skutecznie usuwać makijaż, nie podrażniając oczu, a ten spełnia swoje zadanie. Dobrze, że produkt ma w składzie zarówno wyciąg z chabra, jak i szarotki oraz witaminę A, bo na pewno nie pozostaje to bez znaczenia dla skóry. Płyn jest łatwo dostępny, widziałam go w Naturze.
Polecam ten produkt, uważam że warto go wypróbować.

Używałyście tego płynu lub innego kosmetyku Gerovital Plant? :)

Kryształ jedwabiu Cherastille

Tym razem coś dla osób, które lubią preparaty przeznaczone do pielęgnacji włosów. Produktem, o którym dzisiaj napiszę jest Kryształ jedwabiu firmy Oyster, który otrzymałam do przetestowania od Credo PR.



Producent:

Kryształ jedwabiu CHERASTILLE PLUS dzięki specjalnej formule wzbogaconej o olejek lnu poprawia strukturę włosów, nadaje im gładkość i połysk. Ułatwia rozczesywanie i układanie, bez dodatkowego obciążania włosów. Zapobiega nadmiernemu puszeniu, szczególnie w przypadku suchych i zniszczonych włosów. Likwiduje problem rozdwojonych końcówek, wzmacnia włókna włosów. Regularne stosowanie CHERASTILLLE PLUS przywraca włosom zdrowy i młody wygląd. Stosować na wilgotne lub suche włosy, również przed użyciem urządzeń do stylizacji termicznej. W tym celu wystarczy 1-2 krople preparatu rozetrzeć na palcach i równomiernie nanieść na włosy. Nie spłukiwać.
Preparat polecany jest do stosowania w salonach fryzjerskich. Pomaga wygładzić włosy aby łatwiej się układały, nadaje im wyrazistości; jest bardzo wydajnym produktem.


Pojemność: 60ml.
Cena: ok. 34zł

Skład: 

Moja opinia:

Olejek znajduje się w bardzo wygodnym plastikowym opakowaniu z pompką. Dzięki niej można odmierzyć tyle produktu, ile chcemy. Generalnie jedna pompka wystarcza do jednorazowego użycia. Kosmetyk ma żelowo-oleistą konsystencję. Jest bezbarwny. Z łatwością można rozprowadzić olejek w dłoniach, co sprzyja równomiernemu nałożeniu go na włosy. Jeśli chodzi o zapach, to muszę przyznać, że mnie troszkę zaskoczył, ponieważ pachnie, jak męski kosmetyk. Na włosach jednak, ten zapach nie utrzymuje się długo. Produkt jest bardzo wydajny. Używam go od ponad miesiąca, a zużycie jest minimalne i sądzę, że starczy mi jeszcze do końca roku, a nawet dłużej. Stosuję go kilka razy w tygodniu (czasami nawet codziennie). Już po pierwszym użyciu kosmetyk bardzo mi się spodobał, ponieważ ładnie wygładził moje włosy, sprawiając, że nie puszyły się. Odkąd nakładam go na włosy regularnie, stan moich końcówek uległ poprawie. A to sprawia, że odkładam wizytę u fryzjera, jak tylko mogę ;)
Za każdym razem po nałożeniu jedwabiu na włosy, stają się one lśniące i wyglądają na zdrowe. Bardzo dużym plusem jest to, że produkt ułatwia rozczesywanie włosów, z czym często mam problem. Nie zauważyłam obciążenia włosów. Cena jest dość wysoka, ale biorąc pod uwagę, na jak długo starczy kosmetyk i jego zalety jest on jej wart. Cieszę się, że miałam możliwość testowania tego kosmetyku, bo stał się on jednym z moich ulubionych i wiem, że zostanie ze mną na długo.

Lactacyd vs. Facelle

Przygotowałam dla Was dzisiaj recenzję porównawczą dwóch płynów do higieny intymnej.

Pierwszy z nich to Lactacyd, juz chyba dobrze wszystkim znany. Używam go od kilku dobrych lat. Raz skusiłam się na inny żel do tego celu również przeznaczony, co skończyło się podrażnieniem już poparu użyciach. Po kilku kolejnych latach w moje ręce trafiły próbki emulsji do higieny intymnej Białego jelenia i z nich byłam bardzo zadowolona, tylko szkoda, że w żadnym sklepie nie widzę tego płynu... Kolejnym żelem, jaki zakupiłam był Facelle, o ktorym dzisiaj również będzie mowa. Ok, przejdę już do sedna :)



Lactacyd  był moim pierwszym płynem do higieny intymnej i jak dla mnie absolutnie bez wad.


+ bardzo wydajny
+ dobrze myje, odświeża
+ nie podrażnia
+ ma delikatny zapach
+ działa kojąco
+ nie mam żadnych infekcji, gdy go stosuję
+ opakowanie z pompką (ale nie wszystkie)
+ idealna konsystencja - kremowa
+ dobrze się pieni

Skład: Aqua, Magnesium laureth sulfate, Disodium laureth sulfosuccinate, Cocamidopropyl Betaine, Głyceryl Laurate, Głycol Distearate, Sodium Laureth Sulfate, Cocamide Mea, Laureth-10, Methyl Isothiazolinone, Methyl Chloro-lsothiazolinone, PEG-7 Głyceryl cocoate, Lactose, Milk Protein, PEG-55 Propylene Głycol Oleate, Propylene Głycol, Phenoxyethanol, Parfume, 5-Bromo-5-Nitro-1, 3-Dioxane, Propylene Głycol, Lactic Acid, Sodium Chloride.

Cena: ok. 10zł
Pojemność: 250ml

Żel Facelle Sensitive, na który skusiłam się czytając wiele pozytywnych opinii na jego temat oraz ze względu na promocję.


+ wydajny
+ dobrze myje, odświeża
+ nie powoduje podrażnień
+ cena

- żelowa, niezbyt przyjemna konsystencja
- trochę wysusza przy częstym stosowaniu
- brak pompki

Skład: Aqua, Coco Glucoside Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Xanthan Gum, Chamomilla Recutita Extract, Persea Gratissima Extract, Pentylene Glycol, Sodium Lactate, Lactic Acid, Serine, Urea, Sorbitol, Disodium Cocopolyglucoside Citrate, Sodium Chloride, Allantolin, Glyceryl Oleate, Butylene Glycol, Propylene Glycol, Citric Acid, Ethoxydiglycol, Parfum, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Dexydroacetic Acid

Cena ok. 6zł. Produkt dostępny tylko w Rossmannie
Pojemność: 300ml

Jak widać Lactacyd zdobył więcej plusów, w zasadzie same plusy. Jest on dla mnie idealny pod każdym względem i nie znalazłam jeszcze produktu, który mógłby go zastąpić. Zdarza mi się czasem przetestować coś nowego, ale i tak zawsze do niego wracam.
Facelle też nie jest złym żelem, ale w nim doszukałam się jednak kilku wad. Może niewielkich, ale jednak. Nie stosowałam go do mycia całego ciała, czy włosów, więc w tych kwestiach się nie wypowiem.

Który polecam najbardziej? Oczywiście Lactacyd, ale Facelle również jest produktem, który warto wypróbować.

Używałyście Lactacydu, bądź Facelle? Dajcie znać, co o nich sądzicie :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...