Życzenia noworoczne

Wszystkim czytelnikom mojego bloga życzę szampańskiej zabawy do białego rana, pysznego szampana, a w nadchodzącym 2013 roku samych sukcesów. Niech spełnią się wszystkie Wasze marzenia i postanowienia.
Życzę Wam, aby Nowy Rok 2013 był jeszcze lepszy od mijającego.
Bawcie się wspaniale w tę ostatnią noc w roku!


Effaclar Duo LA ROCHE-POSAY

Dzisiaj chciałabym napisać parę słów o produkcie, na którego efekty czekałam, czekałam...i się nie doczekałam. Zanim kupiłam Effaclar Duo czytałam i słyszałam wiele pozytywnych opinii na jego temat. Kupując go byłam wręcz przekonana, że sprawdzi się i u mnie zwłaszcza, że nie mam jakiegoś silnego trądziku. Jedynie drobne wypryski od czasu do czasu i miejscami tzw. ''kaszkę''.


Producent:

Wskazania
Skóra ze skłonnością do trądziku.

 

Właściwości

EFFACLAR DUO to kompletny produkt do pielęgnacji skóry, który łączy 4 składniki aktywne działające na dwa główne objawy pojawiające się na skórze skłonnej do trądziku: Poważne miejscowe zmiany skórne: niacyna i pirokton olaminy do walki z rozprzestrzenianiem się bakterii i wyeliminowania niedoskonałości. Pory zatkane łojem: kombinacja kwasu LHA i kwasu linolowego odblokowuje pory, usuwając jednocześnie nagromadzone w nich martwe komórki tworzące te zatory. Te aktywne składniki w połączeniu z kojącą, niedrażniącą woda termalną La Roche-Posay zmniejszają zaczerwienienie.
Formuła bez parabenu.

Tubka 40 ml
Cena ok. 40zł


Skuteczny na niedoskonałości: eliminuje niedoskonałości u 88% użytkowników Odblokowuje pory u 89% użytkowników. Działa szybko u 89% użytkowników. Doskonale tolerowana konsystencja: Nadaje się do skóry wrażliwej 89% - nie wysusza skóry 85% 4-tygodniowy test użytkowania na 123 osobach przy użyciu preparatów przeciw niedoskonałościom zakupionych w aptekach.

Moja opinia: 

Kremu używałam każdego wieczoru nakładając niewielką jego ilość na twarz. W sumie kuracja trwała ok. 2 miesiące. Konsystencja była lekka, żelowa, a zapach praktycznie niewyczuwalny. Krem bardzo łatwo się rozprowadzał i szybko wchłaniał. Nie podrażniał skóry, nie powodował nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia, ani zaczerwienienia. Jednak niestety u mnie się nie sprawdził, nie ''oczyścił'' mojej skóry, jak to obiecuje producent. Wypryski pojawiały się z taką samą częstotliwością, a te istniejące nie goiły się szybciej. Jedynie zauważyłam, że minimalnie zwęził pory, a twarz trochę mniej się przetłuszczała (choć i z tym bywało różnie).
Miałam wielką nadzieję, że krem spełni moje oczekiwania, ale niestety tak się nie stało. 

Dajcie znać, czy używałyście tego kremu i jak się u Was sprawdził :)

Szampon rewitalizujący z marokańskim olejkiem arganowym MARC ANTHONY

I po świętach. Wszystko, co dobre szybko się kończy.  Mam nadzieje, że miło spędziliście ten czas z bliskimi. Tymczasem zapraszam Was na recenzję Szamponu rewitalizującego z marokańskim olejkiem arganowym marki MARC ANTHONY. Produkt otrzymałam za pośrednictwem agencji Get In Touch.

Producent:

Głęboko oczyszcza i odmładza włosy. Wzbogacony dobroczynnym olejkiem arganowym, keratyną i olejkiem z pestek winogron. Przywraca włosom siłę, blask i chroni przed puszeniem. Nie zawiera siarczanów.

Pojemność: 250ml
Cena: 39,99zł


Moja opinia: 
  
Pierwsze, co rzuca się w oczy to ślicznego koloru tubka. Rzadko spotykam szampony w takim opakowaniu, ale muszę muszę przyznać, że z łatwością można wydobyć produkt. Tego typu opakowanie jest zdecydowanie wygodniejsze w użyciu. Konsystencja szamponu jest gęsta i kremowa, co sprawia, że jest on bardzo wydajny. Wystarczy niewielka ilość, by powstało całkiem sporo piany. Bardzo dobrze oczyszcza włosy i nie obciąża ich, ani nie powoduje uczucia nieprzyjemnego ściągnięcia skóry głowy. Po umyciu włosy są sypkie, miękkie i ślicznie pachną. Razem z odżywką tej samej firmy szampon stanowi zgrany duet. Na moich przetłuszczających się włosach u nasady, a skłonnych do puszenia się na końcach sprawdził się naprawdę świetnie. Włosy wyglądają na zdrowe, odżywione, pełne blasku i nie puszą się. Największym, jak dla mnie plusem jest to, że szampon nie plącze włosów. Ja mam z tym problem odkąd pamiętam. Czasem po umyciu muszę się nieźle naszarpać, by rozczesać moje niesforne włosy. Odkąd używam tego szamponu ten problem przestał dla mnie istnieć. Uważam, że obietnice producenta są spełnione, dlatego z czystym sumieniem polecam ten produkt.

Szampon można nabyć m.in. w drogeriach Rossmann. 
Zapraszam na stronę, gdzie można znaleźć ten oraz inne profesjonalne kosmetyki do włosów stylisty: klik

Merry Christmas!




Balsam palmowy do dłoni z zieloną herbatą BingoSpa

Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam już ostatni z kosmetyków, który znajdował się w przesyłce od BingoSpa. Tym produktem jest Balsam palmowy do dłoni z zieloną herbatą.


 Producent:

Olej palmowy wyciskany jest z pestek owocu drzewa Elaeis Guineensis, czyli olejowca gwinejskiego, ma barwę pomarańczową, z powodu wysokiej zawartości karotenu. Doskonale natłuszcza i uelastycznia skórę.  Zawiera dużo witaminy E, witaminy A oraz nienasycone i nasycone kwasy tłuszczowe.

Ten cudowny składnik  połączony w Balsamie palmowym BingoSpa z ekstraktem z zielonej herbaty chroni skórę dłoni przed wolnymi rodnikami, zapobiegając procesom starzenia. Ożywia, nawilża, zmiękcza, uelastycznia skórę dłoni i wzmacnia paznokcie.
 
 Waga 100g
 
 
Moja opinia:

Pierwszy raz używałam balsamu przeznaczonego do pielęgnacji rąk w słoiczku. Zawsze miałam te w tubkach (chyba dlatego, że większość kremów ma takie opakowanie). Uważam jednak, że pojemniczek jest dobrym rozwiązaniem, ale tylko jeśli używamy kremu w domu! 
Konsystencja balsamu jest lekka, co sprawia, że kosmetyk szybko się wchłania. Nie pozostawia na skórze tłustej ani lepkiej warstwy, jedynie delikatny film. Zapach jest delikatny i przyjemny.
Jeśli chodzi o działanie, to muszę przyznać, że krem bardzo dobrze nawilża dłonie. Po nałożeniu na skórę, staje się ona wyraźnie gładsza i miła w dotyku. Nie zauważyłam jakiegokolwiek wpływu na paznokcie, ale to chyba oczywiste, że do tego celu przeznaczone są innego typu preparaty ;) Krem ma nawilżać dłonie, a ten jak najbardziej to robi.
Generalnie bardzo przyzwoity balsam, który wszystkim mogę polecić.
 

Maska do twarzy ze 100% olejem winogronowym BingoSpa

Dzisiaj napiszę parę słów o masce do twarzy, którą otrzymałam do przetestowania od BingoSpa.



Producent:

Maska do twarzy BingoSpa zawiera 5% czystego oleju winogronowego oraz ujędrniający kompleks algowy. Olej winogronowy BingoSpa zawiera ok. 85% niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT), a szczególnie należący do esencjonalnych kwasów tłuszczowych (EFA) kwas linolowy (72%) oraz frakcję niezmydlalną w postaci tokoferoli, fitosteroli i fosfolipidów, które tworzą strukturę błony komórkowej, regulując jej płynność i aktywność enzymów.
Kwas linolowy odgrywa istotną rolę w procesach metabolicznych skóry, zaś frakcja niezmydlająca się w postaci fitosteroli wzmacnia lipidową barierę naskórka - chroni skórę przed wieloma szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi: wiatrem, chłodem, promieniowaniem słonecznym i detergentami.
Ujędrniający kompleks algowy poprawia nawilżenie i elastyczność skóry oraz wspomaga jej regenerację.
Maska BingoSpa ze 100% olejem winogronowym polecana jest do pielęgnacji cery tłustej, mieszanej i zanieczyszczonej.

Sposób użycia: nanieść maskę BingoSpa na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu omijając okolice oczu. Pozostawić na ok. 15 minut, po czym zmyć letnią wodą.
Waga: 120g


Moja opinia:

Maska znajduje się w poręcznym słoiczku, z którego łatwo wydobyć produkt. Taka opcja zdecydowanie bardziej  mi odpowiada niż opakowanie w postaci tubki (którą zresztą potem trzeba przecinać, by wydobyć resztki...)
Maskę stosowałam 1-2 w tygodniu. Za każdym razem po jej nałożeniu wyczuwałam przyjemny chłód na twarzy (lubię ten efekt nawet zimą :)). Produkt ma raczej lekką konsystencję, ale nie spływa z twarzy. Maseczkę z łatwością można nałożyć na twarz, a po 15 minutach bez problemu ją zmyć. Zapach jest bardzo delikatny, a po nałożeniu nawet niewyczuwalny. Maska jest bardzo wydajna. Jeśli chodzi o efekty, jakie zauważyłam, to z pewnością wygładzenie i nawilżenie. Po zmyciu jej z twarzy, skóra staje się miła w dotyku i miękka. Nie podrażnia. Szkoda tylko, że jest trudno dostępna.

Używałyście tej maski? Jak się u Was sprawdziła?

Angielski. No problem! 3

Dzięki portalowi Uroda i Zdrowie miałam możliwość testowania kursu angielskiego online-platforma Supermemo. Zdecydowałam się na kurs Angielski. No problem! 3.

W skład lekcji wchodzi:
  • Listen and read – teksty i dialogi, pokazujące znaczenie wyrazów i wyrażeń w kontekście oraz uczących prawidłowych kolokacji, ponad 15 godzin nagrań wykonanych przez lektorów brytyjskich,
  • New words and expressions – listy nowego słownictwa do trwałego zapamiętania,
  • Grammar – wykłady gramatyczne,
  • Commentaries – komentarze językowe i kulturowe,
  • Exercises – rozmaite ćwiczenia leksykalne i gramatyczne, dzięki którym nauka jest ciekawsza i skuteczniejsza.
Wśród zagadnień leksykalnych znajdują się:
  • słownictwo i wyrażenia z zakresu komputerów,
  • słownictwo dotyczące kina, teatru, literatury, muzyki, sportu,
  • słownictwo dotyczące policji, wymiaru sprawiedliwości i polityki,
  • słownictwo dotyczące telewizji, reklamy, programów telewizyjnych,
  • rozmowa o pracę, prowadzenie własnej firmy, świadczenia od pracodawcy,
  • organizowanie przyjęcia, wyjazdu,
  • relacje międzyludzkie, opis zachowań,
  • wyrażanie uczuć, przypuszczeń, oczekiwań, zakazów,
  • środowisko naturalne i ekologia,
  • geografia, historia i kultura Wielkiej Brytanii.
Na przedstawiony materiał gramatyczny składają się między innymi:
  • wyrażenia i czasowniki modalne: would rather, had better, used to, needn’t, ought to, to be to, I wish, musn’t, may not, cannot, make + bezokolicznik, have something done, see someone do something,
  • zdania dopełnieniowe i mowa zależna,
  • następstwo czasów,
  • czasy: Present Perfect, Past Perfect,
  • strona bierna,
  • czasowniki nieregularne
  • zdania warunkowe i czasowe,
  • formy gerund i infinitive,
  • zaimki dzierżawcze,
  • zaimki względne,
  • spójniki w zdaniach złożonych,
  • dopełniacz saksoński.
                                                                   Kliknij, aby powiększyć


Moja opinia:

Powyżej wymieniłam, co wchodzi w skład lekcji i jak widać zagadnienia są z różnych dziedzin. Jest to bardzo interesujące, ponieważ możemy nie tylko nauczyć się nowych słówek, zwrotów, czy czasów ale także poznać historię i kulturę Wielkiej Brytanii oraz wiele więcej. Już od pierwszej lekcji kurs bardzo przypadł mi do gustu. W każdym poleceniu po udzieleniu odpowiedzi zaznaczamy jedną z trzech opcji: Wiem, Prawie, Nie wiem. Po zaznaczeniu pokazuje się nam ilość dni do powtórki. Uważam, że jest to fajna sprawa, ponieważ mamy pewność, że za którymś razem w końcu zapamiętamy zwrot, z którym mieliśmy problem. Muszę przyznać, że zapamiętywanie przychodzi z łatwością. Nawet się tego nie spodziewałam! Wszystko jest proste w obsłudze. Każdego dnia mamy kolejną partię materiału do przerobienia plus powtórki. Możemy również kontynuować naukę i zrobić więcej ćwiczeń tego samego dnia, albo przerwać ją kiedy tylko chcemy. Kurs jest urozmaicony, nie jest monotonny, bo mamy różnego rodzaju zadania polegające na wpisaniu brakujących zwrotów ze słuchu, wybraniu jednej z kilku odpowiedzi, przetłumaczeniu zdania itp.
Kurs wzbogacił moje słownictwo, poznałam nowe zwroty, utrwaliłam te znane. Podejrzewam, że wiedza, jaką udało mi się zdobyć bardzo przyda mi się na egzaminie z tego języka, który mam już niedługo.
Jeżeli będziecie chciały udoskonalić swój angielski, to z czystym sumieniem mogę Wam ten kurs polecić :)
W ofercie znajdziemy również kursy z angielskiego na niższych poziomach oraz innych języków. Uważam, że cena również jest bardzo atrakcyjna.



Serum czekoladowo-papajowe do ciała BingoSpa

Dzisiaj recenzja serum czekoladowo-papajowego BingoSpa. Nie jestem pierwszą, ani zapewne ostatnią osobą, która recenzuje ten kosmetyk, jednak mimo wszystko zachęcam do przeczytania mojej opinii :)




 Serum ma dość zbitą i gęstą konsystencję, ale mimo to wchłania się błyskawicznie pozostawiając na ciele delikatny film. Moja skóra nie jest sucha, więc takie nawilżenie (powiedzmy średnie) w zupełności mi wystarcza. Dlatego uważam, że kosmetyk będzie dobry dla osób mających skórę raczej normalną, bo dla osób z suchą skórą nawilżenie może być za słabe. Zauważyłam, że z suchymi partiami, np. łokciami nie radzi sobie najlepiej. Po użyciu ciało jest przyjemnie gładkie, nawilżone i wygląda na zadbane. Jeśli chodzi o zapach, jest on przyjemny, słodki i wyczuwam w nim nutę kakao. Nie sądzę, że mógłby on kogoś drażnić, bo na skórze jest tylko trochę wyczuwalny.

Pojemność:150g
Cena: 16zł
Serum można nabyć TU


Na koniec jeszcze chciałabym ''pochwalić'' się moją nagrodą, którą jakiś czas temu wygrałam w jakimś konkursie internetowym. Szczerze mówiąc szkoda było tylko fatygi listonosza.
Aha, jakby ktoś nie wiedział, jest to ''ekskluzywna bransoletka''...
Mam wrażenie, że jest to jakiś niesmaczny żart.
Cena takiej ''ekskluzywnej bransoletki'' to aż 1,40zł na Allegro.



Krem do rąk i paznokci HEGRON

Zimą zapewne każda z nas szczególnie zwraca uwagę na pielęgnację dłoni oraz zabezpieczanie ich przed mrozem, wiatrem itp. Oczywiście rękawiczki to podstawa, ale nie obejdzie się również bez kremu do rąk. Dzisiaj chciałabym napisać parę słów o kremie HEGRON, który otrzymałam za pośrednictwem agencji CREDO PR do przetestowania.


Producent: 

Krem do rąk i paznokci na bazie pantenolu z ko-enzymem Q10. Jest nietłustym kremem łatwo się wchłaniającym. Powoduje, że skóra staje się delikatna i miękka. Pantenol i ko-enzym Q10 nawilżają i odżywiają ręce, zmiękczają naskórek i wzmacniają paznokcie.

Pojemność: 100 ml
Cena ok. 11zł

Moja opinia: 

Krem znajduje się w prostej, bardzo klasycznej tubce. Uważam, że opakowanie jest bardzo eleganckie. Urzekł mnie jego zapach, trochę nietypowy, ale kojarzy mi się z ekskluzywnymi kosmetykami. Jeśli chodzi o najważniejsze, czyli działanie, muszę powiedzieć, że jestem bardzo zadowolona z nawilżenia i ochrony, jaką daje mi ten krem w mroźne obecnie dni. Nie powoduje uczucia lepkości, ani tłustości, a jedynie pozostawia na skórze lekki ochronny film. Nie wiem, czy wzmacnia paznokcie, jak to obiecuje nam producent - u siebie niczego takiego nie zauważyłam (moich paznokci to chyba nic nie jest w stanie wzmocnić ;)). Ale od kremu do rąk nie można wymagać nie wiadomo jakich cudów :)
Polecam, zwłaszcza na teraz, gdy pogoda nas nie rozpieszcza.

Krem znajdziecie tu

Szampon miodowy HEGRON do każdego rodzaju włosów

Dziś o szamponie miodowym HEGRON, który otrzymałam do przetestowania za pośrednictwem agencji CREDO PR.




Od producenta:

Szampon Miodowy jest produkowany na bazie naturalnych składników, zawiera proteiny mleka i panthenol. Nawilża i odbudowuje strukturę włosów, nadaje im miękkość i blask, działa antyelektrostatycznie Włosy zwiększają swoją objętość i łatwo się rozczesują. Preparat jest łagodny i odpowiedni dla każdego rodzaju włosów.

Pojemność: 500ml
Cena: ok.8zł


Moja opinia:

Od szamponu nie wymagam zbyt wiele. Jeśli dobrze oczyszcza włosy, nie podrażnia skóry głowy to jestem zadowolona. Ten produkt w pełni spełnia moje oczekiwania. Bardzo dobrze oczyszcza skórę głowy i włosy. Nie powoduje podrażnienia, ani nieprzyjemnego uczucia ''ściągnięcia" skóry głowy. Szampon jest bardzo wydajny. Niewielka jego ilość wystarczy, by wytworzyła się piana. Włosy po umyciu rzeczywiście zwiększają swą objętość, ale nie rozczesują się łatwo, jeśli nie nałożymy odżywki. Chociaż moje niesforne  włosy plączą się zawsze, niezależnie od tego, jakiego szamponu użyję. Zapach ma bardzo przyjemny. Określiłabym go, jako słodki, miodowy. Konsystencja nie za rzadka, nie za gęsta - idealna. Minusem jednak jest brak dozownika. Szampon trzeba odkręcać, a otwór jest dość duży i trzeba uważać, by nie wylać za dużo produktu.
Szampon naprawdę przypadł mi do gustu i jeśli gdzieś go spotkam, to na pewno kupię.

Jeśli wiecie, gdzie można nabyć ten szampon, dajcie znać w komentarzach.
Chętnie również dowiem, jakie Wy macie o nim zdanie. Miałyście okazję używać tego produktu? :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...